Czego oczekiwać od raportu CPI ze Stanów Zjednoczonych?

12 godzin temu

Dzisiejszy odczyt CPI z USA może okazać się „podwyższony” w ujęciu miesięcznym, głównie dlatego, iż będzie korygował sztucznie zaniżone dane z listopada, a nie dlatego, iż inflacja zasadniczo przyspiesza.

Szacunki Bloomberga zakładają wzrost CPI o ok. 0,4% m/m i zbliżony wzrost inflacji bazowej, a w ujęciu rocznym odczyt core może wzrosnąć choćby do 2,8% r/r wobec poprzedniej dynamiki na poziomie 2,6% r/r. Jednocześnie część tej „siły” to czysto statystyczne odwrócenie zakłóceń wywołanych jesiennym shutdownem, który według wyliczeń mógł zaniżyć listopadowy CPI o ok. 20–23 pb i który ma zostać rozładowany między grudniem a kwietniem (ok. 12 pb w samym grudniu). Z perspektywy struktury koszyka, na wyższy odczyt dołożyć mogą się koszty energii, podczas gdy w towarach rdzeń presji cenowej wydaje się mieścić raczej w scenariuszu „po szczycie”, po wcześniejszych podwyżkach cen i agresywnych zniżkach w listopadzie.

Presja na pary z dolarem

Dla dolara oznacza to krótkoterminowo ryzyko umocnienia, ponieważ rynek dostaje „na tacy” wysoki miesięczny odczyt CPI w otoczeniu wciąż przyzwoitego rynku pracy (stopa bezrobocia w grudniu spadła do 4,4%), co nie sprzyja szybkiemu przejściu Fedu do cięć stóp. Ekonomiści Bloomberga podkreślają, iż kombinacja „gorącego” CPI i wciąż relatywnie mocnego rynku pracy nie tworzy pośpiechu do luzowania, a grudniowe dane z rynku pracy, mimo rewizji w dół zatrudnienia nie były na tyle słabe, by same z siebie wymusić zmianę nastawienia FOMC.

W reakcji bezpośredniej, jeżeli oczywiście taki scenariusz się sprawdzi można więc oczekiwać wzrostu rentowności na krótszej krawędzi krzywej i presji na pary z dolarem, zwłaszcza tam, gdzie inne banki centralne są bliżej lub już w fazie obniżek stóp. Jednocześnie rynek, świadomy technicznych zniekształceń CPI może po początkowym „jastrzębim” impulsie gwałtownie przejść do dyskontowania łagodniejszej ścieżki inflacji w kolejnych miesiącach, co powinno ograniczać skalę trwałego umocnienia. Warto taki scenariusz również brać pod uwagę.

Rewizja w górę po błędach pomiaru

Z punktu widzenia polityki Fed, najważniejsze jest to, iż decydenci są dobrze poinformowani o naturze statystycznych zniekształceń – zarówno sam Fed, jak i ekonomiści Bloomberga wskazują, iż część wzrostu grudniowego CPI to czysta rewizja w górę po błędach pomiaru z okresu shutdownu. W takim otoczeniu pojedynczy „gorący” odczyt CPI nie powinien sam w sobie przesunąć oczekiwań FOMC, które w bazowym scenariuszu i tak zakładają pewne obniżki stóp po marcu, rzędu ok. 100 pb w 2026 r., przy dalszym stopniowym spadku inflacji w horyzoncie roku.

Jednocześnie napięcia polityczne wokół Fed – włącznie z bezprecedensową presją administracji Trumpa na Jerome’a Powella, łącznie z wezwaniami prokuratorskimi – paradoksalnie zwiększają determinację banku, by pokazać niezależność i prowadzić politykę wyłącznie w oparciu o mandat inflacyjno-zatrudnieniowy. Odczyt CPI, który można łatwo „odfiltrować” z efektów shutdownu, raczej więc wzmocni narrację o cierpliwym Fedzie, niż wywoła gwałtowną zmianę kursu – choćby jeżeli w krótkim terminie rynek walutowy zareaguje na nagłówek w typowo emocjonalny sposób. Publikacja dzisiaj o godzinie 14:30.

Źródło: Mateusz Czyżkowski, XTB

Idź do oryginalnego materiału