Czy najgorsze jest już za nami?

6 godzin temu

Rynki finansowe uwielbiają wyprzedzać wydarzenia. Zanim ekonomiści zobaczą zmiany w danych, a banki centralne zareagują decyzjami, inwestorzy próbują odpowiedzieć sobie na jedno podstawowe pytanie: co będzie dalej? W ostatnich miesiącach odpowiedź wydawała się wyjątkowo niepokojąca. Rosnące napięcia pomiędzy USA i Iranem, rosnące ryzyko zakłóceń w dostawach ropy oraz obawy o ponowny wzrost inflacji sprawiały, iż coraz częściej mówiono nie o obniżkach, ale o możliwości kolejnych podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.

Dzisiaj ten obraz zaczyna się jednak zmieniać.

Z Waszyngtonu i Teheranu napływa coraz więcej sygnałów sugerujących postęp w negocjacjach. Trudno jeszcze mówić o pełnym porozumieniu, ponieważ obie strony przez cały czas pozostają daleko od siebie w wielu kluczowych kwestiach, a same rozmowy prawdopodobnie będą długie i momentami bardzo burzliwe. Mimo to rynek skupia się na tym, co najważniejsze. Kierunek zmian wydaje się znacznie bardziej pozytywny niż jeszcze niedawno.

Najlepszym dowodem jest zachowanie rynku ropy. Jeszcze niedawno inwestorzy przygotowywali się na scenariusz dalszych wzrostów cen surowca. Baryłka kosztowała ponad 100 dolarów, a okresami zbliżała się choćby do 120 dolarów. Tymczasem w tej chwili ceny spadły poniżej 80 dolarów. To nie tylko efekt zmniejszenia premii za ryzyko geopolityczne, ale również oczekiwań związanych z możliwym zwiększeniem podaży.

W tym kontekście szczególnie istotne są informacje o częściowym złagodzeniu amerykańskich restrykcji dotyczących eksportu irańskiej ropy. Dla światowego rynku energii oznacza to potencjalnie większą dostępność surowca, a dla banków centralnych bardzo dobrą wiadomość. To właśnie ceny energii były jednym z głównych czynników podtrzymujących obawy o ponowne przyspieszenie inflacji.

Już w tym tygodniu poznamy kolejny odczyt inflacji PCE w Stanach Zjednoczonych, czyli wskaźnika szczególnie uważnie obserwowanego przez Rezerwę Federalną. Wiele wskazuje na to, iż sam odczyt może jeszcze pozostać podwyższony. Należy jednak podkreślić, iż dane makroekonomiczne patrzą w przeszłość, podczas gdy rynek wycenia przyszłość. A przyszłość wygląda dziś znacznie korzystniej niż jeszcze kilka tygodni temu.

Jeżeli ceny ropy utrzymają się na obecnych poziomach lub będą spadać dalej, kolejne odczyty inflacyjne mogą zacząć pozytywnie zaskakiwać. To z kolei oznaczałoby mniejszą presję na Fed, który jeszcze niedawno był stawiany pod ścianą przez uporczywie wysoką inflację. Rynek coraz częściej zakłada więc, iż amerykański bank centralny nie będzie zmuszony do dalszego zacieśniania polityki monetarnej.

Taki scenariusz ma ogromne znaczenie dla giełdy. Szczególnie dla sektora technologicznego, który pozostaje największym beneficjentem stabilnych lub niższych stóp procentowych. Trudno nie zauważyć, iż rekordy ustanawiane przez amerykańskie indeksy zbiegają się z poprawą oczekiwań dotyczących polityki monetarnej. Im mniejsze ryzyko kolejnych podwyżek stóp, tym łatwiej inwestorom uzasadniać wysokie wyceny spółek wzrostowych.

Oczywiście przedwczesne byłoby ogłaszanie pełnego zwycięstwa. Negocjacje pomiędzy USA i Iranem mogą jeszcze wielokrotnie wchodzić w fazę napięć, a geopolityka nie raz pokazała, jak gwałtownie potrafi zmieniać nastroje inwestorów. Warto również pamiętać, iż choćby przy spadających cenach ropy inflacja nie zniknie z dnia na dzień.

Mimo to trudno ignorować fakt, iż w ostatnich dniach kilka kluczowych elementów układanki zaczęło układać się po myśli rynków. Cieśnina Ormuz pozostaje otwarta. Ceny ropy gwałtownie spadaja. Perspektywa zwiększenia irańskiego eksportu poprawia sytuację po stronie podaży, a ryzyko kolejnego impulsu inflacyjnego wyraźnie zmalało.

Czy najgorsze jest już za nami? Tego oczywiście nie wiemy. Coraz więcej argumentów przemawia jednak za tym, iż rynki otrzymały właśnie dokładnie to, na co czekały od wielu miesięcy. Szansę na niższą inflację bez konieczności dalszego podnoszenia stóp procentowych. A to dla inwestorów jeden z najbardziej pożądanych scenariuszy, jakie można sobie wyobrazić.

Źródło: XTB / Mikołaj Sobierajski

Idź do oryginalnego materiału