Cła nałożone przez administrację Donalda Trumpa stały się jednym z najważniejszych czynników kształtujących globalny krajobraz gospodarczy w 2026 roku. To, co zaczynało się jako narzędzie negocjacyjne wobec Chin, przekształciło się w systemową wojnę handlową obejmującą dziesiątki krajów, dotykającą setki miliardów dolarów w obrotach towarowych. Dla polskiego inwestora to nie jest odległy problem – bo skutki odczuwamy w kursach walut, wycenach akcji i cenach surowców.
W tym artykule rozkładamy na czynniki pierwsze: co się wydarzyło, ile to kosztuje, jak reagują rynki i – przede wszystkim – co to oznacza dla Twojego portfela inwestycyjnego.
Ile naprawdę kosztują cła Trumpa?
Według raportu opublikowanego 13 marca 2026 roku przez demokratycznych członków Joint Economic Committee (na podstawie danych Congressional Budget Office), przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe zapłaci w 2026 roku 2510,63 USD w kosztach związanych z cłami. To wzrost o niemal 769 USD w porównaniu z 2025 rokiem, gdy koszt ten wynosił 1744,75 USD.
W ujęciu makro wygląda to jeszcze bardziej dobitnie. Łączne koszty ceł poniesione przez amerykańskich konsumentów w 2025 roku wyniosły 231,35 mld USD. W 2026 roku prognoza mówi o 332,9 mld USD – wzrost o ponad 40%.
Koszty ceł Trumpa – rok do roku
| Koszt na gospodarstwo domowe | 1 744,75 USD | 2 510,63 USD | +43,9% |
| Łączny koszt dla konsumentów | 231,35 mld USD | 332,90 mld USD | +43,9% |
| Ekwiwalent podwyżki podatków (Tax Foundation) | ~700 USD / gospodarstwo | ||
Źródło: Joint Economic Committee (Democrats) na podstawie danych CBO; Tax Foundation
Tax Foundation, niezależny think tank podatkowy, oszacował, iż cła Trumpa stanowią ekwiwalent podwyżki podatków o ok. 700 USD na gospodarstwo domowe i nie przyniosły znaczącej poprawy bilansu handlowego USA. To najważniejszy punkt – cła miały wyrównać deficyt handlowy, ale dane nie potwierdzają, iż cel ten został osiągnięty.
CBO w swoim raporcie „Budget and Economic Outlook: 2026 to 2036″ (luty 2026) stwierdził wprost, iż zwiększone cła „bezpośrednio podnoszą koszt importowanych towarów, podwyższając ceny dla amerykańskich konsumentów i przedsiębiorstw”. Co więcej, wzrost cen w pełni zniwelował tę część kosztów ceł, którą początkowo absorbowali importerzy – ostatecznie cały ciężar przerzucono na konsumenta końcowego.
Chronologia: od IEEPA do Section 122
Aby zrozumieć obecną sytuację, trzeba cofnąć się do kluczowych wydarzeń ostatnich dwóch lat.
W kwietniu 2025 roku Trump nałożył najwyższe cła od niemal stu lat, powołując się na International Emergency Economic Powers Act (IEEPA). Stawki sięgnęły 10% globalnie, a wobec wybranych państw (Chiny, Wietnam, Indie) były znacznie wyższe. W lipcu 2025 roku doszło do przełomu – USA i UE zawarły porozumienie handlowe („Deal 15%”), ustalające jednolity 15-procentowy pułap ceł na większość europejskich produktów. Dla Polski, jak ostrzegał premier Donald Tusk, nowe cła mogły obniżyć PKB o 0,4%, co odpowiadało stratom rzędu ponad 10 mld złotych.
Punkt zwrotny nastąpił 20 lutego 2026 roku. Sąd Najwyższy USA, w głosowaniu 6-3 (sprawa Learning Resources, Inc. v. Trump), orzekł, iż IEEPA nie upoważnia prezydenta do nakładania ceł. Wyrok wymazał z porządku prawnego całą strukturę taryfową opartą na tym akcie.
