Eskalacja konfliktu USA i Izraela z Iranem tworzy warunki do klasycznego szoku energetycznego, ponieważ ryzyko przestaje dotyczyć wyłącznie premii geopolitycznej w cenach ropy, a zaczyna obejmować realne ograniczenia logistyki, ubezpieczeń i bezpieczeństwa transportu w rejonie Cieśniny Ormuz. To najważniejsze wąskie gardło światowego handlu energią, przez które przepływa około jedna piąta globalnych dostaw ropy, a więc każde trwałe utrudnienie żeglugi natychmiast przekłada się na skok cen i efekt inflacyjny w wielu gospodarkach.
Administracja USA próbuje ten kanał ryzyka osłabić instrumentami quasi-rynkowymi i militarnymi. Jak podał Reuters, prezydent Donald Trump zapowiedział gotowość eskortowania tankowców przez Cieśninę Ormuz, jeżeli zajdzie taka potrzeba, a jednocześnie polecił U.S. Development Finance Corporation uruchomienie ubezpieczenia od ryzyka politycznego oraz gwarancji finansowych dla handlu morskiego w regionie, w szczególności dla ładunków energetycznych, deklarując dostępność programu dla wszystkich armatorów na rozsądnych stawkach. Tego typu działania mają ograniczać wzrost kosztów frachtu i ubezpieczeń oraz zmniejszać ryzyko przerw w dostawach, ale sama konieczność rozważania eskort pokazuje, iż rynek traktuje zagrożenie jako poważne i potencjalnie długotrwałe.
Istotny impuls inflacyjny
Makroekonomicznie stawką jest to, czy zakłócenia pozostaną krótkim epizodem, czy przerodzą się w trwały ubytek „efektywnej podaży” ropy i gazu wynikający z ograniczeń transportu oraz ryzyka ataków na infrastrukturę. Scenariusze Bloomberga sugerują, iż przy głębokich zaburzeniach przepływu i uderzeniach w infrastrukturę regionu ropa WTI mogłaby wzrosnąć choćby do 108 dolarów za baryłkę i utrzymać się wysoko przez kolejne miesiące, co w przedstawionym modelu oznaczałoby istotny impuls inflacyjny i jednoczesne pogorszenie dynamiki wzrostu. W takim układzie inflacja w USA mogłaby wzrosnąć o około 0,8 pkt proc. i wyjść powyżej 3%, a w strefie euro i w Wielkiej Brytanii impuls byłby jeszcze silniejszy, rzędu około 1,1 pkt proc. Europa jest tu wrażliwa nie tylko przez ropę, ale i przez gaz oraz LNG, a więc przez ceny energii przenikające szybciej do kosztów przemysłu i rachunków gospodarstw domowych.
Stany Zjednoczone mają bardziej mieszany obraz realny, ponieważ droższa benzyna obniża dochód rozporządzalny konsumentów, ale wysoka cena surowca poprawia warunki sektora wydobywczego, w tym producentów łupkowych, co częściowo amortyzuje uderzenie w PKB. najważniejszy problem pozostaje jednak monetarny, ponieważ droższa energia podbija inflację i komplikuje decyzje Fed, a o kierunku reakcji przesądza to, czy oczekiwania inflacyjne pozostaną zakotwiczone i czy zaczną się przenosić na ceny oraz płace.
Pogorszenie warunków handlowych
Ryzyko dla gospodarki światowej rośnie wraz z dynamiką militarną, bo to ona determinuje prawdopodobieństwo trwałych zakłóceń. Konflikt wszedł w piąty dzień, a uderzenia USA i Izraela na Iran trwają, podczas gdy Iran odpowiada atakami rakietowymi i dronowymi w regionie, co zwiększa zagrożenie dla infrastruktury i płynności przepływów energetycznych. Im dłużej utrzymuje się ta niepewność, tym większa szansa, iż koszty ubezpieczeniowe i logistyczne staną się trwałym składnikiem ceny ropy, a to przesuwa szok z poziomu rynkowej paniki do poziomu uporczywego impulsu inflacyjnego. W tym środowisku szczególnie narażone są gospodarki importujące energię, w tym Chiny, które jako duży importer ropy odczuwają pogorszenie warunków handlowych i dostają proinflacyjny impuls z zewnątrz w momencie podwyższonej wrażliwości koniunktury. Bloomberg zwraca uwagę, iż w wariancie wysokich cen ropy presja inflacyjna w Chinach rośnie, a wzrost dodatkowo słabnie, co wzmacnia globalny efekt hamujący.
Najważniejszy wniosek dla polityki gospodarczej jest prosty – o ile działania osłonowe USA, w tym zapowiadana eskorta i wsparcie ubezpieczeniowe opisane przez Reuters, utrzymają drożność cieśniny Ormuz i ograniczą eskalację kosztów transportu, szok może pozostać przejściowy. o ile jednak dojdzie do trwałych ograniczeń przepływu lub dalszych uderzeń w infrastrukturę, scenariusz przechodzi w stagflacyjną kombinację wyższej inflacji i słabszego wzrostu, a banki centralne mogą zostać zmuszone do wstrzymania obniżek stóp lub utrzymania bardziej jastrzębiego nastawienia mimo hamującej gospodarki.
Źródło: Krzysztof Kamiński, OANDA TMS Brokers

5 godzin temu








