Ceny świń ostro w dół. Na rynku jest za dużo wieprzowiny, a eksport stoi w miejscu

1 godzina temu

Europejski rynek trzody chlewnej znalazł się pod silną presją podaży. Do zakładów trafia coraz więcej świń, rośnie również produkcja mięsa, ale eksport niemal się nie zmienia. Nadwyżka pozostaje więc na unijnym rynku i obniża ceny skupu. Skutki tej sytuacji coraz wyraźniej odczuwają także polscy hodowcy.

Ceny świń ostro w dół. Na rynku jest za dużo wieprzowiny, a eksport stoi w miejscu

Dodatkowym problemem jest wysoki import prosiąt do Polski. Oznacza on, iż w kolejnych miesiącach liczba tuczników gotowych do sprzedaży może pozostać duża, co ogranicza szanse na szybkie odbicie cen.

Więcej świń i cięższe tusze

Od kwietnia 2026 r. na europejskim rynku wieprzowiny narasta przewaga podaży nad popytem. W pierwszych czterech miesiącach roku w Unii Europejskiej ubito 77,4 mln świń, czyli o 1,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 r.

Wzrost liczby ubojów przełożył się na jeszcze większy przyrost produkcji mięsa. Od stycznia do kwietnia w UE wyprodukowano 7,60 mln ton wieprzowiny, o 2,2 proc. więcej niż rok wcześniej.

Na rynek trafiło więc dodatkowo około 1,32 mln świń oraz 163 tys. ton mięsa.

Produkcja rosła szybciej niż liczba ubojów, co wskazuje na wzrost średniej masy tusz. Zakłady mają zatem do dyspozycji nie tylko więcej zwierząt, ale także więcej mięsa pozyskiwanego z jednej sztuki. To dodatkowo zwiększa konkurencję między dostawcami i osłabia pozycję negocjacyjną hodowców.

Eksport nie zagospodarował nadwyżki

Rosnąca produkcja nie byłaby tak dużym problemem, gdyby jednocześnie zwiększała się sprzedaż na rynki pozaunijne. Tymczasem eksport wieprzowiny z UE praktycznie się zatrzymał.

W okresie styczeń–kwiecień 2026 r. unijne kraje wyeksportowały około 1,543 mln ton wieprzowiny, zaledwie o 0,2 proc. więcej niż rok wcześniej. Przyrost sprzedaży wyniósł więc tylko kilka tysięcy ton, podczas gdy produkcja zwiększyła się o ponad 160 tys. ton.

Zdecydowana większość dodatkowego mięsa pozostała na rynku wewnętrznym Unii Europejskiej.

Zakłady ubojowe i przetwórcze nie mają problemów z dostępnością surowca. Nie muszą więc podnosić stawek ani konkurować o każdą partię żywca. Przeciwnie – większa liczba ofert sprzedaży pozwala im obniżać ceny.

Sytuacji nie poprawia zmienny popyt eksportowy. Po lepszych wynikach w lutym i marcu w kwietniu ponownie odnotowano osłabienie sprzedaży poza UE. Rynki trzecie nie dają w tej chwili impulsu, który mógłby zatrzymać spadki cen.

Hiszpania i Dania zwiększyły produkcję

Największy wpływ na europejską podaż mają kraje będące jednocześnie dużymi producentami i eksporterami. Szczególnie mocno produkcję zwiększyły Hiszpania i Dania.

W pierwszych czterech miesiącach 2026 r. w Hiszpanii liczba ubojów wzrosła o 643 tys. sztuk, a produkcja wieprzowiny zwiększyła się o 91,8 tys. ton.

W Danii ubito o 445 tys. świń więcej, a produkcja mięsa wzrosła o 46,1 tys. ton.

Tak duży przyrost podaży w dwóch kluczowych krajach oddziałuje na całą Unię Europejską. o ile producenci nie są w stanie sprzedać większej ilości mięsa poza UE, nadwyżka trafia na wspólny rynek i wywiera presję na notowania również w Polsce, Niemczech czy Holandii.

Do Polski wjechało prawie 4 mln duńskich prosiąt

Na sytuację krajowych producentów wpływa również rosnący import prosiąt. W pierwszym półroczu 2026 r. Polska sprowadziła z Danii 3,96 mln młodych świń, o 2,9 proc. więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku.

