„Czysta głowa”. Jak wieś redukuje stres.

oszczednymilioner.pl 1 tydzień temu

Tygodnie płynęły mi w sierpniu określonym trybem. Trzy dni na etacie, dwa dni we własnej firmie, sobota na wsi i niedziela z rodziną. Ponieważ mój smartwatch posiada funkcję pomiaru stresu, widzę drastyczną różnicę. Marek nazwał ją „czystą głową” i ja takie określenie kupuję.

Otóż, jak wskazuje tytuł, wieś właśnie redukuje stres, „czyści głowę”. Czułem to intuicyjnie, a teraz wiem, bo sprawdziłem doświadczalnie.

I tak, na wsi 88% czasu przebywam w „stanie relaksu” i „stresie niskim” (z przewagą tego pierwszego), z kolei „stres umiarkowany” to 12 %. „Stres wysoki” nie występuje.

Kiedy działam w swojej działalności gospodarczej, wyniki zmieniają się. Stan relaksu występuje tylko rano i razem ze stresem niskim dają 45%, 50% to stres umiarkowany, a 5% wysoki.

Natomiast praca na etacie, w której nie jestem panem własnego czasu, wywołuje zupełnie skrajne reakcje organizmu. Są dni, iż stres wysoki to 10%, umiarkowany 60%, a tylko 30% przypada na niski oraz stan relaksu. A pamiętajcie, iż zegarek mierzy stres od rana do zaśnięcia, czyli „po robocie” poziom wcale nie spada, a i przed wychodzi słabo.

Różnice pomiędzy „wsią” a „pracą” wychodzą drastyczne, nie da się ich zbyć opowieścią o ciężkim dniu. Już rano, wchodzę w stan ciągłego napięcia, wyczuwalny przez aparaturę (tętno, rytm serca). Ponieważ instrukcja mówi, iż duży wysiłek (ciężka fizycznie harówka jak i trening) mogą zaburzyć wyniki, w teorii na działce powinienem notować skoki, np. kiedy przez 40 minut szarpię się z kosą spalinową. Nic z tych rzeczy. Podany wynik pokazuje jasno – obcowanie z przyrodą relaksuje mnie lepiej niż jakiekolwiek ćwiczenia oddechowe w biurze. I wywołuje efekt trwający od rana do wieczora. Co więcej, jeżeli tylko wsiadam do auta i wracam na noc do miasta, następuje nagłe odwrócenie trendu. Pojawia się „stres umiarkowany”, pomimo iż siedzę przed komputerem i piszę tego bloga. Ba, on rośnie choćby kiedy jadę samochodem wiejską drogą. Oczywiście nie do poziomu „wysoki”, ale wykres pokazuje wyraźnie – miasto=stres, wieś=relaks.

Zanim miałem smartwatcha z pomiarem stresu czułem ten stan luzu podświadomie. Po ciężkim tygodniu, wystarczył weekend na wsi i wracałem w kolejny tydzień z „czystą głową”, chociaż fizycznie zmęczony (koszenie 10 godzin, prawie bez przerwy). Czy Wy czujecie tak samo?

Idź do oryginalnego materiału