„Kiedy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna przypominać gwóźdź”. Sformułowania tego użył po raz pierwszy Abraham Maslow w kontekście psychologii, jednak fenomen ten jest nad wyraz powszechny również w ekonomii i finansach. Modelowym przykładem jest tutaj Rezerwa Federalna oraz polityka monetarna USA w ciągu ostatnich ok. 2 dekad. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, iż dziś rynki mogą obserwować kolejny epizod próby wbicia wystającego „gwoździa” bezrefleksyjnym podnoszeniem stóp procentowych. Palącym pytaniem w tym kontekście jest – jak duże będą konsekwencje tym razem?
Inflacja jest podwyższona głównie ze względu na ceny energii – nie jest to stwierdzenie w żaden sposób kontrowersyjne. Co jest jednak kontrowersyjne, to wskazanie na fakt, iż koszt pieniądza jest tylko jednym z wielu komponentów inflacji, a próba kontroli inflacji dzięki stóp procentowych to jak lądowanie samolotem, w którym działa tylko jeden silnik z dwóch. Innymi słowy, jest to manewr kryzysowy – który może, ale nie musi się udać.
Co ważniejsze, „walka z wiatrakami”, jakiej w tej chwili podejmuje się Fed, to próba stłamszenia wzrostu cen dzięki presji na konsumenta i pracownika, którego sytuacja już dziś jest fatalna. Nie adresuje to w żaden sposób stymulacji gospodarki ze strony spółek, które mogą sobie pozwolić na znaczne zwiększenie inwestycji i zadłużenia przy jednoczesnej ekspansji marży kosztem wspomnianego konsumenta i/lub pracownika.
Ceny to pochodna stanu gospodarki, a nie jej miarodajna reprezentacja. Sentyment konsumenta w zależności od miary waha się dziś między „poniżej średniej” a „najgorszym w historii pomiarów” – to powinno dawać do myślenia członkom FOMC co do natury problemu, przed jakim stoją.
Jakie niesie to konotacje dla dolara i szerszego rynku walutowego? Dla kursu waluty kluczowa jest zmiana oczekiwań względem innych gospodarek, a nie sama wysokość stóp. Tutaj dochodzimy do kluczowej w kontekście rynku walutowego rywalizacji. Rywalizacja, o jakiej mowa, to swoisty konkurs między Fed a EBC – kto pierwszy udusi własną gospodarkę jednowymiarową i bezrefleksyjną polityką monetarną. Odpowiedź ta jest mocno nieoczywista. Większość analityków w tym kontekście wskazuje USA jako „mocniejszego zawodnika” z uwagi na większy wzrost gospodarczy i względną niezależność energetyczną, obserwacja ta jest jednak na kilku poziomach – błędna.
Wzrost gospodarczy USA jest „bezobjawowy”
Spadek importu oraz wzrost cen usług medycznych (które w USA są prywatne) mechanicznie podnosi wzrost PKB. Obraz zniekształca też „AI Boom” – który jest na kredyt, a którego racjonalność wciąż jest poddawana w wątpliwość. jeżeli chodzi natomiast o energię, to Amerykanie nie mogą funkcjonować bez transportu drogowego. Amerykańska gospodarka ma znacznie większą ekspozycję na ceny paliw – które są zglobalizowane – i będzie ponosić konsekwencje tego niezależnie od tego, jak duży jest przemysł naftowy w USA na dzień dzisiejszy.
Europa nie rośnie „wolniej”, po prostu mizerny wzrost gospodarek UE jest organiczny, ten w USA – już nie. Co więcej, masowe inwestycje w zbrojenia i infrastrukturę EU tworzą więcej miejsc pracy niż analogiczne inwestycje USA w AI. Oszczędności gospodarstw domowych są większe w EU niż w USA, a sama Europa finansuje się „sama” – podczas gdy USA są zależne od inwestorów zagranicznych, by podtrzymać deficyt.
W rzeczywistości USA wyglądają na dynamiczną gospodarkę z problemami, mimo iż kraj pogrąża się w de facto recesji. Natomiast Europa jest w oczach rynku archetypem ofiary cen energii oraz braku konkurencyjności – choćby jeżeli mało kto potrafi uzasadnić działanie tych mechanizmów w praktyce.
Dla pary EUR/USD oznacza to, iż euro może tracić swoją pozycję dużo bardziej i dużo dłużej, niż ma to jakikolwiek fundamentalny sens. Jednak USA coraz bardziej znajdują się w sytuacji, w której grozi im gwałtowne „pęknięcie”, które – jeżeli wystąpi – zmusi rynek do niezwykle gwałtownej korekty założeń i oczekiwań.
W okolicach godz. 11:00 czasu polskiego za euro zapłacimy 4,3685, za franka 4,6952, za dolara amerykańskiego 3,8934, a funt brytyjski kosztować nas będzie 5,1624.
Źródło: Kamil Szczepański, XTB

1 godzina temu




![Dawid Góra: Zachwyt to już stałe uczucie. Maja nie potrafi nie grać pięknie [Opinia]](https://sf-administracja.wphcdn.cloud/storage2/featured_original/6ad09ac1281051_41465768.jpg)
