Wydawnictwo Warsaw Enterprise Institute wydało słynną książkę „Dwie drogi do dobrobytu” porównującą rozwój Europy i Chin w drugim tysiącleciu, uznaną za książkę roku przez czasopismo „New Yorker”. Pierwotnie wydana przez Uniwersytet Princeton. Jej autorzy to m.in. laureat Nagrody Nobla w ekonomii oraz wykładowcy prestiżowych Stanford University i Bocconi University.
To ważna pozycja, która odbiła się szerokim echem nie tylko w środowisku naukowym. Utytułowani autorzy specjalizują się w popularnym w ostatnich latach nurcie ekonomii instytucjonalnej. Gorąco polecam lekturę tej książki nie tylko dla tych osób, które interesują się ekonomią, zwłaszcza jej wydaniem instytucjonalnym. Jest to sztandarowa pozycja tego nurtu, która pozwala zrozumieć jej główne założenia. W dodatku napisana klarownym językiem, zrozumiała i ciekawa, bez wątpienia atrakcyjna również dla kompletnych laików. Jej ogromną zaletą są przykłady historyczne, niezwykle interesujące, barwne i przystępnie przedstawione. Największą zaletą, przynajmniej dla mnie, było powiązanie przykładów historycznych, zwłaszcza dotyczących kultury i socjologii, z wyjaśnieniem skomplikowanych procesów gospodarczych.
Kluczowa teza książki dowodzi, iż sukces gospodarczy i zgoła cywilizacyjny ma głębokie korzenie społeczne i kulturowe. W Europie dominuje od stuleci inny typ rodziny niż w Azji – mniejszej i jednopokoleniowej. To powodowało, iż więzi społeczne rozwijały się w oparciu o korporacje zawodowe, a nie powiązania rodzinne. W Chinach rozwijały się rodziny wielopokoleniowe, a tym samym również działalność społeczna i ekonomiczna oparta była na dużych klanach. Podstawą modelu więzi rodzinnych w Chinach były wartości konfucjańskie – wspólnotowe i hierarchiczne. W Europie bazą dla silnych relacji pozarodzinnych, kształtowanych na gruncie wspólnych idei, zainteresowań, interesów lub miejsca zamieszkania, były wartości chrześcijańskie – uniwersalne i indywidualistyczne. To wszystko uzupełniała struktura polityczna – rozbita i mocno rywalizacyjna w Europie. Ta konkurencja polityczna w połączeniu z coraz silniejszym indywidualizmem i wolnościami jednostkowymi – wyzwalała kreatywność. Z kolei scentralizowane i autokratyczne Chiny oraz konfucjańska hierarchia i przywiązanie do tradycji powodowały stagnację.

Kluczowym momentem sukcesu gospodarczego Europy była rewolucja przemysłowa z wieku XVIII i XIX. To ona spowodowała, iż opóźniona pod wieloma względami Europa nagle prześcignęła Chiny. Autorzy wyjaśniają ten sukces w odniesieniu do swej teorii instytucji kulturowo-społecznych. Kluczem sukcesu Europejczyków była zdolność do kreowania innowacji i jej jednoczesne praktyczne wykorzystywanie. Takie podwójne umiejętności gwarantowały europejskie korporacje, czyli uniwersytety, związki przedsiębiorców i rzemieślników (cechy), grupy kapitałowe, a choćby wspólnoty mnichów. Co istotne, wspomniane struktury społeczne kształtowały się tutaj od stuleci, przynajmniej od średniowiecza. Dodatkowo były one wzmacniane przez uniwersalizm i indywidualizm wartości społecznych i politycznych, w tym swobody obywatelskie, takie jak wolność wypowiedzi, publikacji i działalności naukowej. Ważnym czynnikiem była rywalizacja polityczna w Europie, która napędzała i finansowała innowacje, zwłaszcza w dziedzinie wojskowości. Taki klimat przyczynił się do wielkiego przyspieszenia rozwoju lub „cudu gospodarczego” (w stosunku do innych cywilizacji, co autorzy określają za Kennethem Pomeranzem jako „Great Divergence”).
Autorzy niestety zdają się pomniejszać inne czynniki sukcesu Starego Kontynentu, choć o nich wspominają. Mam na myśli imperializm i eksploatowanie innych kontynentów, na samym końcu łącznie z Chinami. Upadek Państwa Środka był niewątpliwie wynikiem wydarzeń geopolitycznych, czyli podbicia ich przez mocarstwa europejskie, które następnie wyzyskiwały ten kraj i jednocześnie narzuciły mu zależność geoekonomiczną. Wspomniana zależność została przerwana dopiero wraz ze zwycięstwem komunistów Mao Zedonga. Później to komuniści wprowadzili modernizację w Chinach – ich własny model kapitalizmu opierający się na chińskich wartościach, tradycji konfucjańskiej oraz relacjach klanowych w gospodarce.
W moim przekonaniu niedocenianie geopolityki to chyba największy, ale i jedyny mankament książki. Szerzej – jest to pewna ułomność teorii instytucjonalnej w ekonomii. Zaletą tej pracy jest wyjaśnienie wielkiego skoku cywilizacyjnego z okresu rewolucji przemysłowej. Szkoda, iż Autorzy nie zajmują się słabnięciem Starego Kontynentu w dzisiejszych czasach. Czy Europa staje się zbyt scentralizowana, przeregulowana, a może choćby autorytarna? Skoro relacje korporacyjne i wartości uniwersalne oraz indywidualistyczne umożliwiły sukces Europie w wieku XVIII i XIX to dlaczego już nie dają go obecnie? Przydałaby się kontynuacja tej pracy poświęcona analizie przypadku współczesnej Unii Europejskiej.
Nie przekonało mnie też wyjaśnienie autorów dotyczące tego, iż komunistyczne Chiny odniosły sukces, odnosząc się do tradycji konfucjańskiej oraz więzi klanowych, w dodatku w warunkach państwa autorytarnego, ograniczającego przecież wolności jednostkowe. Tytuł pracy wprawdzie sugeruje, iż wartości i relacje społeczne w Chinach i Europie to są dwie kompletnie inne drogi do dobrobytu. Ale być może są to także dwie osobne drogi do stagnacji? Dochodzę do wniosku, iż teoria wybitnych ekonomistów społecznych może być po prostu niekompletna, bo nie docenia uwarunkowań geopolitycznych i geoekonomicznych. Jest jednak bardzo dobrą teorią historyczną, dlatego zdecydowanie zachęcam do lektury.
Książka dostępna jest TUTAJ.

3 godzin temu












