
Czeska grupa zbrojeniowa Czechoslovak Group (CSG), skoncentrowana na pojazdach wojskowych i produkcji amunicji, zaczyna rozszerzać zakres swoich działań na silniki odrzutowe i drony oraz szykuje ekspansję na rynek USA, przygotowując przy tym prawdopodobnie jeden z najciekawszych debiutów giełdowych na rynku europejskim w obecnym roku.
CSG, która jeszcze niedawno modernizowała poradziecki sprzęt wojskowy, w tej chwili produkuje amunicję artyleryjską, ciężarówki wojskowe i pojazdy wsparcia oraz wyrzutnie rakietowe. Wiele ze swojej ekspansji produktowej zawdzięcza koniunkturze po rozpoczęciu wojny na Ukrainie, pomocy temu państwu, oraz cichej współpracy z politykami, np. współpracownikami prezydenta Petera Pavla.
Jej obecnym prezesem i zarazem właścicielem jest 33-letni Michal Strnad, który przejął firmę od ojca Jaroslava, za czasów którego CSG wyspecjalizowała się w remontach i modernizacjach poradzieckiego sprzętu wojskowego. W 2024 roku firma zawarła wartą 2,2 mld dolarów umowę z amerykańskim producentem amunicji małokalibrowej Kinetic Group, zaś w tej chwili szuka kandydatów do przejęć „także w Środkowej Europie”.
„Kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, byliśmy pierwszymi, którzy zaczęli intensywnie inwestować. Zaryzykowałem i ruszyliśmy… Z pewnością dokonamy kilku przejęć. Nie chcę być spychany do narożnika przez dostawców. Nie chcemy być zakładnikami, chcemy mieć wszystko pod własnym dachem, chcemy tym zarządzać, chcemy być za to odpowiedzialni i oczywiście chcemy utrzymać marżę na rynku krajowym. I chcę, aby CSG było prawdziwie globalne” – powiedział agencji Reuters Michal Strnad. Jak dodał, firma ma być „całkowicie, w pełni zintegrowana pionowo”.
Jeśli chodzi o asortyment, czeska firma w dużej mierze opiera swoje przychody na amunicji dużego kalibru i pojazdach wojskowych. Amunicja i te pojazdy stanowiły prawie połowę przychodów pro forma w wysokości 5,2 mld euro w 2024 roku. Jednak przychody ze sprzedaży w 2024 roku wzrosły niemal dziesięciokrotnie w stosunku do roku 2021, ostatniego przed inwazją na Ukrainę, kiedy to osiągnęły 592 mln euro. Według estymacji analityków firmy przychody za obecny rok zamkną się na poziomie 7,4-7,6 mld euro w tym roku, zaś portfel zamówień będzie miał wartość 14 mld euro.
Produkcja na rzecz Ukrainy jest w tej chwili istotną częścią przychodów CSG stanowiąc około 1/3 z nich i adekwatnie porozumienie pokojowe stanowiłoby dla jej zysków zagrożenie, bo silniejsi europejscy rywale, tacy jak niemiecki Rheinmetall, często dominują w regionalnych kontraktach obronnych. Jednak zarząd to przewidział i chce rozszerzyć działalność w kierunku dronów i pocisków hipersonicznych.
„Jeśli działania wojenne będą się bardziej przechylać w tym kierunku, istnieje ryzyko, iż zobaczymy szczyt przychodów i wycen w całym sektorze, nie tylko dla CSG” – powiedział Jens-Peter Rieck, analityk ds. lotnictwa i obronności w firmie konsultingowej mwb research.
Jednak Adrien Rabier z Bernstein wskazuje, iż zagrożenie ze strony Rosji wcale się nie zmniejsza, a rośnie, co powoduje, iż popyt na sprzęt obronny „obecnie znacznie przewyższa podaż” i utrzyma się w nadchodzących latach.
CSG postanowiła wejść w największy i najbardziej kontrowersyjny program przemysłu obronnego Zachodu – Golden Dome prezydenta Donalda Trumpa. Zarząd planuje w ciągu najbliższych kilku miesięcy zakończyć rozmowy w sprawie rozszerzenia współpracy z rządem USA w zakresie produkcji silników odrzutowych dla dronów w ramach tego programu.
