Rośnie głód kolei w miastach i powiatach, przez które biegną linie towarowe umożliwiające szybką reaktywację połączeń pasażerskich
Kolejne samorządy mówią o potrzebie reaktywacji połączeń kolejowych na liniach, które od lat nie są wykorzystywane w ruchu pasażerskim, ale funkcjonują w przewozach towarowych, cechując się przy tym dobrymi parametrami infrastruktury. Tak oto za niecały rok pociągi pasażerskie mają powrócić do położonego na południu województwa świętokrzyskiego Staszowa.
Naturalny kierunek
W województwie świętokrzyskim w ostatnich latach nastąpił rozwój sieci połączeń regionalnych: w 2020 r. codzienne pociągi wróciły trasę Kielce – Busko-Zdrój, w 2021 r. reaktywowano przewozy na linii Skarżysko-Kamienna – Końskie – Opoczno, a w 2025 r. przywrócono ruch na odcinku Ostrowiec Świętokrzyski – Sandomierz. – „Obecnie kolejnym naturalnym kierunkiem rozwoju oferty kolejowej jest Staszów” – mówi Przemysław Chruściel z gabinetu marszałka województwa świętokrzyskiego.
Liczący 13 tys. mieszkańców Staszów to – obok Kazimierzy Wielkiej, Pińczowa i Opatowa – jedno z czterech położonych w województwie świętokrzyskim miast powiatowych, do których nie da się dojechać pociągiem. Spośród nich Staszów wyróżnia się jednak tym, iż przez miasto biegnie czynna linia kolejowa, która od lat jest wykorzystywana tylko w przewozach towarowych (między innymi do elektrowni Połaniec i kopalni siarki Osiek). Pociągi pasażerskie na trasie Kielce – Staszów – Połaniec przestały kursować w 2000 r.
Na zelektryfikowanej linii biegnącej przez Staszów możliwe jest osiąganie prędkości 60-100 km/h. Konieczna jest więc głównie renowacja niewykorzystywanej od lat infrastruktury dla pasażerów: peronów, dojść, wiat i ławek. Od wykonania tych prac samorząd województwa świętokrzyskiego uzależnia reaktywację. – „Warunkiem determinującym uruchomienie połączeń jest dostosowanie przez spółkę PKP Polskie Linie Kolejowe infrastruktury do potrzeb lokalnych społeczności, gdyż zarówno obecna lokalizacja, jak i stan przystanków kolejowych uniemożliwiają zapewnienie pasażerom odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa i komfortu – mówi Chruściel. – Termin uruchomienia połączeń zależny jest od zakończenia przez PKP PLK prac związanych między innymi z infrastrukturą pasażerską. Niemniej jednak samorząd województwa podejmuje działania zmierzające do uruchomienia połączeń od rozkładu jazdy 2026/2027”.
Ten rozkład jazdy wejdzie w życie w grudniu 2026 r. – „Samorząd województwa świętokrzyskiego w pierwszej kolejności planuje uruchomienie co najmniej czterech par pociągów na dobę na trasie Kielce – Staszów, a następnie, w miarę posiadanych środków w budżecie, stopniowe rozszerzanie oferty” – mówi Przemysław Chruściel, wskazując, iż w grę wchodzi nie tylko zwiększanie liczby pociągów z Kielc do Staszowa, ale też wydłużenie ich trasy do liczącego 7 tys. mieszkańców Połańca.
Sprawa powrotu połączeń do powiatu staszowskiego nabrała tempa po powstaniu inicjatywy społecznej Kolej na Staszów, która nagłośniła temat w mediach oraz zainteresowała nim samorządowców, polityków i władze spółek kolejowych.
