Czy dolar amerykański wraca do parytetu? (Komentarz walutowy)

2 godzin temu

Na rynku walutowym kolejny tydzień rozpoczyna się pod znakiem zapytania o siłę dolara. Pytanie o dalszy kierunek dla amerykańskiej waluty byłoby jednak źle sformułowane, gdyby koncentrowało się tylko i wyłącznie na czynnikach wspierających dolara. Skala oraz gwałtowność umocnienia się dolara w ostatnich tygodniach wymusza rozważenie innych istotnych czynników, które nadają kierunek notowaniom głównych par walutowych.

Spojrzenia analityków, komentatorów oraz uczestników rynku, skupionych na słabościach innych walut względem dolara amerykańskiego, koncentrują się dziś niemal wyłącznie na Europie. Euro od poziomu parytetu wciąż dzieli ok. 11%, ostatnio blisko tych poziomów rynek znajdował się w turbulentnym roku 2022 oraz w szczycie przeceny krótko po zwycięstwie w wyborach prezydenckich Donalda Trumpa. Czy dziś domniemane czynniki fundamentalne uzasadniają ponowny test minimów z tych okresów?

Czynnikiem najbardziej aktualnym jest kolejny epizod francuskiego kryzysu fiskalnego. Problemy finansowe Francji nie są zjawiskiem nowym, jednak problem ten staje się coraz bardziej palący, szczególnie w kontekście rosnących kosztów finansowania, co jest trendem globalnym, a nie lokalnym. Francja pozostaje w czołówce, jeżeli chodzi o skalę deficytu wśród państw rynku rozwiniętego, oscylując blisko 2-krotności zalecanego deficytu jako % PKB, który na 2027 r. ma wynieść ok. 5%. Co istotne, wartość ta jest już prognozą, która uwzględnia konsolidację oraz ograniczenie części wydatków.

Najbardziej problematyczna dla Francji oraz Europy w tym kontekście nie jest już sama skala deficytu, co raczej topniejące zaufanie względem francuskiego rządu ze strony inwestorów. Słoniem w pokoju jest tutaj długi cień, jaki na rynek rzuca widmo nadchodzących wyborów prezydenckich. Na dzień dzisiejszy liderami sondaży są radykałowie z obu końców spektrum politycznego. Rywalizacja między Marine Le Pen a Jean-Lucem Mélenchonem to rywalizacja między populizmem Le Pen oraz ultra-lewicowym ekstremizmem Mélenchona. W obecnej sytuacji Francji rywalizacja ta przypomina próbę dyskontowania nie tyle możliwości, co raczej terminu i skali potężnego kryzysu wewnątrz Unii Europejskiej.

Sytuacja za oceanem

O ile Europa ma bardzo szeroki wachlarz własnych problemów fiskalnych i gospodarczych, to druga strona medalu, jaką są USA oraz dolar, nie daje żadnych podstaw do uzasadnienia w tej chwili zdyskontowanych ścieżek polityki monetarnej obu bloków gospodarczych, oraz domniemanej dywergencji między EBC oraz Fed.

Obecne stawki WIRP implikują ok. 3 kolejne podwyżki EBC z implikowaną stopą procentową w okolicy ~3,25% oraz ponad 3 podwyżki ze strony Fed z implikowaną, docelową stopą procentową powyżej 4,5% w perspektywie do końca 2027 roku. Sugerowałoby to, iż rynek wycenia spread ponad 100 bp między stopami dwóch banków centralnych.

Trudno jednak znaleźć poparcie dla tego scenariusza w fundamentach. Pomijając dość oczywisty, surowcowo-podażowy charakter inflacji, dane makro nie pozwalają na tak daleko idące podwyżki, a już na pewno nie uzasadniają dużej dywergencji. Problemy z długiem USA są większe niż te w Europie, deficyt jest większy niż średnia europejska, USA w przeciwieństwie do Europy są silnie zależne od finansowania z zagranicy, a radykalizm i populizm, który zagraża Europie i Francji, nie jest dla USA ryzykiem, a stanem bieżącym.

Co dalej?

Kursy wymiany oraz dyskontowane dywergencje między ścieżkami stóp procentowych mają tendencję do utrzymywania silnych trendów znacznie dłużej, niż byłoby to uzasadnione przez fundamenty, a zależności między wieloma stawkami i instrumentami są silnie „mechaniczne” i pozostawiają niewielką przestrzeń na manewr jeżeli trend w kluczowych obszarach pozostanie silny.

Możliwe jest, iż rynek, szczególnie rynek długu, dyskontuje scenariusz, który wciąż pozostaje ezoteryczny i nieuchwytny dla reszty rynku. Z dużym prawdopodobieństwem to właśnie tam należy szukać indykatorów zmiany sentymentu.

W okolicy godz. 10, za dolara zapłacimy dziś 3,9159 zł, za franka 4,7239 zł, za euro 4,3862 zł, a za funta 5,1807 zł. Najmocniej, bo blisko 0,8%, złoty traci do dolara amerykańskiego, co jest klasycznym objawem ucieczki od ryzyka.

Źródło: Kamil Szczepański, XTB

Idź do oryginalnego materiału