
- Analizując krzywą cenową z kilku lat, możemy zaobserwować iż okres noworoczny to zawsze był czas minimów cenowych, po czy następował wzrost trwający do pierwszej połowy marca. W tym okresie zwykle następował albo stabilizacja albo lekka korekta w dół, w zależności od nastrojów na rynku. Na obecny moment skłaniałbym się do scenariusza stagnacji, choć to tylko moje przypuszczenia. Co za tym przemawia? – stawia pytanie Bartosz Czarniak ze związku Polsus.
















