Poniedziałkowy poranek przyniósł inwestorom rzadki w ostatnich tygodniach powiew optymizmu. Chińskie Narodowe Biuro Statystyczne (NBS) opublikowało pakiet danych za styczeń-luty, z których wyłania się obraz gospodarki, która weszła w 2026 rok ze znacznie większym impetem, niż sugerowałby jej fatalny czwarty kwartał ubiegłego roku. Produkcja przemysłowa wzrosła o 6,3 proc. rok do roku – to wyraźne przyspieszenie względem grudniowych 5,2 proc. i jednocześnie najszybsze tempo ekspansji od września 2025 r. Rynkowy konsensus Reutersa zakładał zaledwie 5,0 proc., konsensus Bloomberga – 5,3 proc. Oba zostały pobite z wyraźnym marginesem.
Równie pozytywnie zaskoczyła sprzedaż detaliczna, najważniejszy barometr siły konsumenta. Jej dynamika przyspieszyła do 2,8 proc. r/r wobec zaledwie 0,9 proc. w grudniu. Ekonomiści spodziewali się wzrostu o 2,5 proc. To najlepsze odczyty tego wskaźnika od października, choć jednocześnie warto pamiętać, iż w analogicznym okresie rok temu sprzedaż rosła o 4 proc. – trudno więc mówić o pełnym powrocie chińskiego konsumenta do gry.
Niespodzianka inwestycyjna i turystyczna
Osobną i chyba największą niespodzianką okazały się inwestycje w środki trwałe, które wzrosły o 1,8 proc. Ekonomiści oczekiwali spadku o 2,1 proc., a przypomnijmy – w całym 2025 roku wskaźnik ten zanotował historyczny zjazd o 3,8 proc., pierwszy roczny spadek od blisko trzech dekad. Silnym motorem odwrócenia trendu były nakłady na infrastrukturę, które skoczyły o 11,4 proc., napędzane nowym mechanizmem finansowania bankowego kluczowych projektów państwowych. Z wyłączeniem sektora nieruchomości inwestycje wzrosły o solidne 5,2 proc.
Część zasługi za lepsze dane o konsumpcji należy przypisać wydłużonemu Nowemu Rokowi Księżycowemu, który w tym roku wypadł w połowie lutego. Według oficjalnych danych wydatki turystyczne w czasie święta skoczyły o blisko 19 proc. r/r. Turyści podróżowali licznie, ale – co symptomatyczne – wydawali na pojedynczą podróż o 0,2 proc. mniej niż rok wcześniej. Chińczyk ruszył więc w świat, ale z ręką na portfelu.
Nieruchomości i rynek pracy
Dane nie są jednak jednoznacznie różowe. Sektor nieruchomości – kiedyś lokomotywa chińskiego PKB – pozostaje w głębokim kryzysie. Inwestycje deweloperskie spadły o 11,1 proc. w pierwszych dwóch miesiącach roku. To wprawdzie łagodniejszy zjazd niż 17,2 proc. za cały 2025 rok, ale trudno tu mówić o odwróceniu trendu. Oddzielne dane NBS opublikowane tego samego dnia pokazały, iż ceny nowych mieszkań w 70 głównych miastach spadły w lutym o 3,2 proc. r/r – najgłębszy spadek od ośmiu miesięcy. Analitycy Reutersa prognozują, iż ceny nieruchomości spadną w całym 2026 roku o kolejne 4 proc., a stabilizacja nie nastąpi wcześniej niż w 2027 roku.
Niepokoić musi też rynek pracy. Stopa bezrobocia badanego wzrosła do 5,3 proc. w styczniu-lutym, z 5,1 proc. w grudniu. To najwyższy poziom od sierpnia ubiegłego roku i sygnał, iż ożywienie na razie nie przekłada się na nowe miejsca pracy.
Eksport ciągnie, ale cień wojny nad Zatoką Perską
Motorem napędowym przemysłu pozostaje eksport. Chińskie dostawy za granicę wzrosły w styczniu-lutym o niemal 22 proc. r/r, napędzane m.in. popytem na technologie związane ze sztuczną inteligencją, a także solidnym popytem z Europy i Azji Południowo-Wschodniej. To kontynuacja ubiegłorocznego trendu – w 2025 r. Chiny zanotowały rekordową nadwyżkę handlową przekraczającą bilion dolarów.
Problem w tym, iż ten eksportowy boom może niedługo natrafić na dwie poważne przeszkody. Pierwsza to eskalacja konfliktu zbrojnego USA i Izraela z Iranem, która sparaliżowała żeglugę przez Cieśninę Ormuz – najważniejszy szlak dla globalnych dostaw ropy. Chiny importują drogą morską przez ten akwen mniej więcej połowę swojego surowca. Nomura szacuje, iż przepływy przez Ormuz odpowiadają za ok. 6,6 proc. całkowitego zużycia energii w Chinach. Strategiczne zapasy ropy Pekinu – szacowane na 1,2 mld baryłek – wystarczają na trzy-cztery miesiące, ale przedłużająca się blokada może istotnie podbić koszty energii w całej gospodarce.
Druga przeszkoda to wciąż tlące się napięcia handlowe z Waszyngtonem. Co prawda planowany szczyt Xi Jinping – Donald Trump w Pekinie (31 marca – 2 kwietnia) miał dać nadzieję na normalizację relacji, ale sam Trump w wywiadzie dla Financial Times z 16 marca przyznał, iż „może przełożyć” wizytę, skupiając się na wojnie z Iranem.
Pekin gotowy na stymulację, Goldman obcina prognozy
Władze chińskie ewidentnie zdają sobie sprawę z ryzyk. Rzecznik NBS Fu Linghui zapewnił w poniedziałek, iż krajowe zdolności energetyczne pozwalają radzić sobie ze zmiennością cen ropy, a Pekin będzie uważnie monitorował wpływ na inflację. Z kolei na zakończonym w ubiegłym tygodniu dorocznym posiedzeniu parlamentu cel wzrostu PKB na 2026 rok ustalono w widełkach 4,5-5 proc., a więc nieco poniżej ubiegłorocznego „ok. 5 proc.” – to najniższy target od ponad trzech dekad.
Goldman Sachs obciął w piątek prognozę wzrostu realnego PKB Chin o 0,1 pkt proc., podnosząc jednocześnie prognozę inflacji konsumenckiej do 0,9 proc. z 0,6 proc. wcześniej – efekt drożejącej ropy. Co istotne, cięcie prognoz dla Chin jest znacznie łagodniejsze niż analogiczne korekty dla innych gospodarek azjatyckich (0,3-0,5 pkt proc.).
Inwestorzy mogą więc wpisać dzisiejsze dane w kolumnę „pozytywne zaskoczenie”. Ale kontekst, w jakim te dane się pojawiły – wojna w Zatoce, ropa powyżej 100 dolarów, zamknięta Cieśnina Ormuz i najniższy cel wzrostu od lat 90. – nie pozwala na zbyt euforyczne wnioski. Chińska gospodarka weszła w rok lepiej, niż ktokolwiek zakładał. Pytanie, czy utrzyma ten impet, gdy fala szoku energetycznego dotrze do Azji z pełną siłą.
Źródła: Reuters, Bloomberg, Nomura

12 godzin temu







