Czerwony dywan, protesty i worek srebrników. Burzliwe otwarcie kancelarii Kołodziejczaka

3 godzin temu

Zamiast zwykłego biura – „kancelaria poselska” z rozmachem, który bardziej przypominał wydarzenie medialne niż codzienną pracę posła. W Gnieźnie Michał Kołodziejczak postawił na wyraźny efekt: czerwony dywan, barierki, przecinanie wstęgi i uroczysta oprawa.

Czerwony dywan, protesty i worek srebrników. Burzliwe otwarcie kancelarii Kołodziejczaka. Fot. FB Michał Kołodziejczak

Wcześniejsze nagrania w mediach społecznościowych tylko podgrzały atmosferę. Poseł pokazywał m.in., jak wnosi do środka dużego, mosiężnego orła w koronie, który miał stać się symbolem nowego miejsca.

Protest zamiast braw

Uroczystość gwałtownie została przerwana przez mieszkańców. Zamiast oklasków pojawiły się okrzyki:

– „Sprzedałeś polską wieś!”

Demonstranci przynieśli ze sobą symboliczny prezent – worek srebrników, który miał jasno wskazywać ich ocenę działalności polityka.

– „To jest dla pana informacja, iż Gnieźnianie pamiętają (…) iż sprzedał pan polską wieś” – powiedział jeden z protestujących.

Reakcja była jednoznaczna:

– „Proszę sobie zabrać. Dziękuję bardzo” – odpowiedział Kołodziejczak.

Próba opanowania sytuacji

Mimo napięcia polityk kontynuował wystąpienie, próbując przejąć kontrolę nad wydarzeniem.

– „Są też ludzie, którzy są niezadowoleni (…) przyszli tutaj ludzie, którzy też mają inne zdanie” – mówił.

Podkreślał, iż kancelaria ma być miejscem realnej pomocy, a nie tylko symbolem.

– „To miejsce jest po to, żeby rozwiązywać problemy Gnieźnian” – zaznaczył.

Jednak protestujący nie ustępowali, a hasła o „sprzedaży wsi” powracały.

Czerwony dywan, protesty i worek srebrników. Burzliwe otwarcie kancelarii Kołodziejczaka. Fot. FB Michał Kołodziejczak

Wraca temat wcześniejszego biura

W sieci gwałtownie pojawiły się komentarze podważające wiarygodność deklaracji o „otwartości”.

– „Dwa lata miał Pan biuro (…) zero spotkań, zero kontaktu z mieszkańcami” – napisała jedna z mieszkanek.

To pokazuje, iż otwarcie kancelarii stało się pretekstem do rozliczenia wcześniejszej działalności.

Kontrowersja wokół nekrologów

Największe emocje wywołało jednak nagranie promujące wydarzenie. Widać na nim, jak poseł nakleja plakaty na słupie ogłoszeniowym, częściowo zaklejając nekrologi.

– „NEKROLOGI pozaklejał, zero szacunku dla zmarłych i rodzin” – komentowali internauci.

Do sprawy odniósł się także samorządowiec:

– „ZERO WSTYDU. ZERO SZACUNKU (…) to barbarzyństwo i pogarda dla ludzi” – napisał Karol Rajewski.

Pojawiły się również pytania o możliwe konsekwencje prawne takiego działania.

Są już pierwsze prognozy na lato 2026. Eksperci ostrzegają przed rekordowymi temperaturami

Symbol większego problemu

To, co miało być pokazem siły i nowego otwarcia, zamieniło się w wydarzenie obnażające napięcia społeczne.

Z jednej strony – deklaracje o rozwiązywaniu problemów i pracy dla mieszkańców.
Z drugiej – zarzuty o brak kontaktu, kontrowersyjne działania i rosnącą frustrację części społeczeństwa.

Efekt? Jedno wydarzenie stało się symbolem głębszego konfliktu między polityką a wsią – konfliktu, który wciąż narasta i coraz częściej wychodzi na ulicę.

Idź do oryginalnego materiału