Unijny system handlu uprawnieniami do emisji (ETS) od lat budzi skrajne emocje, a wizja objęcia nim produkcji żywności paraliżuje rynki rolne. Choć w kuluarach Brukseli niektóre kraje głośno domagają się „zielonego podatku” od hektara, Warszawa mówi stanowcze: NIE. Publikujemy kulisy korespondencji między resortem klimatu a Krajową Radą Izb Rolniczych.
Temat redukcji emisji gazów cieplarnianych w rolnictwie wraca na wokandę regularnie niczym bumerang. Dla jednych to konieczny krok w stronę neutralności klimatycznej, dla innych – gwóźdź do trumny europejskiej konkurencyjności i bezpieczeństwa żywnościowego. Niepokój branży zmaterializował się w oficjalnym zapytaniu Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR), która postanowiła pociągnąć do tablicy Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) w sprawie ewentualnych prac nad włączeniem struktur rolniczych do systemu ETS.
Odpowiedź resortu, podpisana przez wiceministra Krzysztofa Bolestę, przynosi chwilową ulgę, ale też jasno pokazuje, iż na unijnej mapie politycznej zaczynają rysować się wyraźne fronty walki o przyszłość wspólnotowego rolnictwa.
Bruksela milczy, ale niektórzy już ostrzą zęby
Z oficjalnego pisma rządu wynika kluczowy, uspokajający komunikat: w tej chwili na forum Unii Europejskiej nie są prowadzone żadne formalne prace zmierzające do objęcia sektora rolniczego systemem ETS. To ważna deklaracja, która ucina spekulacje o nagłych, drastycznych zmianach podatkowo-emisyjnych w nadchodzących miesiącach.
Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Resort klimatu wprost przyznaje, iż w Europie istnieje silne lobby naciskające na ekspansję systemu. „Należy jednak zaznaczyć, iż są państwa, które opowiadają się za dalszym rozwojem ETS, w tym rozszerzeniem go na sektory takie jak rolnictwo” – czytamy w dokumencie.
Polska plasuje się w tym sporze na pozycji twardego hamulcowego. Ministerstwo zadeklarowało, iż wszelkie próby narzucenia rolnikom obciążeń emisyjnych będą przez nasz kraj jednoznacznie negowane ze względu na ryzyko drastycznego wzrostu kosztów produkcji, utratę konkurencyjności oraz zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego.
Co z ciągnikami i paliwem? ETS2 pod lupą
Wielu producentów rolnych z niepokojem patrzy na nadchodzący system ETS2, mający objąć budynki oraz transport drogowy. Inwestycje w tym obszarze budzą spore obawy. W tym miejscu ministerstwo spieszy z kluczowym wyjaśnieniem: paliwa stosowane w pojazdach rolniczych są kategorycznie wyłączone z zakresu systemu ETS2. Prace polskiej dyplomacji – jak podkreśla resort – miały również realnie wpłynąć na opóźnienie wdrożenia całego mechanizmu.
Cel: Całkowity demontaż ETS2?
Najciekawszy element strategii MKiŚ dotyczy jednak najbliższej przyszłości i planowanej rewizji unijnego systemu handlu emisjami. Warszawa nie zamierza poprzestać na obronie samego rolnictwa – planuje pójść o krok dalej. Resort zapowiedział, iż podczas unijnych negocjacji Polska będzie dążyć do całkowitego odejścia od systemu ETS2 lub, w scenariuszu kompromisowym, wprowadzenia pełnej dobrowolności jego stosowania przez poszczególne państwa członkowskie.
Podsumowanie: Ekologiczne ambicje kontra twarda ekonomia
Doświadczenia z dotychczasowym funkcjonowaniem ETS pokazują, iż system ten drastycznie podnosi koszty funkcjonowania unijnych przedsiębiorców oraz rolników w stosunku do reszty świata, która nie podlega tak restrykcyjnym rygorom klimatycznym. Narzucanie Europie jednostronnych, ekstremalnych obciążeń rodzi fatalne skutki gospodarcze. Przemysł, nie dając rady unieść kosztów uprawnień emisyjnych, stopniowo przenosi produkcję do tańszych regionów świata, gdzie nikt o ETS nie słyszał.
Z kolei rolnictwo, pozbawione równej konkurencji z globalnym importem, pod presją unijnych kosztów powoli upada. Deklaracja polskiego rządu o blokowaniu ewentualnych pomysłów na „rolniczy ETS” to istotny krok, ale przed naszą dyplomacją wciąż stoi gigantyczne wyzwanie, by uświadomić Brukseli, iż bez ochrony własnych producentów Unia Europejska zamiast „zielona” stanie się po prostu uzależniona od importu z państw trzecich.
[RAMKA / WYRÓŻNIENIE W TEKŚCIE]
TERMIN KLUCZOWY: ETS (Emissions Trading System)
Dla sektora rolniczego unijny skrót ETS to synonim nadchodzących zmian w polityce kosztowej gospodarstw. Choć najczęściej mówimy o nim ogólnie, w unijnej strategii kryją się pod nim trzy różne pojęcia, które warto rozróżniać:
- Klasyczny ETS (ETS1): Działający od lat system obejmujący m.in. największe zakłady przemysłowe, elektrownie oraz produkcję nawozów sztucznych. To on pośrednio decyduje o cenach prądu czy gazu na rynku. w tej chwili rolnictwo jako bezpośrednia produkcja polowa lub hodowlana nie jest do niego włączone.
- ETS2: Nowy system handlu emisjami, który ma objąć sektory budownictwa oraz transportu drogowego. Polskie ministerstwo oficjalnie potwierdziło, iż paliwa rolnicze zostały kategorycznie wyłączone z jego zakresu.
- „Agri-ETS”: Pojawiający się w kuluarowych dyskusjach niektórych państw UE pomysł stworzenia osobnego systemu opłat emisyjnych dedykowanego wyłącznie rolnictwu. To właśnie tym inicjatywom Polska zapowiedziała twarde i bezkompromisowe „NIE”.
Źródło:
- Odpowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska (pismo znak: DPN-WZE.4220.81.2026.KD z dnia 14 lipca 2026 r.) na wniosek z XII posiedzenia Krajowej Rady Izb Rolniczych VII kadencji.
Prenumerata magazynu Agro Profil
Program Ochrony Roślin Rolniczych 2026
Koszulka Moje SERCE bije dla ROLNICTWA

8 godzin temu