Reakcja Białego Domu była natychmiastowa. Jeszcze tego samego dnia Trump podpisał proklamację wprowadzającą nowe 10-procentowe cło globalne – tym razem na podstawie Section 122 Trade Act of 1974. Ta regulacja pozwala prezydentowi nakładać tymczasowe cła (do 15%, maksymalnie na 150 dni) w przypadku „poważnego deficytu bilansu płatniczego”. 24 stany złożyły pozwy do U.S. Court of International Trade, argumentując, iż warunki Section 122 nie są spełnione. W kwietniu 2026 Department of Justice bronił stanowiska, twierdząc, iż sądy powinny respektować ustalenia prezydenta co do istnienia deficytu.
Kluczowe daty w pigułce
Kwiecień 2025 – Trump nakłada cła na podstawie IEEPA (10% globalnie + wyższe stawki dla wybranych krajów)
Lipiec 2025 – Porozumienie USA-UE: 15% pułap ceł na europejskie towary
20 lutego 2026 – Sąd Najwyższy USA unieważnia cła IEEPA (6-3)
24 lutego 2026 – Trump wprowadza nowe 10% cło globalne (Section 122, Trade Act 1974)
5 marca 2026 – 24 stany zaskarżają nowe cła w Court of International Trade
Kwiecień 2026 – DOJ broni ceł; stawka ma wzrosnąć do 15%; proces trwa
Status na dziś: 10-procentowe cło obowiązuje i ma wzrosnąć do 15%, ale jego legalność wisi na włosku. Osobno funkcjonują cła sektorowe (25% na stal i aluminium, cła na samochody i części, drewno), nałożone na mocy innych podstaw prawnych i nieobjęte wyrokiem Sądu Najwyższego. Utrzymują się też podwyższone stawki na Chiny i wybrane kraje azjatyckie na podstawie indywidualnych porozumień dwustronnych.
Jak rynki finansowe zareagowały na wojnę handlową?
Wpływ ceł na rynki akcji był nierównomierny, ale wyraźnie odczuwalny. W styczniu 2026 roku, po groźbach Trumpa dotyczących dodatkowych ceł na osiem państw europejskich (w kontekście kryzysu grenlandzkiego), S&P 500 spadł o 2,1% w ciągu jednej sesji, Dow Jones stracił 1,8%, a Nasdaq 2,4%. Był to najgorszy dzień na Wall Street od października.
Motley Fool i FX Empire już na początku 2026 roku ostrzegały, iż cła mogą „wymazać wszystkie zyski giełdowe” za ten rok. Analitycy zwracali uwagę na mechanizm, który jest szczególnie istotny: cła podnoszą koszty komponentów i surowców dla amerykańskich spółek, co przekłada się na niższe marże lub konieczność podnoszenia cen – a to z kolei spowalnia popyt konsumencki. CBO wprost prognozuje skurczenie się gospodarki w wyniku polityki taryfowej.
Jednocześnie wyrok Sądu Najwyższego z 20 lutego spowodował krótkotrwały rajd ulgi, który jednak gwałtownie wygasł po ogłoszeniu nowych ceł tego samego dnia. Rynki zaczęły wyceniać scenariusz „permanentnej niepewności handlowej” – co jest gorsze niż same cła, bo uniemożliwia firmom planowanie inwestycji i łańcuchów dostaw.
Polska perspektywa: eksport, złoty i GPW
Dla polskiego inwestora najważniejsze są trzy kanały transmisji.
Po pierwsze – eksport. Polska mogła stracić na cłach ok. 8 mld złotych (ok. 2,16 mld USD), jak szacował premier Tusk. Porozumienie USA-UE z lipca 2025 (15% pułap) złagodziło sytuację, ale 15% to wciąż znacząco więcej niż przedtrumpowski poziom 0-5%. Według BNP Paribas (marzec 2026) polski eksport mimo wszystko utrzymał się w 2025 roku na plusie (+2%), głównie dzięki dywersyfikacji kierunków. Niemniej eksport do USA – szczególnie w segmencie motoryzacyjnym i maszynowym – ucierpiał.