Oznacza to wzrost o około 112 tys. sztuk. Szczególnie duży przyrost importu odnotowano w marcu, kiedy wyniósł 10,3 proc. rok do roku, oraz w czerwcu – 11,1 proc.

Liczba sprowadzanych prosiąt jest ważnym wskaźnikiem przyszłej podaży. Zwierzęta wstawiane do tuczu w tej chwili lub w poprzednich tygodniach trafią do ubojni w kolejnych miesiącach.

Wysoki import oznacza, iż podaż tuczników w Polsce może pozostać duża również pod koniec lata i jesienią.

Rynek uwzględnia te oczekiwania już teraz. Zakłady nie obawiają się niedoboru surowca, dlatego nie mają powodów, aby podnosić stawki.

Sezon grillowy nie zatrzymał spadków

Lato zwykle sprzyja sprzedaży wieprzowiny. Większy popyt na karkówkę, boczek, kiełbasy i inne produkty grillowe często stabilizuje ceny żywca.

W 2026 r. efekt sezonowy okazał się jednak zbyt słaby, aby zrównoważyć wzrost produkcji. Popyt rośnie wolniej niż podaż, a zakłady przez cały czas mają łatwy dostęp do tuczników.

W efekcie to kupujący mają w tej chwili silniejszą pozycję negocjacyjną. Hodowcy, zwłaszcza ci, którzy nie mogą dłużej utrzymywać zwierząt w chlewniach, muszą akceptować coraz niższe stawki.

VEZG obniżyło cenę do najniższego poziomu od ponad czterech lat

Wyraźnym sygnałem pogorszenia sytuacji była decyzja niemieckiego zrzeszenia VEZG. 8 lipca 2026 r. cena rekomendowana została obniżona o 10 eurocentów, do poziomu 1,40 euro za kilogram w klasie E.

Po przeliczeniu oznaczało to około 6,03 zł/kg wbc.

Była to największa jednorazowa obniżka od wielu miesięcy i jednocześnie najniższe notowanie od ponad czterech lat. Niemcy są jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla polskiego rynku, dlatego tak silna korekta niemal natychmiast wpłynęła na krajowe cenniki.

Polskie zakłady tną stawki choćby o 40 groszy

W 28. tygodniu 2026 r. większość polskich zakładów oferowała za tuczniki w klasie E od 5,35 do 5,60 zł/kg. W niektórych przypadkach tygodniowe obniżki sięgały choćby 40 groszy na kilogramie.

Różnica między niemiecką ceną VEZG a stawkami oferowanymi w Polsce przekroczyła 60 groszy za kilogram.

Dla producentów oznacza to szybkie pogorszenie rentowności. Koszty pasz, energii, pracy, weterynarii i obsługi kredytów nie spadają w takim tempie jak ceny sprzedaży świń. Każda kolejna obniżka może więc przesuwać następne gospodarstwa poniżej progu opłacalności.

Kradzież borówek przerodziła się w groźby. Sprawca gwałtownie wpadł

Szybkiego odbicia cen może nie być

Najbliższe tygodnie będą zależały przede wszystkim od dwóch czynników: wielkości produkcji oraz eksportu poza Unię Europejską.

Jeżeli sprzedaż na rynki trzecie nie przyspieszy, a liczba świń kierowanych do uboju pozostanie wysoka, presja cenowa może utrzymywać się przez kolejne miesiące. Duży import prosiąt do Polski dodatkowo wskazuje, iż krajowa podaż tuczników gwałtownie się nie zmniejszy.

Poprawa sytuacji wymagałaby wyraźnego wzrostu eksportu, ograniczenia produkcji albo silniejszego popytu konsumpcyjnego. Na razie żaden z tych czynników nie jest na tyle mocny, aby odwrócić tendencję.

Na rynku jest w tej chwili więcej wieprzowiny, niż są w stanie zagospodarować konsumenci i odbiorcy zagraniczni. Dopóki ta nierównowaga się utrzyma, zakłady będą miały podstawy do dalszego nacisku na ceny skupu.

Na podstawie analizy Aleksandra Dargiewicza, POLPIG.

Idź do oryginalnego materiału