Niewielkim kosztem
W Wielkopolsce na koniec 2026 r. zapowiedziano reaktywację połączeń na linii Gniezno – Kłecko – Kiszkowo – Sława Wielkopolska. – „Ponieważ po tej linii kursują pociągi towarowe, uznaliśmy, iż można by było tutaj przywrócić pociągi osobowe. Po analizie specjalistów okazało się, iż stosunkowo niewielkim kosztem można by tę linię kolejową przywrócić do ruchu pasażerskiego” – mówił półtora roku temu wielkopolski wicemarszałek Wojciech Jankowiak po złożeniu wraz z prezesem PKP PLK Piotrem Wyborskim podpisów pod listem intencyjnym w sprawie działań na rzecz reaktywacji połączeń na tej linii. W uroczystości odbywającej się w listopadzie 2024 r. uczestniczył również wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak, który zapewnił, iż gwałtownie zostanie opracowany plan działania: „Plan działania pozwoli w perspektywie najdalej dwóch lat uruchomić tę trasę dla planowego, codziennego ruchu pasażerskiego”.
Zorganizowane w 2024 r. podpisanie listu intencyjnego połączone było ze specjalnym przejazdem pociągu Kolei Wielkopolskich linią Gniezno – Sława Wielkopolska. Nieczynna w ruchu pasażerskim od 1995 r. linia służy przewozom towarowym do bazy paliw koncernu PERN przy stacji Stawiany.
Pociąg specjalny Kolei Wielkopolskich na 39-kilometrowym odcinku z Gniezna do Stawian jechał z prędkością 60 km/h. Pozostałe 5,5 km ze Stawian do Sławy Wielkopolskiej pokonał z prędkością tylko 20 km/h – ten będący w najgorszym stanie fragment linii wyremontowano już wiosną 2025 r. – „Na odcinku między Stawianami a Sławą Wielkopolską wymieniliśmy tor i podkłady. Docelowo – po dostosowaniu przejazdów kolejowo-drogowych, na których w tej chwili występują ograniczenia ze względu na ograniczoną widoczność – umożliwi to zwiększenie prędkości do 120 km/h” – mówi Radosław Śledziński z PKP PLK. – „Taką prędkość chcemy osiągnąć także na pozostałym odcinku. w tej chwili analizujemy możliwości współfinansowania dokumentacji koncepcyjnej, która jest niezbędna do realizacji inwestycji – dokumentacja określi szczegółowy zakres przedsięwzięcia i wskaże jego szacunkowe koszty”.
Jak widać, sprawa renowacji całej linii pod kątem reaktywacji ruchu pasażerskiego ugrzęzła w analizach. W związku z tym zaczynają pojawiać się wątpliwości, czy uda się uruchomić połączenia w zapowiadanym terminie, a więc przed końcem 2026 r. – „Uruchomienie przewozów na odcinku Gniezno – Sława Wielkopolska będzie mogło nastąpić po zakończeniu prac prowadzonych przez PKP PLK” – mówi dyrektor Robert Pilarczyk z departamentu transportu samorządu województwa wielkopolskiego i zapowiada, iż z Gniezna do Sławy Wielkopolskiej dziennie będzie kursować osiem pociągów, z których część – w miarę możliwości ruchowych – ma jechać dalej do Wągrowca.
Reaktywowana pozostałość
Przywrócenie ruchu pasażerskiego z Gniezna do Sławy Wielkopolskiej będzie kolejną reaktywacją w województwie wielkopolskim po powrocie połączeń do liczącej niespełna 500 mieszkańców wsi Powodowo w powiecie wolsztyńskim.
Odcinek Wolsztyn – Powodowo to 4-kilometrowa pozostałość po dawnej linii Wolsztyn – Kargowa – Sulechów, którą pociągi pasażerskie kursowały do 1993 r. Krótki jej fragment przetrwał ze względu na ruch towarowy do powodowskiej wytwórni prefabrykatów betonowych. Dla dalszego 33-kilometrowego odcinka od Powodowa do Sulechowa decyzję likwidacyjną wydał w 2014 r. rząd Donalda Tuska.
Inicjatywa wykorzystania zachowanego fragmentu linii w przewozach pasażerskich wypłynęła od władz Wolsztyna – głównie z myślą o młodzieży dojeżdżającej do powodowskiego Zespołu Szkół Rolniczych i Technicznych im. Hipolita Cegielskiego (w roku szkolnym 2025/2026 uczęszcza tu 673 uczniów). W 2023 r. ówczesny burmistrz Wolsztyna Wojciech Lis mówił: „Zaproponowaliśmy, aby do prowadzenia tu ruchu kolejowego wykorzystać szynobusy Kolei Wielkopolskich obsługujące trasę Poznań – Wolsztyn, oczekujące w Wolsztynie na kolejne kursy”.
