Osiem milionów euro? Dla tureckiego przemysłowego giganta to wydatek, który można porównać do zakupu porządnego ciągnika w dużym gospodarstwie – zauważalny, ale daleki od finansowej rewolucji. Dla włoskiego Goldoni stawka jest jednak znacznie wyższa.
Na szali leży przyszłość jednej z najbardziej zasłużonych marek ciągników sadowniczych w Europie. Czy turecki kapitał da jej nowe życie, czy będzie to kolejny rozdział w historii pełnej właścicielskich roszad?
W świecie ciągników specjalistycznych są marki, które nie potrzebują reklamy. Wystarczy samo logo, charakterystyczna sylwetka i od razu wiadomo, iż mamy do czynienia z kawałkiem rolniczej historii. Taką marką jest bez wątpienia Goldoni.
Dziś jednak ten włoski producent stoi na kolejnym życiowym zakręcie, a jego przyszłość może rozstrzygnąć się już nie w fabryce, ale na sali sądowej.
Goldoni na sprzedaż. I to nie pierwszy raz
Historia firmy z regionu Emilia-Romania sięga 1896 roku. Przez dziesięciolecia Goldoni budowało swoją renomę jako specjalista od ciągników sadowniczych, do winnic i wszelkich maszyn tam, gdzie zwykły traktor po prostu się nie mieści. Wąski rozstaw kół, zwrotność i włoska finezja – oto przepis na sukces, który przez lata działał bez zarzutu.
Goldoni Q110 specjalistyczny ciągnik o niezwykłym dizajnie,fot.Adam ŁadowskiProblem w tym, iż choćby najlepsza tradycja nie zawsze wygrywa z twardą ekonomią. Po latach finansowych turbulencji i kolejnych zmianach właścicielskich, marka ponownie została wystawiona na sprzedaż.
Turecka oferta na stole. 8 milionów euro? Dla Turków to niemal drobne
Najpoważniejszym kandydatem do przejęcia włoskiego producenta jest turecka grupa Asko Holding, która złożyła ofertę opiewającą na 8 milionów euro. Jak na markę z ponad 130-letnią historią, kwota może wydawać się zaskakująco skromna. Ale dla inwestora tej skali to raczej rozgrzewka niż poważny wydatek.
Asko Holding nie jest bowiem nowicjuszem w branży. W jego portfolio znajduje się już turecki producent ciągników Başak Traktör, marka z tradycjami sięgającymi 1914 roku. To firma, która potrafi wyprodukować choćby 30 tysięcy ciągników rocznie i dobrze wie, jak robi się biznes w rolniczej mechanizacji.
Turecki gracz z mocnymi kartami
Başak Traktör produkuje ciągniki o mocy od 50 do 120 KM, a oprócz tego wytwarza przekładnie, podzespoły hydrauliczne i komponenty silnikowe. To nie montownia z katalogu, ale pełnoprawny producent z przemysłowym zapleczem.
Basak – turecka marka ciągników rolniczych to spory gracz na rodzimym rynku. Teraz idzie po włoskie Goldoni, fot. Adam ŁadowskiCo więcej, grupa umocniła swoją pozycję, przejmując w 2024 roku Bühler Industries, właściciela takich marek jak Versatile. Krótko mówiąc: Turcy nie przyjechali tu po pamiątkę. Oni przyszli po konkretny biznes.
Goldoni – legenda, która szuka stabilizacji
W ostatnich latach Goldoni przechodziło z rąk do rąk częściej niż używany traktor na internetowej giełdzie. W 2015 roku firmę przejęła chińska grupa Lovol. W 2021 roku nowym właścicielem został belgijski producent maszyn budowlanych Keestrack.
Teraz na horyzoncie pojawia się trzeci właściciel w ciągu zaledwie dekady. To nie jest przepis na spokojny rozwój, ale raczej na permanentny stan przejściowy.
Sprzedaż spadła, a pracownicy czekają
Liczby nie pozostawiają złudzeń. Jeszcze w 2018 roku przychody firmy sięgały około 50 milionów euro. Do 2024 roku spadły do zaledwie 12,7 miliona euro. To nie korekta. To twarde lądowanie.
Od listopada 2025 roku zakład pracuje w ograniczonym wymiarze. Spośród 97 zatrudnionych, nowy inwestor planuje pozostawić jedynie 41 pracowników. Dla załogi to wiadomość gorzka jak espresso bez cukru.
Co dalej z włoską legendą?
Jeśli oferta Asko Holding zostanie zaakceptowana, Goldoni może zyskać dostęp do potężnego zaplecza produkcyjnego i nowych rynków. To szansa na drugą młodość, choć prawdopodobnie już pod nowym, bardziej międzynarodowym parasolem.
Jedno jest pewne: marka, która od ponad wieku tworzyła historię ciągników sadowniczych i winniczych, znów staje przed wielką zmianą. A w rolniczym świecie, jak wiadomo, najtrudniej jest nie orać czy siać, ale przetrwać burzę na rynku.

1 godzina temu