
Ropa naftowa po 112 dolarów za baryłkę, europejskie kontrakty terminowe ustaliły baryłkę ropy na paliwo dieslowskie na 200 dolarów za baryłkę. To efekt przemówienia Donalda Trumpa i zamknięcia Cieśniny Ormuz oraz twierdzeń Iranu, iż za jej przepłynięcie będzie pobierane myto.
Te skoki cen nastąpiły po orędziu prezydenta USA Donalda Trumpa do narodu w czasie największej oglądalności. Trump stwierdził w nim, iż operacje wojskowe sojuszu USA i Izraela niedługo się nasilą i ponownie zagroził atakami na irańskie instalacje naftowe i „każdą z ich elektrowni”. Określił wojnę jako sukces, zapowiadając, iż Stany Zjednoczone będą mocno atakować Iran w ciągu najbliższych dwóch do trzech tygodni i iż Cieśsnina Ormuz otworzy się „naturalnie” po zakończeniu konfliktu, nie podając jednak szczegółów ani jasnego harmonogramu. W odpowiedzi prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, iż użycie środków militarnych w celu ponownego otwarcia Cieśniny byłoby nierealne, a „naturalne” jej otwarcie jest w tej chwili niemożliwe. Tymczasem bez wznowienia przepływów przez cieśninę Ormuz nic nie wskazuje na to, iż zmniejszy się presja na rynki ropy naftowej.
Niedługo po przemówieniu Trumpa Cena ropy West Texas Intermediate wzrosła o 11%, a cena baryłki benchmarkowej ropy Brent ustabilizowała się w pobliżu 109 dolarów. w tej chwili Brent notowana jest po 112 dolarów i znajduje się w trendzie wzrostowym, co oznacza, iż najważniejsza na świecie cena baryłek ropy naftowej wzrosła do najwyższego poziomu od 18 lat.
Z kolei europejskie kontrakty terminowe na olej napędowy wzrosły do najwyższego poziomu od 2022 roku. Cena kontraktów terminowych sięgała 1498 dolarów za tonę, czyli ponad 200 dolarów za baryłkę, a w Londynie wzrosła aż o 9,7%. Wojna z Iranem uderza w podaż tego paliwa, które napędza światową, a zwłaszcza europejską gospodarkę.
Ceny wzrosły prawie dwukrotnie od czasu wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie ponad miesiąc temu w wyniku ataków USA i Izraela na Iran oraz odwetu Teheranu, który doprowadził do faktycznego zamknięcia Cieśniny Ormuz kluczowej dla transportu ropy, jej destylatów oraz gazu ziemnego. Faktyczne wstrzymanie ruchu przez Cieśninę odcięło dostawy milionów baryłek produktów rafinowanych, takich jak olej napędowy. Ceny ropy naftowej w Londynie wzrosły o około 50%, a niektóre rafinerie musiały ograniczyć produkcję paliw.
Traderzy w tej chwili prowadzą „wojnę o dostawy”, podkupywanie całych tankowców staje się faktem, a dostawy oleju napędowego są przekierowywane i wysyłane na ekstremalne trasy o długości ponad 19,5 tys. km. W Stanach Zjednoczonych cena oleju napędowego przekracza 4 dolary za galon, podczas gdy w Azji na krótko przekroczyła granicę 200 dolarów za baryłkę.
Co ciekawe, nieoczekiwanie jastrzębie przemówienie Trumpa przyczyniło się do wzrostu spreadu cen ropy WTI – różnicy między dwoma najbliższymi kontraktami – do ponad 16 dolarów za baryłkę. Stało się to 2 kwietnia wieczorem i oznaczało najwyższą premię w historii. Traderzy twierdzą, iż był to efekt szybkiego wygasania zakładów na szybkie zakończenie wojny i oczekiwania na mniejsze dostawy ze Stanów Zjednoczonych.
„Rynek nie był na to przygotowany. Spodziewał się rozmów o deeskalacji, a otrzymał dokładnie coś przeciwnego” – skomentował Scott Shelton, specjalista ds. energii w TC ICAP.
Pewną ulgą dla cen stało się, kiedy w nocy 2 na 3 kwietnia irańskie media państwowe poinformowały, iż Republika Islamska opracowuje protokół z Omanem w celu monitorowania ruchu przez Ormuz. Jednak napięcie wróciło, kiedy ogłoszono, iż Zjednoczone Emiraty Arabskie apelują do Organizacji Narodów Zjednoczonych o zatwierdzenie szeregu środków, w tym możliwego użycia siły w celu umożliwienia przepływu ropy naftowej i gazu przez Cieśninę. Tymczasem Republika Islamska kontynuowała ataki na państwa Zatoki Perskiej i nie wykazała chęci rozpoczęcia rozmów.
„Nic w przemówieniu Trumpa nie zmienia realiów rynkowych: Cieśnina jest praktycznie zamknięta od miesiąca, przepływy pozostają znacząco ograniczone, a zakłócenia wciąż prawdopodobne są przez co najmniej kilka tygodni, jeżeli nie dłużej” – powiedział w Bloomberg TV Robert Rennie, szef działu analiz surowcowych w Westpac Banking Corp.