I tak się też stało: od września 2024 r. trasę części pociągów Kolei Wielkopolskich kursujących z Poznania do Wolsztyna wydłużono do Powodowa. Przedtem spółka PKP PLK wykonała na linii proste prace remontowe – trwały one od listopada do grudnia 2023 r., kosztowały 1,1 mln zł, a w ich zakres weszła renowacja peronu w Powodowie oraz wymiana znajdujących się w najgorszym stanie szyn i podkładów. Na odcinku Wolsztyn – Powodowo obowiązuje prędkość 40 km/h, a jego pokonanie zajmuje 7-8 min.
Nie są znane szczegóły
W styczniu 2026 r. minister infrastruktury Dariusz Klimczak, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki i członek zarządu PKP PLK Maciej Kaczorek podpisali pakt kolejowy dla Kujaw i Pomorza. Znalazł się w nim taki oto punkt: odbudowa linii kolejowej Inowrocław – Wapienno – Żnin celem przywrócenia połączeń kolejowych do Żnina. Do tego liczącego 13 tys. mieszkańców miasta powiatowego pociągi pasażerskie nie docierają od 2011 r.
Aby znów dało się dojechać do Żnina, konieczna jest odbudowa 17 km linii od Wapienna do Żnina. Na 26-kilometrowym odcinku od Inowrocławia do Wapienna jeżdżą pociągi towarowe obsługujące cementownię Kujawy. W 2020 r. linia na tym odcinku została wyremontowana – w efekcie prac wartych 14 mln zł pociągi pasażerskie już dziś mogłyby tu kursować z prędkością 80 km/h.
Po reaktywacji ruchu pasażerskiego na całej trasie połączenia odzyskałby nie tylko Żnin, ale też dwa inne miasta: leżąca na odcinku czynnym w ruchu towarowym Pakość (5 tys. mieszkańców) oraz Barcin (7 tys. mieszkańców) – przejezdna część linii kończy się 1,8 km przed stacją w tym mieście.
Po remoncie linia Inowrocław – Żnin na ponad połowie swojej długości zyskała parametry atrakcyjne dla przewozów pasażerskich i decyzja o rewitalizacji jej nieprzejezdnego odcinka byłaby pójściem za ciosem, ale w pakcie kolejowym znalazło się takie oto zastrzeżenie: „W miarę dostępnych środków finansowych PKP Polskie Linie Kolejowe zadeklarowały gotowość do realizacji w dalszej kolejności”. – „Dokument ma charakter intencyjny. Na chwilę obecną nie są znane szczegóły realizacji poszczególnych zadań” – mówi Przemysław Zieliński z PKP PLK.
Podpisywane na wysokim szczeblu pakty kolejowe dla kolejnych województw po części okazują się więc koncertem życzeń, a nie precyzyjnym planem modernizacji i rewitalizacji infrastruktury kolejowej, który konkretnie określałby terminy realizacji prac na poszczególnych liniach, wskazując ich źródła finansowania.
Żnin jest jednym z sześciu miast powiatowych w Kujawsko-Pomorskiem, do których nie da się dojechać koleją.