„Zdecydowanie chcemy się tu rozwijać i w tej chwili chcemy lokalizować produkcję” – powiedział Strnad, dodając, iż firma rozważa lokalizacje w Karolinie Północnej i Wisconsin, zauważając, iż firma już dużo zainwestowała poza macierzystym rynkiem czeskim m.in. w amunicję dużego kalibru w Hiszpanii, firmę nitrocelulozową w Niemczech oraz spółkę joint venture zajmującą się produkcją amunicji i trotylu w Grecji. Podpisała też w grudniu br. umowę ramową z ministerstwem obrony Słowacji, według której ma zostać powołana spółka stanowiąca istotną część wartego wiele miliardów euro systemu dostaw amunicji dla rządów europejskich.
Dodatkowo, już w tej chwili Czechoslovak Group ma kontrakt o wartości 630 mln dolarów w USA na budowę zakładu elaboracji amunicji strzeleckiej dużego kalibru w stanie Iowa, kontrakt na dostawę ciężarówek wojskowych o wartości 1 mld dolarów z „klientem z Azji Południowo-Wschodniej” oraz strategiczne partnerstwo z francusko-niemiecką firmą zbrojeniową KNDS w zakresie produkcji kadłubów czołgów Leopard.
„Debiut giełdowy, i to międzynarodowy, Czechoslovak Group pokazuje dobitnie nędzę zarządzania naszego przemysłu zbrojeniowego. Ilu prezesów miała Polska Grupa Zbrojeniowa w czasie ostatniej dekady… sześciu? Siedmiu? Niekiedy już się zapomina ich nazwisk. Owszem winne jest MON, które systematycznie lekceważy krajowy przemysł zbrojeniowy, ale dotyczy to w największym stopniu firm prywatnych, nie państwowych. Ale tu „na państwowym” mamy wojenki między poszczególnymi spółkami, programy, w których rozdymają się koszty, nierealne wymagania ze strony wojska, które zderzają się z bezsilnością w zarządzaniu spółkami, czego dowodem jest choćby sprawa Autosanu. To nie jest przy tym tak, iż my mamy jakieś o klasę gorsze produkty niż Czesi, potrafimy robić równie dobre, a choćby lepsze rzeczy, ale jak przychodzi do zamówień, to albo MON kupuje z zagranicy i to z półki, albo produkcja trwa latami. interesujący byłby plot twist dla PGZ, gdyby Czesi zaproponowali kapitałowe wejście do którejś ze spółek Grupy, czy byłby to kubeł zimnej wody na głowy polityków i menadżerów. Obawiam się jednak, iż nie” – powiedział ISBiznes.pl analityk wojskowy zajmujący się sprzętem wojskowym i przemysłem zbrojeniowym.
Według analityków zapytywanych przez Bloomberga i „Financial Times” planowane IPO czeskiej firmy może być jednym z największych w sektorze zbrojeniowym w Europie w obecnym roku. W trakcie oferty publicznej może bowiem pozyskać od 3 do 4 mld euro. Co prawda Michal Strnad chciałby wyceny na poziomie 30 mld euro, ale „25-28 mld euro jest całkowicie do osiągnięcia” bowiem inwestorzy już w tej chwili zagwarantowali chęć zakupu akcji przy takiej wycenie. W ofercie publicznej w Amsterdamie miałoby zostać sprzedane 15% akcji spółki, zaś Bloomberg donosił w październiku, iż CSG może rozpocząć formalne wprowadzenie na giełdę w Amsterdamie już w styczniu. DPA w swoim serwisie ekonomicznym zauważyła, iż „termin ogłoszenia oferty się zbliża”.
Firma i 33-letni Strnad planują sprzedać około 15% udziałów w ofercie publicznej, poinformowały osoby zaznajomione ze sprawą. Zamiar wprowadzenia spółki na giełdę może zostać opublikowany w okolicach przyszłego wtorku, poinformowały niektóre osoby. Fundusze pozyskane z debiutu mają sfinansować przejęcia w sektorze zbrojeniowym w Europie Zachodniej i Środkowej. Wielkości czeskiej oferty może zagrozić jedynie przygotowywana oferta producenta czołgów i pojazdów opancerzonych francusko-niemieckiej spółki KNDS, której zarząd stwierdził, iż w zależności od warunków rynkowych, przygotuje się również na debiut giełdowy we Frankfurcie i Paryżu w tym roku, jednak data tego debiutu pozostaje „niejasna”.

2 godzin temu





