Defence24Days: Mobilność wojskowa, obrona przeciwlotnicza i ostrzeżenia Załużnego

1 godzina temu

Mocno wybrzmiały na Defence24Days ostrzeżenia byłego szefa sztabu armii Ukrainy gen. Wałerija Załużnego na temat zmiany pola walki. Dyskutowano też o kluczu do przetrwania armii na współczesnym polu walki jakim jest cywilna i wojskowa mobilność oraz o wzmocnieniu obrony przeciwlotniczej.

Generał Wałerij Załużny, w tej chwili ambasador w Londynie, stwierdził otwarcie, iż nikt nie jest przygotowany do wojny nowego typu z jaką mamy do czynienia na Ukrainie. Jest to bowiem nowy typ konfliktu zbrojnego, w którym wielką, jeżeli nie główną rolę odgrywają systemy dronowe oraz transparentne pole walki. Zauważył, iż jeszcze w 2023 roku mówił o tym, iż masowe dronowanie doprowadzi do punktu, w którym front zamrze, ponieważ klasyczne prowadzenie wojny stanie się tak trudne, iż aż niemożliwe. Nazwał obecną wojnę „wojną maszyn”.

„Ludzie osiągają w tej wojnie niewielkie sukcesy, jeżeli będą opierać się na dawnych zasadach sztuki operacyjnej” – dodał.

Załużny stwierdził, iż zmiany jakie zaszły w technologii wymuszą przebudowę całych struktur dowodzenia i walki, bo nowe rodzaje uzbrojenia i nowe metody prowadzenia działań przy ich użyciu będą wymagały nowej organizacji armii, jednostek, sztabów i włączenia nowych rodzajów wojsk w jej strukturę. Jego zdaniem zmienia się zresztą cała wojna, stan „między wojną na pokojem” może trwać bardzo długo i być wojną informacyjną. Pokazał to na przykładzie Rosji, która prowadzi taką wojnę by podważyć sens ukraińskiej mobilizacji i osłabić morale społeczeństwa.

„Załużny widzi pole walki jak się zmieniło i zmienia od początku wojny. Ma rację, choćby jeżeli weźmiemy pod uwagę, iż Zachód byłby innym, o wiele trudniejszym przeciwnikiem dla Rosji niż obecna Ukraina, to Rosjanie wypracowali już działania, na które dopiero my musimy wypracować odpowiedź korzystając z doświadczeń ukraińskich, a mam wrażenie, iż z tym jest u nas słabo. przez cały czas dominuje pogląd „a to byłaby zupełnie inna wojna, NATO łatwo sobie z Rosjanami poradzi, skoro oni nie mogą sobie poradzić z Ukraińcami””. To nie takie proste, Rosjanie wdrażają scenariusze wojny zintegrowanej, zaczynającej się od strony informacyjnej a kończące atakami dronowymi i dopiero na zupełny koniec, kiedy już przeciwnik jest metaforycznie mówiąc w przysiadzie, wchodzą czołgi, jednostki zmotoryzowane. A u nas zupełnie nie zwraca się uwagi na tę informacyjną stronę wojny, na demobilizowanie społeczeństwa, tworzenie podziałów, sabotaże, cyberataki. Widzi się tylko pojedyncze wydarzenia, nie widzi systemu – widzi się drzewa a nie widzi lasu” – powiedział ISBiznes.pl polski analityk wojskowy.

Na Deefence24Days omawiano jednak część działań dotyczących właśnie takiego nowego typu pola walki, jakimi jest system manewrowości logistycznej związany zarówno z logistyką cywilną, jak i działaniami zbrojnymi. Zdolność do szybkiego manewru na własnym zapleczu jest bowiem kluczowa dla operacji wojennych i samego odstraszania. W trakcie panelu „Mobilność wojskowa – w powietrzu, na lądzie i morzu” europoseł Michał Szczerba stwierdził, iż w tej chwili Unia Europejska tworzy system mobilności wojskowej. W lipcu zostanie przyjęte stanowisko w tej kwestii, zaś do końca roku po negocjacjach zostanie przyjęta też pełna dyrektywa w tym zakresie. Obejmie ona jednolite zgody dla wszystkich armii NATO działających na terenie UE oraz dla przemysłu obronnego, stosowane w sytuacji wojny lub zagrożenia wojennego, tak by możliwe było jak najszybsze przemieszczanie jednostek, uzbrojenia i amunicji. Jak Szczerba zaznaczył, od 20 lat polska infrastruktura „nie była projektowana z myślą o wymogach wojskowych”, a w tej chwili trzeba ją do tego przystosować, zaś w przy obecnych projektach systemy dual use, cywilno-wojskowe, musza być już standardem. Wymaga to także interoperacyjności w ramach Sojuszu także z krajami partnerskimi i chcącymi wstąpić do NATO, w tym przypadku Mołdawii i Ukrainy, „z którymi już są prowadzone uzgodnienia”. W nowej perspektywie budżetowej UE planowany jest 10-krotny wzrost nakładów na mobilność wojskową, zaś Polska prawdopodobnie będzie jednym z czołowych węzłów logistycznych.