Możliwość powrotu kolei
W województwie warmińsko-mazurskim pozbawionych połączeń kolejowych jest siedem miast powiatowych: Nowe Miasto Lubawskie, Lidzbark Warmiński, Bartoszyce, Węgorzewo, Mrągowo, Olecko i Gołdap. – „Zamierzeniem jest sukcesywne dążenie do poprawy oferty przewozowej poprzez coraz bogatszą siatkę połączeń kolejowych, ale i zagwarantowanie mieszkańcom obszarów wykluczonych możliwości powrotu kolei” – mówi rzecznik prasowy samorządu Warmii i Mazur, wskazując, iż priorytet to rewitalizacja 121-kilometrowej linii Czerwonka – Biskupiec – Mrągowo – Mikołajki – Orzysz – Ełk z założeniem etapowego przywracania jej przejezdności: w czerwcu 2027 r. do Mrągowa, w czerwcu 2028 r. do Mikołajek i potem dalej w kierunku Ełku. Na linii tej przejezdny jest w tej chwili odcinek o długości 9 km od Czerwonki do Biskupca, na którym obowiązuje prędkość 70 km/h – jest to efekt rewitalizacji na potrzeby ruchu towarowego do otwartej w 2019 r. biskupieckiej fabryki płyt wiórowych koncernu Egger. W tej sytuacji pierwszym etapem mogłoby być uruchomienie już w 2026 r. połączeń pasażerskich z Olsztyna przez Czerwonkę do 10-tysięcznego Biskupca. Linia jest też przejezdna na 35-kilometrowym odcinku od Orzysza do Ełku, na którym pociągi mogą osiągać prędkość 80 km/h.
W październiku 2025 r. radni warmińsko-mazurskiego sejmiku jednogłośnie przyjęli stanowisko w sprawie rozwoju kolei: „Przywrócenie połączeń kolejowych na obszarach wykluczonych komunikacyjnie oraz rewitalizacja linii wyłączonych z eksploatacji do miast i powiatów odciętych od kolei są najważniejsze dla dalszego rozwoju społeczno-gospodarczego województwa”. W ślad za tym urzędnicy samorządu Warmii i Mazur mówią o podjęciu działań na rzecz reaktywacji połączeń również na liniach Elbląg – Braniewo, Działdowo – Brodnica, Kętrzyn – Węgorzewo oraz Ełk – Olecko – Gołdap.
Na odcinku z Ełku do Olecka pociągi pasażerskie przestały jeździć z końcem 2012 r. Prowadzony jest tu ruch towarowy i infrastruktura znajduje się w dobrym stanie – obowiązuje prędkość 80 km/h. Samorząd województwa warmińsko-mazurskiego planuje uruchomić tu połączenia z początkiem 2027 r. Na dalszym odcinku z Olecka do Gołdapi zarośnięta linia – niewykorzystywana w ruchu pasażerskim od 1993 r. – wymaga zupełnej odbudowy. – „Po przeprowadzeniu przez PKP PLK prac remontowych na tym odcinku planowane połączenia relacji Ełk – Olecko zostaną wydłużone do Gołdapi” – zapewnia rzecznik.
Nie jest natomiast brane pod uwagę uruchomienie połączeń pasażerskich na linii z Olecka do Suwałk – pociąg pasażerski po raz ostatni przejechał nią w 2010 r., ale wciąż jest ona czynna w ruchu towarowym i umożliwia osiąganie prędkości 50-60 km/h. Tyle iż między Oleckiem a Suwałkami linia przekracza granicę regionów. – „Samorząd województwa warmińsko-mazurskiego nie prowadził rozmów z samorządem województwa podlaskiego w sprawie reaktywacji połączeń na odcinku od Olecka do Suwałk” – mówi rzecznik samorządu Warmii i Mazur. – „Działania władz województwa prowadzone wspólnie z samorządami powiatów ełckiego, oleckiego i gołdapskiego są ukierunkowane na remont linii do Gołdapi i powrót połączeń regionalnych w tym kierunku. W przeciwieństwie do potrzeby powrotu kolei do Gołdapi, połączenia w kierunku Suwałk dotychczas nie były postulowane ani przez samorządy lokalne, ani przez stronę społeczną”.
Między Suwałkami (68 tys. mieszkańców) a Ełkiem (59 tys. mieszkańców) jest jedna z największych w Polsce luk w sieci połączeń kolejowych. Odległość między tymi miastami to 70 km, ale ponieważ linia przez Olecko jest nieczynna w ruchu pasażerskim, to aby z Suwałk do Ełku dostać się pociągiem, trzeba pokonać aż 244 km z nadłożeniem drogi przez Białystok. W praktyce oznacza to, iż Suwalszczyzna jest kolejowo odcięta nie tylko od Mazur, ale od całej północnej Polski.
Karol Trammer
Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn” (nr 2/141 marzec-kwiecień 2026)
https://www.zbs.net.pl

16 godzin temu







