Cieśnina Ormuz w ogniu – rozejm wisi na włosku, ropa znów powyżej 100 dolarów

7 godzin temu

Wymiana ognia między USA a Iranem w czwartek wieczorem postawiła pod znakiem zapytania kruchy rozejm. Rynki reagują nerwowo, a Shell ostrzega przed narastającym deficytem podaży ropy.

W czwartek 7 maja, w późnych godzinach wieczornych, siły amerykańskie i irańskie wymieniły ogień w Cieśninie Ormuz – najważniejszym szlaku transportu ropy naftowej na świecie. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało, iż trzy niszczyciele US Navy – USS Truxtun, USS Rafael Peralta i USS Mason – zostały zaatakowane irańskimi pociskami, dronami i małymi jednostkami pływającymi podczas tranzytu przez cieśninę. Strona amerykańska twierdzi, iż żaden z okrętów nie został trafiony, a siły USA „wyeliminowały zagrożenia” i zaatakowały irańskie instalacje wojskowe odpowiedzialne za ostrzał.

Teheran przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. Irański rzecznik wojskowy oskarżył USA o złamanie rozejmu i ostrzelanie irańskiego tankowca płynącego z wód przybrzeżnych w kierunku cieśniny, a także o naloty na cywilne obszary nadmorskie, w tym Bandar Khamir, Sirik i wyspę Keszm. Iran twierdzi, iż odpowiedział atakiem na amerykańskie jednostki, „zadając im znaczne szkody” – czemu CENTCOM zaprzecza.

Trump: „To tylko czuły kuksaniec”

Prezydent Donald Trump, w rozmowie z reporterem ABC News, stwierdził, iż rozejm „nadal obowiązuje”, a wymianę ognia określił jako „love tap” – czuły kuksaniec. Na platformie Truth Social napisał, iż irańskie siły zostały „całkowicie zniszczone”, a drony „opadły na ocean pięknie, niczym motyl opadający do grobu”. Jednocześnie zagroził Iranowi „znacznie gwałtowniejszą” odpowiedzią, jeżeli Teheran nie podpisze gwałtownie porozumienia nuklearnego.

Iran stawia twarde warunki

Eskalacja nastąpiła w momencie, gdy obie strony wydawały się zbliżać do wstępnego porozumienia. Iran od tygodni domaga się sekwencyjnego podejścia: najpierw zakończenie wojny i uregulowanie statusu Cieśniny Ormuz, a dopiero potem rozmowy nuklearne. Teheran żąda odszkodowań za straty wojenne, odblokowania zamrożonych aktywów irańskich oraz ustanowienia nowego mechanizmu zarządzania tranzytem przez cieśninę. Wysoki rangą irański urzędnik Mohsen Rezaei powiedział wprost: Iran chce „namacalnych korzyści”, a nie symbolicznych gestów.

Sekretarz stanu Marco Rubio we wtorek ogłosił zakończenie fazy militarnej operacji „Epic Fury” i wskazał, iż USA dążą teraz do podpisania memorandum o porozumieniu (MoU) – co eksperci odczytują jako istotne ustępstwo wobec irańskiego stanowiska.

Rynki: ropa znów powyżej 100 USD za baryłkę

Rynki surowcowe zareagowały natychmiast. W piątek rano w handlu azjatyckim kontrakty na ropę Brent wzrosły o 2,3 proc. do 102,35 USD za baryłkę, a WTI o 2,1 proc. do 96,79 USD. To poziomy, które jeszcze kilka miesięcy temu wydawały się mało prawdopodobne.

Prezes Shell Wael Sawan ostrzegł w tym tygodniu inwestorów, iż wojna z Iranem „wykopała dziurę” w globalnej podaży ropy rzędu miliarda baryłek i iż „każdy dzień trwania konfliktu pogłębia problem”. Shell zaraportował kwartalny zysk na poziomie 6,9 mld dolarów – paradoksalnie napędzany właśnie wysokimi cenami surowca.

Co dalej?

Mediacja prowadzona przez Pakistan, przy wsparciu Arabii Saudyjskiej, dała w ostatnich dniach pewne sygnały postępu. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi przebywa w Pekinie na rozmowach z chińskim odpowiednikiem Wang Yi – osiem dni przed planowanym szczytem Trump-Xi Jinping (14-15 maja). Zbliżająca się pielgrzymka Hadżdż (ok. 25 maja), w której wezmą udział irańscy pielgrzymi, stanowi dodatkowy czynnik motywujący obie strony do deeskalacji.

Analitycy są jednak ostrożni. Zbiegające się terminy zwiększają szanse na ograniczone porozumienie, ale do kompleksowego rozwiązania konfliktu wciąż bardzo daleko. Przejściowy charakter rozejmu – początkowo dwutygodniowego, a następnie jednostronnie przedłużonego przez Trumpa – sprawia, iż każda kolejna wymiana ognia testuje jego wytrzymałość coraz bliżej punktu krytycznego.

Dla inwestorów przekaz jest jasny: dopóki Cieśnina Ormuz pozostaje de facto strefą konfliktu, ceny ropy będą utrzymywać się na podwyższonych poziomach, a zmienność na rynkach surowcowych i akcyjnych pozostanie wysoka. Niedobór podaży rzędu miliarda baryłek to nie jest coś, co da się uzupełnić z dnia na dzień – choćby gdyby rozejm jutro stał się trwałym pokojem.

Źródła: CNBC, ABC News

Idź do oryginalnego materiału