Kontrakty terminowe na ropę naftową nie będą przedmiotem obrotu w piątek z powodu Świąt Wielkanocnych, co oznacza dłuższy niż zwykle okres bez wahań cen, jednak analitycy pozostają pesymistyczni.
„W miarę jak bufory zapasów na rynkach ulegają erozji, fizyczne napięcia obserwowane dotychczas w Azji zaczynają rozprzestrzeniać się na cały świat. Sugeruje to, iż jeżeli przepływy nie zostaną wznowione, ceny referencyjne ropy naftowej i produktów będą w nadchodzących tygodniach i miesiącach coraz bardziej podnoszone, aż do momentu, gdy ceny doprowadzą do dalszej destrukcji popytu” – powiedział Dan Ghali, strateg surowcowy w TD Securities.
W nocy z 2 na 3 kwietnia trzy tankowce, których właścicielem jest Oman, wpłynęły do Cieśniny, trzymając się linii brzegowej swojego kraju. Traderzy i analitycy uważnie monitorują ruch statków na tym szlaku wodnym, sprawdzając zapowiedzi Iranu, iż „statki państw nie będących wrogami Republiki Islamskiej będą mogły przepływać” Ormuz.
Jak można się było spodziewać, na całej sytuacji wokół Ormuz postanowiła zarobić Rosja. Jurij Uszakow, jeden z głównych doradców Władimira Putina powiedział, iż Cieśnina Ormuz jest „otwarta dla żeglugi rosyjskiej, statków i okrętów”, podobnie też „wszystkie porty i szlaki żeglugowe rosyjskie są otwarte dla żeglugi irańskiej”. Uszakow zaproponował też „tanie dostawy rosyjskiej ropy i gazu” oraz dostawy z Iranu poprzez Rosję. Rosyjskie oferty, jak stwierdzili traderzy, są „puste”, bowiem po ostatnich ukraińskich atakach na terminale portowe i rafinerie rosyjskie możliwości eksportowe zmniejszyły się o 43% a dostawy portów bałtyckich, jak Primorsk czy Ust-Ługa, stały się „rudymentarne”. Oferta Uszakowa została w Europie po prostu zignorowana.
Jednak to właśnie Europa ma w tej chwili największy problem – rośnie presja na rynki oleju napędowego. Paliwo to jest siłą napędową światowej gospodarki – wykorzystywane do napędzania wszystkiego, od ciężarówek po sprzęt budowlany – a rosnące ceny grożą wzrostem inflacji na całym świecie, zwłaszcza w Europie.
Generalnie bowiem Europa produkuje mniej oleju napędowego niż zużywa i polega na imporcie. Traderzy i analitycy twierdzą, iż wobec tego cały kontynent będzie musiał stawić czoła niedoborom podaży w nadchodzących tygodniach, jeżeli Cieśnina Ormuz nie zostanie ponownie otwarta. Podobnej presji można się spodziewać również w Ameryce Środkowej.
Z obecnym stanem europejskiej gospodarki korespondują ponure prognozy szefa Międzynarodowej Agencji Energii IEA, Fatiha Birola.
Jak powiedział on 2 kwietnia w podcaście z Nicolai Tangenem, szefem norweskiego funduszu majątkowego, zakłócenia w dostawach ropy z Bliskiego Wschodu nasilą się w kwietniu i zaczną wpływać na gospodarkę Europy. Od początku wojny USA-Izrael z Iranem utracono bowiem ponad 12 mln baryłek ropy naftowej z powodu ataków Teheranu na aktywa energetyczne w regionie i ograniczeń w żegludze przez Cieśninę.
„Utrata ropy w kwietniu będzie dwukrotnie większa niż w marcu, oprócz utraty LNG… Dojdzie do tego z powodu inflacji i ograniczy wzrost gospodarczy w wielu krajach. Największym problemem jest brak paliwa lotniczego i oleju napędowego, który już dotknął kraje azjatyckie, ale miał również dotknąć Europę… Widzimy to w Azji, ale myślę, iż wkrótce, w kwietniu lub maju, dotrze to do Europy” –zauważył Birol, dodając, iż oczekuje się, iż straty wzrosną w kwietniu, ponieważ wiele ładunków ropy naftowej i LNG, które przybyły w marcu, zostało zakontraktowanych przed wojną i przez cały czas „znajduje się w transporcie do miejsc przeznaczenia”.
Birol powtórzył, iż IEA rozważa dalsze uwolnienie rezerw strategicznych po tym, jak jej członkowie zgodzili się na uwolnienie rekordowych 400 mln baryłek ropy. Stwierdził też, iż obecne zakłócenia w dostawach ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego LNG są gorsze niż dwa kryzysy naftowe w 1973 i 1979 roku, a także utrata rosyjskich zasobów gazu spowodowana inwazją Moskwy na Ukrainę w 2022 roku. Dodatkowo w czasie irańskich ataków odwetowych na państwa Zatoki Perskiej 40 kluczowych aktywów energetycznych na Bliskim Wschodzie zostało uszkodzonych, a ich odbudowa może zająć sporo czasu.
„Zmierzamy ku poważnym zakłóceniom, największym jak dotąd w historii” – skomentował Birol.

2 godzin temu
















