Wojna w Iranie zmieniła globalny obraz gospodarki niemal natychmiastowo. Zamiast kontynuować spokojne „miękkie lądowanie” gospodarki, rynki przeniosły się w tryb gwałtownego repricingu ryzyka energetycznego. W centrum tych zmian znajdują się nie tylko ceny ropy, ale także związane z nimi przepływy walutowe. Groźby Iranu o blokadzie Cieśniny Ormuz, która stanowi najważniejszy szlak transportowy dla ropy, oraz ataki w regionie uruchomiły reakcję łańcuchową. Od razu pojawił się gwałtowny wzrost ryzyka surowcowego, rewizja prognoz inflacyjnych, a także konieczność dostosowania się rynków walutowych do nowych warunków.
Ropa naftowa, najważniejszy surowiec w światowej gospodarce, natychmiast zareagowała wzrostem cen. W obliczu ryzyka zakłócenia dostaw, zwłaszcza z regionu Zatoki Perskiej, ceny surowca zaczęły szybować w górę. Inwestorzy, obserwując zaistniałą sytuację, zaczęli dyskontować nie tylko bieżące zakłócenia w przepływach, ale także rosnące prawdopodobieństwo dalszej eskalacji konfliktu. Możliwość zablokowania Cieśniny Ormuz oraz ataki na kluczową infrastrukturę w regionie, w tym instalacje wydobywcze i eksportowe, stawiają rynek ropy w punkcie, w którym inwestorzy muszą uwzględnić w swoich cenach potencjalne długoterminowe zakłócenia. W tym kontekście rosnące ceny ropy są naturalną reakcją rynku, który stara się uwzględnić nowe, geopolityczne ryzyko w swoich wycenach.
Ucieczka do bezpiecznej przystani
Obok ropy, “naturalnym beneficjentem” tego zjawiska jest dolar amerykański, ale warto zaznaczyć, iż nie jest to klasyczny przypadek „ucieczki do bezpiecznej przystani”. Obecna siła dolara wynika z korelacji z rynkiem ropy i zmianami w globalnym łańcuchu dostaw energii. Amerykańska waluta rośnie, ponieważ rynki zaczynają przeliczać skutki wyższych cen ropy na bilanse handlowe, inflację oraz politykę monetarną, a nie dlatego, iż inwestorzy szukają schronienia w dolarze z powodu globalnej paniki. Wzrost wartości dolara można tłumaczyć przede wszystkim zmianami na rynku ropy i wynika to z faktu, iż Stany Zjednoczone, jako producent energii, zyskują w kontekście wyższych cen surowców energetycznych, a gospodarka USA wydaje się bardziej odporna na wstrząsy związane z tym rynkiem.
Zjawisko wzrostu cen ropy ma również poważne konsekwencje makroekonomiczne, zwłaszcza dla państw będących importerami energii. Zwiększenie cen ropy prowadzi do pogorszenia terms of trade w takich gospodarkach jak Europa czy część Azji. Z kolei Stany Zjednoczone, posiadając własną produkcję ropy, zyskują na tej sytuacji, co poprawia relatywną pozycję USA na tle innych gospodarek rozwiniętych. Takie zmiany sprawiają, iż dolar staje się silniejszy, a jego umocnienie ma solidne podstawy makroekonomiczne, a nie tylko sentymentalne.
Można tutaj także przywołać historyczne analogie. Pierwszy punkt odniesienia to sierpień 1990 roku, kiedy inwazja Iraku na Kuwejt doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen ropy. Wówczas również dolar amerykański zyskał na wartości, głównie dlatego, iż świat musiał płacić wyższy „podatek od energii”, a USA, mimo iż były wrażliwe na wzrost cen ropy, poradziły sobie relatywnie lepiej niż inne państwa. Drugi przykład to luty 2022 roku, kiedy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę ceny ropy poszybowały, a dolar zyskał na sile, gdy rynki zaczęły uwzględniać ryzyko długotrwałego zakłócenia podaży.
Dziś znajdujemy się na podobnym etapie
Rynek wyraźnie zakłada, iż konflikt wokół Iranu może się jeszcze zaostrzyć, zarówno w wymiarze militarnym, jak i gospodarczym. Możliwe dalsze ataki, blokady szlaków transportowych czy wprowadzenie sankcji mogą tylko pogłębić kryzys energetyczny. Na razie jednak nie obserwujemy paniki na rynku. Wzrost zmienności na głównych parach walutowych oraz umocnienie dolara wskazują raczej na uporządkowaną reakcję rynku, który stara się ocenić przyszłe ryzyka i dostosować swoje pozycje do nowych realiów. Dopiero w przypadku pogłębienia się konfliktu oraz poważnych zakłóceń w dostawach ropy, rynki mogą zacząć reagować bardziej chaotycznie.
Niemniej, najważniejsze będzie obserwowanie dalszego rozwoju sytuacji w Zatoce Perskiej. jeżeli konflikt przerodzi się w długoterminowy kryzys energetyczny, dolar może kontynuować umocnienie, ponieważ gospodarka USA będzie lepiej przygotowana do takiej sytuacji niż wiele innych krajów. jeżeli jednak sytuacja będzie miała charakter krótkoterminowy, obecne zmiany na rynku mogą okazać się tylko przejściowe.
Najbliższe dni i tygodnie pokażą, czy rynek ropy i walut będzie przez cały czas reagować w sposób skorelowany, czy może wydarzenia geopolityczne będą prowadzić do głębszej zmiany w kierunku ogólnej paniki na rynkach finansowych.
Na godzinę 9:45, kurs dolara wynosi 3,613 zł, euro 4,233 zł, funta brytyjskiego 4,820 zł, a franka szwajcarskiego 4,672 zł.
Źródło: Mikołaj Sobierajski, XTB

6 godzin temu

![[ZUS informuje] AI w praktyce ZUS. Plany ZUS wobec AI](https://g.infor.pl/p/_files/39072000/zus-wniosek-39071961.jpg)




![[ZUS informuje] Pielęgniarki a orzeczenia w sprawach niezdolności do samodzielnej egzystencji](https://g.infor.pl/p/_files/38504000/niepelnosprawnosc-senior-pomoc-pielegniarka-niepelnosprawny-38503842.jpg)

