Diamenty tanieją, a AI otwiera przed nimi nowy rynek

1 godzina temu

Diamenty tanieją, zarówno te naturalne, jak i przede wszystkim laboratoryjne, co wpływa znacząco na decyzje konsumentów. W 2025 roku diament laboratoryjny, nazywany także syntetycznym, znalazł się w 61 proc. pierścionków zaręczynowych sprzedanych w USA. Boom na AI może otworzyć przed tym materiałem nowe zastosowania przemysłowe. Diament może pomagać w chłodzeniu systemów obsługujących sztuczną inteligencję. jeżeli popyt technologiczny doprowadzi do napięć w podaży, podobnych do tych na rynkach pamięci i chipów, ceny diamentów wykorzystywanych w tej branży mogą zacząć rosnąć albo przynajmniej spadać wolniej.

Naturalne diamenty są o połowę tańsze niż pięć lat temu

Na światowych rynkach ceny diamentów są w odwrocie. We wrześniu 2026 roku standardowy jednokaratowy diament naturalny kosztował około 3,9 tys. dolarów, o 51 proc. mniej niż wynosiła średnia cena we wrześniu 2021 roku. Skalę przeceny pokazuje także Diamond Standard Index, który śledzi wartość standaryzowanego koszyka naturalnych, okrągłych diamentów. Na początku sierpnia 2026 roku indeks spadł do 2 490 punktów, najniższego poziomu w historii, po czym odbił do około 2 550 punktów.

Laboratoryjne kamienie zmieniły rynek biżuterii

Jeszcze mocniej potaniały diamenty laboratoryjne. Ich ceny hurtowe spadły od 2022 roku o ponad 75 proc., a w niektórych segmentach choćby o 90 proc. Kamień laboratoryjny dobrej jakości można kupić na światowym rynku za kilkaset dolarów, podczas gdy porównywalny diament naturalny kosztuje kilka tysięcy. Ceny detaliczne w Polsce są zwykle wyższe. Ostateczna cena zależy od parametrów kamienia, certyfikatu, kursu walutowego, podatków i marży sprzedawcy. Spadek cen hurtowych nie musi więc w takim samym tempie przekładać się na cenę pierścionka w Polsce.

Diamenty laboratoryjne wyraźnie zadomowiły się na rynku. W 2025 roku znalazły się w 61 proc. pierścionków zaręczynowych sprzedanych w Stanach Zjednoczonych. Podczas gdy w 2020 roku było to tylko 18 proc. Niższe ceny sprawiają, iż kupujący częściej wybierają większe kamienie. Średni rozmiar diamentu laboratoryjnego w pierścionku zwiększył się z około 1,3 karata w 2019 roku do około 2,45 karata w 2025 roku.

Spadek cen wynika z gwałtownego wzrostu podaży. Diamenty laboratoryjne powstają z atomów węgla w kontrolowanych warunkach, a postęp technologiczny pozwala zwiększać produkcję i obniżać jej koszty. Chiny odpowiadają już za ponad 60 proc. światowej podaży. W pierwszej połowie 2026 roku wartość ich eksportu nieoszlifowanych diamentów laboratoryjnych wzrosła o ponad 65 proc. rok do roku. Przy tak dużej podaży coraz trudniej sprzedawać je jako dobro rzadkie. Ich ceny zależą przede wszystkim od kosztów produkcji i konkurencji.

AI może stworzyć nowy popyt na diamenty przemysłowe

Diamenty laboratoryjne od lat wykorzystuje się w przemyśle, między innymi w narzędziach do cięcia, wiercenia i szlifowania twardych materiałów. Teraz mogą także pomagać w odprowadzaniu ciepła z procesorów obsługujących modele AI. Przewodność cieplna diamentu przekracza 2000 W/mK, czyli jest ponad pięciokrotnie wyższa niż miedzi. Ma to znaczenie, bo coraz mocniejsze procesory wytwarzają więcej ciepła, które trzeba odprowadzić. Badane są także zastosowania diamentu w półprzewodnikach mocy i technologiach kwantowych, choć te rozwiązania są na wcześniejszym etapie rozwoju.

Chłodzenie AI to dopiero początek rynku

Pierwsze projekty wykorzystujące diament do chłodzenia pojawiają się już na rynku. W lutym 2026 roku firma Akash Systems poinformowała o dostarczeniu serwerów wyposażonych w układy Nvidia H200 i system chłodzenia wykorzystujący diament laboratoryjny. Na razie chodzi o wczesne projekty komercyjne.

Trzeba też odróżnić wykorzystanie diamentu do chłodzenia od budowy półprzewodników z diamentu. W pierwszym przypadku materiał pomaga odprowadzać ciepło z istniejącego układu. W drugim sam diament miałby pełnić funkcję materiału półprzewodnikowego. To znacznie trudniejsze zadanie. Podłoża diamentowe są na razie kosztowne, a ich produkcja pozostaje ograniczona. W przyszłości rozwój tej technologii może otworzyć dla diamentów laboratoryjnych kolejne ważne zastosowanie.

Według prognoz rynek przemysłowych zastosowań diamentów laboratoryjnych może wzrosnąć z około 2,1 mld dolarów w 2025 roku do 4,3 mld dolarów w 2034 roku. Nie jest to prognoza dotycząca wyłącznie chłodzenia układów AI, ale różnych zastosowań przemysłowych. Chińscy brokerzy przewidują, iż segment chłodzenia układów AI może rosnąć o ponad 50 proc. rocznie do końca obecnej dekady. To wciąż młody rynek, a skala przyszłych zamówień nie pozostało pewna.

Spółki szukają ekspozycji na technologiczne zastosowania diamentów

Wśród spółek giełdowych związanych z technologicznymi zastosowaniami diamentów są Coherent i Sumitomo Electric. Coherent rozwija materiały diamentowe do odprowadzania ciepła. Sumitomo produkuje monokryształy diamentu laboratoryjnego oraz materiały wykorzystywane jako podłoża i elementy chłodzące w półprzewodnikach. Inną ekspozycję daje Anglo American, które posiada 85 proc. udziałów w De Beers, właścicielu Element Six rozwijającego przemysłowe zastosowania diamentów laboratoryjnych. Ta ekspozycja może być przejściowa, ponieważ Anglo American prowadzi w tej chwili proces sprzedaży De Beers. W każdej z tych spółek diamenty stanowią część szerszego biznesu, więc rozwój tego rynku nie musi od razu znacząco wpłynąć na wyniki całej grupy.

Dla inwestorów najważniejsze będą zamówienia i marże

Rozwój AI może zwiększyć popyt na specjalistyczne materiały diamentowe i poprawić perspektywy ich producentów. jeżeli produkcja nie nadąży za zamówieniami, w tym segmencie mogą pojawić się wzrosty cen. Wpływ na ceny kamieni jubilerskich pozostaje jednak niepewny. Dla inwestorów znaczenie będzie miało przede wszystkim to, które firmy potrafią zamienić nowe zastosowania diamentu w powtarzalne zamówienia i zyski.


O autorze

Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.

Idź do oryginalnego materiału