Według Wojciecha Paczyńskiego, dyrektora Rozwoju Biznesu w MW Rail, konieczne jest pogodzenie interesów podmiotów prywatnych i państwowych w kwestii logistyki. I tak wojsko potrzebuje dużej ilości sprzętu inżynieryjnego i budowlanego przy budowie i utrzymaniu Tarczy Wschód i tu cywilna logistyka i transport są bardzo potrzebne. Jak określił istnieją w tej kwestii trzy wyzwania: technologie dual use, konieczność powiększenia ładowności sprzętu oraz przystosowanie się do tego właśnie ciężkiego sprzętu wojskowego nie tylko zresztą czołgów. Trzeba przy tym zastosować „racjonalne technologie cywilne”, które nie podnoszą kosztów, ale też niekonieczne wzorować się na rozwiązaniach stosowanych na Ukrainie, jako na „specyficznych”.

Podobna dyskusja miała miejsce w trakcie panelu dotyczącego obrony przeciwlotniczej. Jak udowodniła wojna na Ukrainie, jest ona kluczowym czynnikiem zabezpieczenia zarówno frontu, jak i zaplecza. Jak stwierdził w jej trakcie płk Krzysztof Wesołowski, główny specjalista Zarządu Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej Inspektoratu Rodzajów Wojsk z Dowództwa Generalnego RSZ, w tej chwili w Polsce realizowane są cztery programy obrony powietrznej; Wisła, Narew, Pilica+ i San. W ramach Wisły zostaną utworzone kolejne dywizjony, ale na Narew trzeba będzie poczekać do 2029 roku, kiedy to na stan zaczną wchodzić baterie z pociskami CAMM-ER i nowymi radarami Sajna. Pocieszające jest, iż wtedy zakończy się program obrony przeciwlotniczej najkrótszego zasięgu, czyli Pilica+ realizowany od 2023 roku, zaś dwie pierwsze baterie Pilicy+ wejdą na stan w obecnym roku. Jednak konieczne jest przygotowanie na masowe ataki dronów, potrzebna jest więc duża liczba sensorów i rozbudowa obrony powietrznej właśnie najkrótszego zasięgu a także stworzenie systemów obrony pasywnej składających się z radarów, systemów walki radioelektronicznej oraz rozpoznania.

Jak przyznał gen. bryg. dr Michał Marciniak, pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej, realizacja programu Wisła idzie zgodnie z planem, ale zaczyna się problem z rakietami do tych systemów „choć nie ma oficjalnych informacji od Amerykanów o opóźnieniach”.

„Dywersyfikujemy kierunki dostaw, nie tylko z USA” – dodał, zaznaczając, iż Polska wynegocjowała dla Wisły także krajowe komponenty, jak radar Bystra, i będzie pozyskiwać radary LTAMDS w konfiguracji produkcyjnej.

Zarówno płk. Wesołowski, jak i gen. Marciniak wskazali na konieczność pozyskania i wyszkolenia jak największej liczby żołnierzy i oficerów dla nowych systemów, „co właśnie się odbywa”, i konieczność certyfikacji tych systemów w warunkach polskich.

Co ciekawe, podobne priorytety widzi także przemysł obronny.

„Gdybym miał wskazać priorytety, to byłby to wielowarstwowy system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej oraz system San. Patrząc na PGZ, to rzadko kiedy widzimy elementy obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej, a to są nasze priorytety” – powiedział Arkadiusz Bąk, pierwszy wiceprezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Poparł go dr Radosław Piesiewicz, współzałożyciel i wiceprezes zarządu Advanced Protection Systems, który scharakteryzował system SAN jako „otwarty”, do którego można „podpinać różne efektory i podchodzić do niego z otwartą głową”.

Mimo tych dość optymistycznych stwierdzeń przez cały czas problemy z obroną przeciwlotniczą pozostają, jak choćby luka między okresem obecnym a 2029 rokiem, kiedy dostarczone będzie większość nowych systemów obrony powietrznej. w tej chwili pozostajemy z rozwiązaniami, które należy nazwać „pomostowymi”, a w kuluarach dyskusji na Defence24Days słychać było, iż Pilica+ może nie wystarczyć, zresztą jej baterii będzie za mało i trzeba jednak nastawić się w przyszłości na tworzenie mobilnych grup obrony przeciwlotniczej do przeciwdziałania napadom dronowym, zwłaszcza na infrastrukturę krytyczną.

Tu ciekawą i dość niespodziewaną pointą były stwierdzenia Adriana Monksa, wiceprezesa ds. Sprzedaży Eksportowej i Rozwoju Biznesu w MBDA Missile Systems, odnoszącego się do programu „Narew” w kwestii budowania niezależności.

„Niezależność potrzebuje czasu. Program Narew jest tego przykładem. To także kwestia rozwoju, transferu technologii” – powiedział Monks.

Obecnie można to powiedzieć o wszystkich systemach obrony przeciwlotniczej, które będą potrzebowały czasu by działać w pełni w reżimie dyżurowym ochrony przestrzeni powietrznej RP.

Idź do oryginalnego materiału