Czarny poniedziałek w Seulu. Kospi spadł o ponad 8%, handel wstrzymany na 20 minut

2 godzin temu

Po miesiącach spektakularnej hossy, która uczyniła z południowokoreańskiego Kospi najlepiej radzący sobie duży rynek akcji na świecie, w poniedziałek 8 czerwca 2026 roku przyszło brutalne otrzeźwienie. Krótko po otwarciu sesji indeks runął o ponad 8 procent, zmuszając Koreańską Giełdę (Korea Exchange, KRX) do uruchomienia circuit breakera i wstrzymania notowań. To wydarzenie, które w jeden poranek zmieniło narrację o koreańskim rynku z euforycznej na pełną obaw.

Przebieg sesji: panika od pierwszych minut

Spadki zaczęły się natychmiast po otwarciu. Już około trzy minuty po starcie notowań, gdy Kospi obniżył się o ponad 8 procent, KRX aktywował tzw. circuit breaker – mechanizm wstrzymujący handel na całym rynku akcji na 20 minut. Na godzinę 9:30 indeks spadł o 683,13 punktu, czyli 8,37 procent, do poziomu 7 477,46 pkt, a w pewnym momencie przecena sięgała niemal 9 procent.

To nie był jedyny mechanizm bezpieczeństwa uruchomiony tego ranka. Na rynku KOSDAQ – drugim parkiecie, skupiającym mniejsze i bardziej technologiczne spółki – około sześć minut po otwarciu uruchomiono sell-side sidecar, wstrzymujący handel programowy na pięć minut. Na samym Kospi około 9:34 zadziałał kolejny, następczy sidecar po stronie sprzedaży. Jak relacjonował serwis Korea Times, jeszcze przed południem indeks notował poziomy w okolicach 7 600-7 700 punktów – dramatycznie nisko jak na rynek, który zaledwie kilka dni wcześniej, na początku czerwca, ustanawiał rekordy w rejonie 8 800-8 880 punktów.

Czym jest circuit breaker

To wbudowany w regulacje giełdowe automatyczny „bezpiecznik”, który czasowo zatrzymuje cały obrót, gdy indeks spadnie o określony procent (na Kospi pierwszy poziom to spadek o 8% utrzymujący się przez minutę). Sidecar działa nieco inaczej – wstrzymuje na kilka minut handel programowy, czyli zautomatyzowane zlecenia, by ostudzić gwałtowne ruchy. Oba mechanizmy mają jeden cel: dać rynkowi chwilę na ochłonięcie i zapobiec lawinie wymuszonych zleceń.

Co wywołało wyprzedaż

Iskrą, która podpaliła koreański parkiet, były wydarzenia za oceanem. Poprzedniego tygodnia główne indeksy amerykańskie zaliczyły ostre spadki. W piątek Dow Jones stracił 1,35 procent, S&P 500 spadł o 2,64 procent, a technologiczny Nasdaq runął o 4,18 procent. Sektor półprzewodników zanotował największą dzienną przecenę procentową od marca 2020 roku – Nvidia spadła o 6,2 procent, Broadcom o 7,92 procent, a Micron aż o 13,25 procent.

Drugim czynnikiem był wyższy od oczekiwań amerykański raport z rynku pracy za maj, który ożywił obawy o jastrzębi zwrot Rezerwy Federalnej i potencjalną podwyżkę stóp procentowych jeszcze w tym roku. Dla rynku tak silnie napędzanego boomem na sztuczną inteligencję i spółkami technologicznymi była to bardzo niekorzystna kombinacja – rosnące stopy uderzają najmocniej właśnie w wyceny spółek wzrostowych.

Na tym tle koreańskie blue chipy zachowały się dokładnie tak, jak można było się obawiać. Według danych z otwarcia podawanych przez Yonhap, Samsung Electronics – największa spółka indeksu i czołowy producent pamięci na świecie – spadł o 8,51 procent, a jego rywal SK Hynix o 7,29 procent. Producent sprzętu AGD LG Electronics runął o 12,54 procent, czołowy producent aut Hyundai Motor stracił 9,71 procent, a holding SK Group spadł o 10,72 procent. Bloomberg opisał to wydarzenie wprost jako „rozwijanie się” transakcji opartych na AI, które zagroziło całej hossie.

Słabnący won i 17-letnie minimum

Załamaniu na akcjach towarzyszyła presja na koreańską walutę. Won otworzył się na poziomie 1 555,2 za dolara – najniższym od 6 marca 2009 roku, a więc od czasów globalnego kryzysu finansowego. Słabnąca waluta w połączeniu z paniczną wyprzedażą akcji to klasyczny obraz odpływu kapitału i wzrostu awersji do ryzyka.

Co istotne, wyprzedaż napędzali głównie inwestorzy zagraniczni. To kontynuacja trendu, który ciągnie się od miesięcy: w miarę jak koreańskie akcje rosły, ich waga w globalnych indeksach gwałtownie wzrosła, zmuszając fundusze do redukcji pozycji ze względu na limity ryzyka i koncentracji. Według wcześniejszych szacunków Goldman Sachs, łączny odpływ kapitału zagranicznego z Kospi sięgnął do końca maja około 62 miliardów dolarów. Poniedziałkowa przecena była więc kulminacją narastającego od dawna napięcia, a nie zjawiskiem zupełnie nowym.

Nie wszyscy stracili

Warto odnotować, iż choćby w trakcie tak gwałtownego krachu rynek nie był jednolicie czerwony. Akcje Naver, operatora największego koreańskiego portalu internetowego, zyskały ponad 12 procent. Powodem były informacje o wspólnym projekcie z amerykańskim gigantem chipów AI, firmą Nvidia, dotyczącym budowy globalnej „fabryki AI”, a także nominacja byłej prezes Naver na nowego premiera Korei. To pokazuje, iż choćby w dniu paniki rynek potrafił różnicować spółki według konkretnych, indywidualnych katalizatorów.

Idź do oryginalnego materiału