Cła wzajemne to jeszcze nie koniec. "Donald Trump uwielbia dramaturgię"

20 godzin temu
Zdjęcie: Polsat News


Ogłoszone przez Trumpa cła są "bombą" wymierzoną w światowy system handlowy, która może doprowadzić do recesji w USA i światowego spowolnienia - powiedział PAP Gary Hufbauer, były urzędnik resortu finansów i ekspert Peterson Institute for International Economics. Ocenił przy tym, iż zastosowane przez prezydenta USA podejście nie ma sensu, a najgorszym scenariuszem jest ten, w którym partnerzy Ameryki nie tylko wprowadzą cła odwetowe, ale również zaangażują się w wojny handlowe między sobą, co doprowadzi do całkowitego upadku systemu handlu międzynarodowego.


"To jest po prostu bomba. To są cła bliskie skrajnym, najgorszym oczekiwaniom. I widzimy, jaka jest reakcja rynku po godzinach - wszystko leci w dół" - powiedział w rozmowie z PAP Hufbauer, ekspert od handlu międzynarodowego. Skomentował w ten sposób decyzję Donalda Trumpa o nałożeniu 10 proc. stawki minimalnej dla importowanych towarów z całego świata oraz dodatkowych "ceł wzajemnych" dla większości państw, w tym m.in. 34 proc. dla Chin (łącznie z wcześniejszymi cłami daje to 54 proc.) i 20 proc. dla UE.


USA nakłada cła wzajemne na cały świat. Jak drastyczna będzie wojna handlowa?


"To prawdziwe trzęsienie ziemi dla systemu handlowego, przynajmniej jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone. I spodziewam się, iż doprowadzi to do wyższej inflacji w Stanach Zjednoczonych i myślę, iż może to wywołać recesję" - ocenił analityk PIIE.Reklama


Zdaniem Hufbauera konsekwencje nowych ceł odczują mocno też pozostałe gospodarki świata, jednak drastyczność rozpoczętej wojny handlowej zależeć będzie w dużej mierze od ich reakcji.
"Myślę, iż wiele państw w tym, Korea i Japonia, z pewnością wśród nich i Chiny, będą współpracować i zasadniczo mogą mieć coś w rodzaju skoordynowanej odpowiedzi odwetowej. I myślę, myślę, iż odpowiedzią Europy i większości państw będzie próba zachowania wielostronnego systemu handlu między sobą, chociaż oczywiście wiele z nich nałoży cła odwetowe na USA. Ale takie jest moje oczekiwanie, zbudowanie pewnego rodzaju fosy wokół USA" - powiedział ekspert. Jak przyznał, wielką niewiadomą będzie przyszłość i zachowanie Chin, które stracą większość eksportu do USA i będą próbować przekierować część towarów do Europy, co może doprowadzić do zatarć.


USA nakłada nowe cła. Najgorszy scenariusz? Upadek systemu handlu na świecie


Według Hufbauera najgorszym scenariuszem jest ten, w którym partnerzy Ameryki nie tylko wprowadzą cła odwetowe, ale również zaangażują się w wojny handlowe między sobą, co doprowadzi do całkowitego upadku systemu handlu międzynarodowego.
Jak zaznacza ekspert, ogłoszone przez Trumpa stawki ceł na poszczególne kraje nie mają żadnego sensu i logicznego uzasadnienia, bo wbrew twierdzeniom administracji, w ogóle nie odpowiadają połowie zsumowanych ceł i innych barier stosowanych przez inne państwa wobec Ameryki.
"To są wszystko całkowicie zmyślone liczby. Znam się dość dobrze na Egipcie, który ma bardzo wysokie cła, ale został obarczony tylko 10 proc. Tak samo jak Singapur, który również otrzymał 10 proc. Liczba przypisana Unii Europejskiej - 39 proc. - również nie ma żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, bo unijne cła są stosunkowo niskie" - wymieniał rozmówca PAP.


Cła Trumpa "nie mają żadnego sensu politycznego". Sojusznicy traktowani gorzej niż wrogowie


Jak wskazuje, stosowany przez administrację klucz nie ma też żadnego sensu politycznego, bo w wielu przypadkach sojusznicy Ameryki - np. UE, Korea Południowa, Japonia - otrzymali wyższe cła, niż jej wrogowie i przeciwnicy. Izrael, który dzień wcześniej ogłosił pozbycie się wszelkich ceł na towary z USA, otrzymał 17 proc. stawkę. Szczególnie mocno oberwały też przyjazne USA państwa Azji, (zwłaszcza Azji Południowo-Wschodniej), które miały zastąpić Chiny jako źródło importowanych dóbr. Chodzi m.in. o Wietnam (47 proc.), Indonezja (32 proc.), Tajwan (32 proc.) czy Indie (26 proc.).
"To będzie miało bardzo duże konsekwencje geopolityczne dla Stanów Zjednoczonych, nie tylko ekonomiczne" - przestrzega ekspert. Jak zauważa, stosunkowo niskie stawki celne otrzymać mają państwa Ameryki Łacińskiej, z którymi Waszyngton nie ma najlepszych stosunków. Na liście w ogóle zabrakło natomiast Rosji - choć znalazły się choćby niezamieszkane terytoria zamorskie innych państw - choć ta nie eksportuje do USA dużo towarów (w 2024 ich wartość wyniosła 3 mld dol.) ze względu na szerokie embargo na rosyjskie surowce.
Zdaniem Hufbauera mimo zapowiedzi Trumpa, iż wprowadzone cła spowodują przemysłowy renesans i lawinę inwestycji zagranicznych, wątpi, by ten scenariusz się sprawdził.


Cła wzajemne to jeszcze nie koniec. "Trump uwielbia dramaturgię"


"Wiele inwestycji jest dokonywanych przez średnie i małe firmy, a niepewność jest teraz tak duża, iż wiele firm po prostu usiądzie z założonymi rękami i zobaczy, jak to wszystko się potoczy. Konsumenci już są w dołku. Niepewność biznesowa jest rekordowo wysoka" - wymienia analityk. "Więc jeżeli jesteś firmą, po prostu nie wiesz, jak to będzie, jaki nastąpi odwet. (...) Zatem najlepszą rzeczą do zrobienia jest po prostu nic" - dodał.
Ekspert wątpi również w to, iż w uniknięciu kryzysu pomogą dwustronne negocjacje z USA.
"Prezydent Trump uwielbia dramaturgię i nie chce, żeby to był koniec dramatów, bo lubi interakcje z innymi liderami. Chce, żeby go o coś prosili i tak dalej. Więc tak, spodziewam się, iż w przyszłości będzie sporo negocjacji" - powiedział Hufbauer. "Ale czytałem dziś, iż Izrael zniósł wszelkie swoje cła, a i tak został dotknięty dzisiejszymi cłami. Więc widać, iż choćby takie ustępstwa nie pomogły. Ale na pewno to nie koniec dramatu" - dodał.
Idź do oryginalnego materiału