Rodzinna firma produkująca maszyny w Europie? Tak, w dodatku kiedy mowa o marce Pitbull, mowa o maszynach, które do naszego kraju jeszcze nie zawitały. Producent zaś ma całkiem uczciwe podejście do klienta, zwłaszcza o ile mowa o cenach. Umie też przyciągnąć uwagę, stawiając na interesujące modele koncepcyjne.
Historia marki Pitbull zaczyna się w roku 1973 wraz z założeniem przez Pieta Peetersa przedsiębiorstwa zajmującego się maszynami, w szczególności ciągnikami w Achtmaal na południu Holandii przy granicy z Belgią. Obecnie, główny zakład produkcyjny mieści się w Etten-Leur, niedaleko Bredy, gdzie powstają oferowane przez firmę ładowarki marki Pitbull, zaś całe przedsięwzięcie wciąż należy do rodziny Peeters. Oferta składa się z trzech podstawowych serii: X24, X27, X28, które mogą być konfigurowane na różne sposoby, z różnymi napędami, co daje 37 różnych propozycji. Naszą uwagę przykuł jednak interesujący model koncepcyjny.
Pitbull 2,5 Ts
Model koncepcyjny został przygotowany z myślą o klientach wojskowych, choć gdy przyjrzeć się bliżej, militaryzacja cywilnej ładowarki nie jest zbytnio zaawansowana. Odsłonięta chłodnica, brak osłon na cylindrach, przewody bez żadnej ochrony. Cóż, jednak zastąpienie szyb blachą i wstawienie niedużych okien z kratą, robią dobre pierwsze wrażenie. A na pewno przykuwają uwagę; coś na co nieduży producent z pewnością liczył.
Wersja „Army”, ale zdecydowanie nie do prac na pierwszej linii frontu, raczej do utrzymania poligonów i wykonywania prac pomocniczych na tyłach, fot. GSOczywiście, w wojsku jest również zapotrzebowanie na maszyny wcale nie całkowicie opancerzone i gotowe do działań w rejonach konfliktów, ale również znajdzie się miejsce na maszyny tryśnięte „bojowym malowaniem” i doposażone w niezbędny osprzęt jak chociażby mocowanie na broń czy wojskowa radiostacja.
Zmodyfikowana siostra modelu XS28-45CRT
Pod względem technicznym, maszyna bazuje na ładowarce XS28-45CRT ze zmienioną kabiną. Jest to model, który w gamie producenta niemalże wieńczy ofertę – Pitbull zajmuje się produkcją małych ładowarek. Masa własna maszyny, zarówno cywilnej jak i koncepcyjnej to 2800 kg, a zatem zdecydowanie nie ma co spodziewać się na 2,5 Ts pancerza. Obciążenie destabilizujące (na wprost 2070 kg), zaś wysokość podnoszenia do sworznia 2450 mm (1600 mm wysokość wysypu z łyżką). Do napędu wykorzystywany jest silnik Kubota V1505-CR-T 33kW (45 KM). Zatem nie uświadczymy układu SCR, ani innych komplikacji poza DPF-em i EGR-em. Są za to cztery cylindry i całkiem niezła dostępność części – w końcu to Kubota, ten sam model silnika znajdziemy w co drugiej małej ładowarce.
Kubota w tle i Kubota pod maską, ale co się dziwić, to jeden z najczęściej wybieranych małych silników do niedużych ładowarek, fot. GSŁadowarka jest oczywiście napędzana poprzez przekładnię hydrostatyczną z zewnętrznym hamulcem postojowym na wale oraz mostami Dana Spicer z opcją blokady zarówno z przodu jak i z tyłu. Prędkość maksymalna to 25 km/h. Na liście wyposażenia znajdziemy różne warianty opon. Na koncepcie dla wojska postawiono na Deestone 31×15.50-15 D316, hydrauliczne szybkozłącze Bob-tach, znane z maszyn Bobcat, ledowe oświetlenie, różne konfiguracje haków holowniczych, 12V gniazdo do przyczep czy dwie dodatkowe funkcje hydrauliki z przodu z wolnym powrotem również.
Pitbull swoich cen się nie boi
Ile kosztuje wariant przygotowany z myślą o służbie? Trudno powiedzieć, w końcu to tylko koncept, być może nigdy nie wejdzie do stałej oferty. A wariant cywilny? Tutaj nie ma żadnych tajemnic. Wersja z kabiną startuje od 54 tys. euro netto, zaś wariant ROPS 47 tys. euro bez podatku.
Mniejsza seria X27 startuje od 38 tys. euro do 52 tys. euro za maszyny z silnikami spalinowymi, tutaj również mowa o Kubocie serii V1505. Modele elektryczne są droższe, ale stosunkowo niewiele; odpowiednio 60 i 55 tys. euro w zależności czy ma być z kabiną czy bez. Najmniejsza seria X24 otwiera cennik kwotą 35 tys. euro, zaś kończy 59 tys. euro znów za wariant elektryczny z kabiną. Co warte podkreślenia, producent ma na swojej stronie wygodny konfigurator, który pozwala zbudować maszynę tak, jakby budować samochód osobowy, wszystko bez tajemnic, o ile chodzi o koszty. To coś, co z euforią byśmy powitali także u wielu innych producentów, u których transparentność cen przez cały czas jest problemem.

2 godzin temu








