Prezydent Donald Trump zasygnalizował, iż na razie może wstrzymać się z atakiem militarnym na Iran, po tym jak otrzymał zapewnienia z „ważnych źródeł po drugiej stronie”, iż władze w Teheranie zaprzestały zabijania uczestników protestów. Jednocześnie podkreślił, iż nie wyklucza użycia siły i będzie uważnie obserwował rozwój sytuacji. Wcześniej Trump publicznie zachęcał Irańczyków do kontynuowania protestów oraz zapowiadał reakcję Stanów Zjednoczonych na doniesienia o brutalnych represjach wobec demonstrantów.
W związku z rosnącym napięciem USA przerzuciły część personelu wojskowego z baz w Katarze i innych lokalizacjach w regionie, wskazując na obawy o bezpieczeństwo i groźby formułowane przez Iran. Spotkaniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego poświęconemu sytuacji wokół Iranu przewodniczył wiceprezydent JD Vance. W rozmowie z agencją Reuters Trump przyznał również, iż nie ma pewności, czy opozycjonista Reza Pahlavi posiada realne i szerokie poparcie społeczne w Iranie. Władze w Teheranie ostrzegły natomiast USA i Izrael przed jakąkolwiek interwencją, przypominając o wcześniejszych atakach na obiekty nuklearne i zapowiadając konsekwencje ewentualnych działań zewnętrznych.
Zmiana tonu prezydenta Trumpa
Zdaniem analityków Bloomberg Economics potencjalne działania USA, jeżeli doszłoby do eskalacji, mogłyby obejmować ataki na obiekty sił bezpieczeństwa i wojska, zakłady produkujące rakiety, precyzyjne uderzenia w kluczowych dowódców wojskowych, a w skrajnym scenariuszu także cele polityczne. Eksperci oceniają, iż najbardziej prawdopodobne byłyby uderzenia przeprowadzane z dużej odległości, z terytorium USA, Europy lub z okrętów wojennych, co ograniczałoby ryzyko bezpośredniej i szerokiej eskalacji regionalnej.
Zmiana tonu prezydenta Trumpa nastąpiła po okresie wyraźnie ostrzejszej retoryki wobec władz Iranu, na czele których stoi Ajatollah Ali Khamenei. Część organizacji i ekspertów w Stanach Zjednoczonych naciska na zdecydowaną interwencję, argumentując, iż brak reakcji podważyłby wiarygodność USA jako globalnego mocarstwa. Dodatkowo wcześniejsza akcja przeciwko Wenezueli i zatrzymanie Nicolása Maduro wzmocniły spekulacje, iż amerykańskie groźby wobec Iranu mogą mieć realne pokrycie w działaniach.
W rezultacie ryzyko eskalacji militarnej pozostaje istotne, choć w krótkim terminie zostało ograniczone przez sygnały deeskalacyjne płynące z Białego Domu. Dla rynków finansowych oznacza to chwilowe obniżenie napięcia geopolitycznego, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej zmienności i silnej zależności dalszego rozwoju sytuacji od przebiegu protestów w Iranie. w tej chwili ropa Brent traci ponad 1,8% i wyceniana jest na poziomie 64,619 USD za baryłkę.
Źródło: Krzysztof Kamiński, OANDA TMS Brokers

18 godzin temu