Po drugie – kurs złotego. EUR/PLN na dzień 17 kwietnia 2026 wynosi ok. 4,24 zł, USD/PLN ok. 3,60 zł. Złoty relatywnie dobrze znosi turbulencje, co wynika częściowo z silnych fundamentów polskiej gospodarki, a częściowo ze słabości dolara. EUR/USD wzrosło z okolic 1,04 na początku 2025 do ~1,17-1,18 w tej chwili – co oznacza, iż dolar traci na wartości globalnie, amortyzując część celnego szoku dla europejskich walut.
Po trzecie – wyceny spółek na GPW i za granicą. Spółki z ekspozycją eksportową na USA (m.in. sektor motoryzacyjny, chemiczny) mogą odczuwać presję marżową. Z kolei spółki surowcowe mogą zyskiwać na wzroście cen metali i energii, bo cła na stal i aluminium windują ceny globalnie. Dla polskiego inwestora posiadającego ETF-y na S&P 500 istotne jest, iż niepewność handlowa i wyższe koszty surowcowe mogą przekładać się na niższe dynamiki zysków spółek z indeksu.
Co to oznacza dla Twojego portfela?
Sytuacja handlowa jest dziś wyjątkowo dynamiczna. 10-procentowe cło Section 122 obowiązuje, ale może zostać zablokowane przez sąd lub wygasnąć po 150 dniach. Cła sektorowe (stal, aluminium, samochody) pozostają na dotychczasowym poziomie. Porozumienia dwustronne (UE – 15%, Japonia – 15%, Korea – 25%) działają niezależnie od rozstrzygnięć sądowych.
Dla inwestora oznacza to przede wszystkim, iż niepewność regulacyjna stała się trwałym elementem krajobrazu. To nie jest jednorazowe wydarzenie, tylko strukturalna zmiana sposobu prowadzenia polityki handlowej przez USA. Warto mieć to na uwadze, konstruując portfel.
Dywersyfikacja geograficzna staje się ważniejsza niż kiedykolwiek. Ekspozycja wyłącznie na rynek amerykański niesie ryzyko wynikające z polityki celnej – rozważenie alokacji w rynki europejskie czy azjatyckie może mieć sens. Warto obserwować sektory, które na cłach zyskują – stal, aluminium, producenci krajowi w USA – oraz te, które tracą (import, retail, automotive). Kurs USD/PLN jest pod presją ze strony słabnącego dolara, co korzystnie wpływa na wyceny zagranicznych aktywów denominowanych w dolarze w przeliczeniu na złotówki – ale utrudnia eksport za ocean.
Wreszcie warto śledzić rozstrzygnięcie sądowe dotyczące Section 122. jeżeli sąd zablokuje 10-procentowe cło, może to wywołać kolejny rajd ulgi na rynkach. jeżeli cło przetrwa i wzrośnie do 15% – presja na marże spółek i siłę nabywczą konsumentów się pogłębi.
Podsumowanie
Polityka celna Trumpa to dziś jedno z największych źródeł ryzyka dla globalnych rynków. CBO szacuje koszty na 2510 USD na amerykańskie gospodarstwo domowe. Sąd Najwyższy zablokował cła IEEPA, ale prezydent natychmiast znalazł alternatywną podstawę prawną. Kolejna batalia sądowa trwa, a niepewność – która sama w sobie jest kosztowna – nie znika.
Dla polskiego inwestora najważniejsze jest zrozumienie, iż cła to nie wyizolowany temat z nagłówków, ale czynnik systemowy, wpływający na kursy walut, wyceny akcji, ceny surowców i perspektywy wzrostu gospodarczego. Uwzględnienie tego w strategii inwestycyjnej nie jest już opcją – to konieczność.
Źródła: Congressional Budget Office (CBO), Joint Economic Committee (U.S. Congress), Tax Foundation, Supreme Court of the United States (24-1287), Reuters, BBC News, BNP Paribas Economic Research, AP News, S&P Global Market Intelligence.

2 godzin temu








