Wielkanoc w tym roku przypada na trudne czasy dla globalnej gospodarki. Wybuch i eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie podsyciły obawy zarówno o wzrost gospodarczy, jak i o inflację. Wyższe ceny energii — ropy, produktów rafineryjnych i gazu — bezpośrednio podniosły koszty nawozów, transportu i surowców przemysłowych, a pośrednio przełożyły się również na wzrost cen żywności.
najważniejsze punkty:
- Kakao mocno potaniało od szczytów osiągniętych na przełomie 2024 i 2025 roku, przynosząc rzadkie wytchnienie w czasie, gdy rynki finansowe zmagają się z ryzykiem wojny i inflacji.
- To załamanie cen odzwierciedla klasyczne mechanizmy rynku towarów: spadek popytu wywołany wysokimi cenami, efekt substytucji oraz poprawę perspektyw podaży.
- Ceny detaliczne czekolady zareagują z opóźnieniem, ale presja kosztowa słabnie po bezprecedensowym skoku cen surowca.
- Kradzież 12 ton batoników KitKat nadaje surrealistyczny akcent i podkreśla, iż łańcuchy dostaw wciąż są kruche mimo niższych cen surowców.
Rynki finansowe odzwierciedliły to: S&P 500 i Nasdaq spadły w tym miesiącu o około 8%, „Wspaniała Siódemka” i Euro STOXX 50 — o blisko 10%, a najważniejsze rynki wschodzące zanotowały korektę rzędu 12% — mimo iż na początku roku były ulubieńcami inwestorów. Na tym tle surowce wrażliwe na popyt na dobra nie pierwszej potrzeby rzadko przynoszą dobre wieści. W te święta jednak kakao jest wyjątkiem.
Po umiarkowanym odbiciu rzędu 10% w tym miesiącu ceny kakao przez cały czas pozostają wyraźnie poniżej ubiegłorocznych szczytów. w tej chwili utrzymują się w okolicach 3 100 USD za tonę, wciąż powyżej długoterminowej średniej ok. 2 600 USD sprzed skoku z przełomu lat 2024–2025, ale jednocześnie są o ok. 65% niższe niż w ubiegłą Wielkanoc, gdy ceny sięgały 8 800 USD. To, co jeszcze niedawno było jedną z najbardziej chaotycznych hoss na rynku surowców, gwałtownie się normalizuje.
Ten spadek podkreśla fundamentalną zasadę: najlepszym lekarstwem na wysokie ceny są… wysokie ceny.
W szczycie wzrostów kakao z relatywnie stabilnego towaru rolnego przekształciło się w rynek niedoboru, zdominowany przez obawy o podaż i spekulacyjny pęd zakupowy. Taka sytuacja wywołała przewidywalną reakcję w całym łańcuchu wartości.
Po stronie popytu producenci czekolady gwałtownie bronili marż: zmniejszali gramatury, modyfikowali receptury, a substytucja nasiliła się — zwłaszcza poprzez większy udział składników innych niż kakao. Te zmiany nie zawsze były od razu widoczne dla konsumentów, ale realnie spowolniły wzrost zapotrzebowania na kakao.
Jednocześnie wysokie ceny zaczęły zmieniać oczekiwania po stronie podaży. Choć problemy strukturalne w kluczowych regionach produkcji pozostają, skrajnie napięta sytuacja podażowa widoczna w okresie 2023/2024 zaczęła się łagodzić. Rynkowa narracja przesunęła się od deficytu ku równowadze, a choćby potencjalnej nadwyżce, w miarę jak produkcja się stabilizuje, a popyt słabnie.
Połączenie słabszego popytu i lepszych oczekiwań podaży zdjęło z rynku presję zakupów w panice, która wcześniej windowała ceny. Na rynkach surowcowych brak panicznych zakupów potrafi działać równie mocno jak dynamiczny wzrost podaży.
Co ważne, spadek cen kontraktów terminowych na kakao nie oznacza od razu tańszej czekolady na półce. Ceny produktów konsumenckich dostosowują się z opóźnieniem — firmy zabezpieczają ceny i zarządzają zapasami. Kierunek jest jednak jasny: silna presja kosztowa, która w dużej mierze determinowała ostatnie dwa lata, słabnie.
To czyni kakao wyjątkiem na tle obecnego otoczenia makroekonomicznego. Podczas gdy energia, metale i szeroko rozumiane rynki rolne mierzą się z odnowioną presją na wzrost cen wynikającą z zakłóceń geopolitycznych i wyższych kosztów czynników produkcji, kakao podąża w przeciwnym kierunku, przynosząc rzadkie wytchnienie.
Do tegorocznej wielkanocnej opowieści wkrada się też ironia z pogranicza surrealizmu. 26 marca skradziono ciężarówkę, która przewoziła 413 793 sztuki, około 12 ton, nowych batoników KitKat inspirowanych Formułą 1 w tranzycie przez Europę. Ładunku związanego z rolą KitKata jako oficjalnego partnera Formuły 1 do dziś nie udało się odzyskać.
Choć to zdarzenie najpewniej nie wpłynie znacząco na rynek jako całość, przypomina, iż łańcuchy dostaw pozostają wrażliwe na zakłócenia — choćby tam, gdzie czynniki fundamentalne się poprawiają. Pokazuje też trwałą wartość czekolady — gospodarczą i kulturową — w czasie, gdy nastroje wciąż są kruche.
Biorąc to wszystko pod uwagę, można uznać, iż historia kakao w te święta stanowi użyteczny kontrapunkt wobec dominującej narracji makroekonomicznej. W świecie, w którym rosnące koszty energii, ryzyka geopolityczne i zmienność rynków finansowych nie schodzą z nagłówków, jeden z najbardziej znajomych produktów „na poprawę nastroju” po cichu staje się bardziej przystępny cenowo.
Czekolada nie zmieni kierunku światowych rynków ani nie zrekompensuje szerszych wyzwań stojących przed gospodarką. Jednak po okresie, gdy ceny kakao wystrzeliły do poziomów nie do utrzymania, obecne cofnięcie przypomina w samą porę, jak gwałtownie rynki towarowe potrafią wracać do równowagi.
Na razie wielkanocne słodkości mają nieco niższy koszt — przynajmniej po stronie surowca. W obecnych realiach to drobna, ale mile widziana dobra wiadomość.
Kakao — kontrakt najbliższego terminu (seria ciągła). Źródło: Saxo
Nestlé S.A. Źródło: Saxo
O Autorze
Ole Hansen, szef działu strategii rynków towarowych, Saxo Bank. Dołączył do grupy Saxo Bank w 2008 r.. Koncentruje się na dostarczaniu strategii i analiz globalnych rynków towarowych określonych przez fundamenty, nastroje rynkowe i rozwój techniczny. Hansen jest autorem cotygodniowej aktualizacji sytuacji na rynku towarów, a także zapewnia klientom opinie dotyczące handlu towarami pod marką #SaxoStrats. Regularnie współpracuje zarówno z mediami telewizyjnymi, jak i drukowanymi, w tym z CNBC, Bloomberg, Reuters, Wall Street Journal, Financial Times i Telegraph.

1 godzina temu






