Chińskie samochody w Polsce to już trend. Dane nie kłamią

19 godzin temu
Zdjęcie: Polsat News


Chińskie samochody zalewają Polskę. W czwartek IBRM Samar poinformował, iż coraz więcej samochodów z Państwa Środka sprzedawanych jest nad Wisłą. Tylko w marcu zarejestrowano o 679,8 proc. więcej chińskich samochodów osobowych niż rok wcześniej, a ich udział wyniósł 5,4 proc.


Polskie drogi chińszczyzną stoją? Dane na to wskazują


Już nie Niemcy, a Chiny. Tak można stwierdzić w kontekście najnowszych danych na temat rynku motoryzacyjnego w Polsce. Polacy sięgają po chińskie pojazdy i mowa o trendzie, który trudno powstrzymać.
IBRM Samar przekazał w czwartek dane dotyczące rynku motoryzacyjnego w Polsce. Producenci z Państwa Środka nie muszą obawiać się o brak zainteresowania ze strony stereotypowego Kowalskiego. Urzędnicy rejestrują bowiem niemal masowo pojazdu produkowane w Chinach. Reklama


IBRM Samar wprost wskazał, iż z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK) wynika, iż liczba zarejestrowanych w marcu aut osobowych oraz dostawczych o DMC do 3,5t wzrosła w porównaniu do marca 2024 r., była również wyższa w stosunku do lutego br. Skumulowana liczba rejestracji w 2025 r. jest większa od tej zanotowanej w analogicznym okresie 2024 r. Nie są to jednak różnice małe i trudne do zauważenia. W marcu zarejestrowano o 679,8 proc. więcej chińskich samochodów osobowych niż rok wcześniej, a ich udział wyniósł 5,4 proc.


Chiński rynek rozgościł się nad Wisłą


Już nie tylko Temu i Aliexpress, ale także samochody. Polacy pokochali kupować w dalekich krajach z Azji. "W marcu bieżącego roku, po jednomiesięcznej przerwie w lutym, liczba rejestracji aut osobowych oraz dostawczych o DMC do 3,5t powróciła na ścieżkę wzrostu w ujęciu rocznym. Wiąże się to prawdopodobnie m.in. z rosnącą aktywnością klientów instytucjonalnych, którzy wrócili pod koniec pierwszego kwartału do salonów samochodowych po tradycyjnie słabszej obecności w pierwszych dwóch miesiącach roku" - dodał IBRM Samar w czwartkowym komunikacie.
Rejestracja i sprzedaż w górę, ale dane ujawniły jeszcze jeden trend. W kontekście skokowych wzrostów dwóch wcześniejszych kategorii wydaje się on nieznaczący, ale wskazuje na potencjał rozwoju preferencji Polaków. Chiny będą odpowiedzialne za zieloną transformację na polskich drogach? Dane pokazały bowiem, iż wzrósł również udział aut elektrycznych (BEV) w polskim rynku nowych samochodów. W marcu wyniósł on 4,4 proc. i jest to najwyższy udział zanotowany w tym roku.


Prognozy tylko coraz bardziej optymistyczne


Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie Chiny miały zacząć narzekać na rynek zbytu nad Wisłą. Prognoza IBRM Samar na 2025 rok zakłada rejestrację około 560 tys. samochodów osobowych oraz 67,5 tys. dostawczych.
Niemniej konkurencja nie śpi. W 2025 roku cztery marki z czołowej dziesiątki zanotowały wzrost liczby rejestrowanych aut licząc rok do roku. Największy wzrost osiągnął Volkswagen - o 34,65 proc. Największy spadek rejestracji odnotowała natomiast Toyota - o 11,30 proc.


Polska Agencja Prasowa dodaje, iż według danych CEPiK, w marcu 2025 roku zarejestrowano w Polsce 59 445 samochodów osobowych oraz dostawczych o DMC do 3,5t, czyli o 5,74 proc. (3227 szt.) więcej niż rok wcześniej oraz o 19,44 proc. (9676 szt.) więcej niż w lutym 2025 roku. Dane skumulowane - 158 385 szt. wykazują wzrost sprzedaży w 2025 roku o 2,30 proc. (3567 szt.).


Motoryzacja na cenzurowanym, powodem cła Donalda Trumpa


Branża motoryzacyjna nie uciekła spod amerykańskiego topora ceł. Nowe stawki na import samochodów do USA dotkną także Chiny, co w kontekście dobrych danych na polskim rynku może sugerować, iż Pekin będzie szukał sposobu na złagodzenie strat wynikających z ruchu Stanów Zjednoczonych. Od 2 kwietnia na import pojazdów na tej linii objęty jest bowiem 25 proc. stawką. Rzecznik chińskiego ministerstwa handlu He Yadong stwierdził, iż cła te są przejawem "protekcjonizmu i zastraszania" innych państw.
Chiny coraz śmielej sięgają w stronę Unii Europejskiej. W czwartek He Yadong, rzecznik resortu handlu Chińskiej Republiki Ludowej He Yadong, poinformował o osiągnięciu porozumienia w sprawie jak najszybszego wznowienia rozmów dotyczących minimalnych zobowiązań cenowych dla chińskich aut elektrycznych podczas ubiegłotygodniowych rozmów. Przedstawiciel Pekinu wskazał, iż rozmowy z Maroszem Szefczoviczem, reprezentującym UE, i wyłonione zespoły robocze skupiły się na dążeniu do postępu w kwestii. Należy zaznaczyć bowiem, iż to właśnie Europa jest głównym odbiorcą chińskich e-aut. Do UE trafia bowiem około 40 proc. produkcji.
Niemniej pod koniec 2024 r., a dokładnie w październiku, doszło do poróżnienia na linii Bruksela-Pekin. UE podwyższyła bowiem cła na chińskie samochody elektryczne importowane na Stary Kontynent. Nowe taryfy wynoszą od 7,8 do 35,3 proc. i są nakładane w dodatku do już obowiązujących w UE ceł 10-procentowych na importowane samochody. Jak wyjaśnia PAP, powodem nałożenia ceł było subsydiowanie produkcji przez władze w Pekinie, co umożliwiło chińskim producentom sprzedaż aut po sztucznie zaniżonych cenach i stanowiło nieuczciwą konkurencję wobec europejskich producentów. Wysokość cła zależy od tego, w jakim stopniu dana firma była subsydiowana i czy współpracowała z Komisją Europejską w dochodzeniu.
Agata Jaroszewska
Idź do oryginalnego materiału