Z piekła do nieba – tak można ocenić wczorajszy dzień na rynkach. Jeszcze w trakcie sesji azjatyckiej notowania kontraktów były najniżej od sierpnia ubiegłego roku, zaś wieczorem świeciły się jasnym zielonym kolorem. Ten optymizm kontynuowany jest dziś, rynek bardzo chce przewrócić kartkę z tytułem „wojna z Iranem”.
Od początku było jasnym, iż z punktu widzenia Waszyngtonu idealna byłaby krótka operacja, którą można byłoby sprzedać jako sukces porównywalny do usunięcia prezydenta Maduro. Nawet zatem, gdy sprawy nie szły dobrze gwałtownie pojawiła się narracja o „realizacji celów” i planowanym wyjściu z konfliktu. Naturalnie presja ma charakter polityczny, w tym roku mamy wybory uzupełniające do Kongresu i przedłużające się zaangażowanie Amerykanów w trudny konflikt mogłoby pogrzebać Republikanów. Intencje są zatem jasne.
Pozostaje pytanie, czy USA może tak po prostu wycofać się z konfliktu i wszystko wróci do normy? Rynek chciałby w to wierzyć, pamięta przecież epizod wojny celnej, gdy wydawało się, iż Trump rujnuje fundamenty globalnego handlu, po czym zmienił on retorykę niemal w jednym momencie, a na rynki wróciły silne wzrosty. Wczoraj optymizm wywołały słowa irańskiego prezydenta, iż jego kraj jest gotowy na pokój.
Czy jednak może być tak pięknie?
Jaka będzie cena zaprzestania ataków na kraje Bliskiego Wschodu? Czy pod warunkami Teheranu podpisze się Tel Awiw? Na razie kolejna wymiana ciosów ma miejsce, choćby jeżeli o lądowej interwencji mówi się mniej. A może to tylko przykrywka na czas gromadzenia niezbędnych zasobów? Trudno się dziwić inwestorom, iż chcieliby wrócić do bardziej ułożonego świata i po ostatnim miesiącu są głodni wzrostów, jednak po skali odbicia w dniu wczorajszym warto zachować ostrożność.
Środa jest dniem z dużą liczbą publikacji danych. najważniejsze będą te z USA: o 14:15 raport ADP, o 14:30 sprzedaż detaliczna, o 16:00 indeks ISM dla sektora przemysłowego. Jak dotąd dane z USA były solidne i rynek raczej w tej chwili traktuje publikacje drugoplanowo.
Na rynku walutowym obserwujemy osłabienie dolara, choć ruch ten wynika przede wszystkim z optymizmu rynków co do Bliskiego Wschodu. interesujące jest podejście inwestorów do naszego rynku. Z jednej strony na GPW mamy silne wzrosty i poziomy w zasadzie takie, jakby tego konfliktu nie było. Z drugiej strony złoty względem europejskich walut stoi w miejscu – tu optymizm na razie się nie udziela.
O godzinie 9:55 euro kosztuje 4,29 złotego, dolar 3,70 złotego, funt 4,91 złotego, zaś frank 4,66 złotego.
Źródło: dr Przemysław Kwiecień, XTB

3 godzin temu






