Jest chwilę po drugiej w nocy. Na plac Rossio, w samym sercu Lizbony, wkraczają dziesiątki policjantów. Część prowadzi psy, inni są wyposażeni w pałki i sprzęt do tłumienia zamieszek. Mają usunąć ponad sto namiotów, które po sobotniej demonstracji rozstawili uczestnicy protestu przeciwko kryzysowi mieszkaniowemu. Ci jednak nie zamierzają opuszczać placu. Dochodzi do przepychanek, funkcjonariusze używają siły, a kolejne osoby trafiają w ręce policji.