Na globalnych rynkach akcji coraz wyraźniej widać zmianę optyki inwestorów. To już nie jest prosta historia o „ucieczce z USA”, ale o poszukiwaniu szerszego przywództwa rynkowego i lepszej dywersyfikacji źródeł zysków. W świecie, w którym amerykańskie indeksy są silnie zależne od wąskiej grupy spółek, a ryzyko polityczne i walutowe staje się mniej przewidywalne, coraz większą rolę zaczynają odgrywać alternatywne regiony – w szczególności Azja. Poniżej zbieramy najważniejsze wnioski, które pomagają zrozumieć, na czym naprawdę polega obecna rotacja kapitału.
najważniejsze punkty:
- To nie „sprzedaj Amerykę”, ale „kup szeroki rynek”. Inwestorzy odchodzą od wąskiej grupy amerykańskich liderów i poszukują bardziej zdywersyfikowanych źródeł zysków poza garstką największych spółek.
- Rośnie niepewność dotycząca polityki w USA. Geopolityka oraz doniesienia dotyczące instytucji (w tym obawy o niezależność Fedu) zwiększają zmienność i skłaniają inwestorów do dywersyfikacji geograficznej oraz zabezpieczania portfeli.
- Azja to szerokie spektrum możliwości, a nie pojedyncza zagrywka. Japonia ma strukturalny impuls do reform korporacyjnych (obecnie dodatkowo wspierany nadziejami na bodźce fiskalne), Korea i Tajwan odgrywają kluczową rolę w łańcuchu dostaw sprzętu dla AI, a Chiny i Hongkong oferują potencjał poprawy wycen – choć ryzyko polityczne wciąż pozostaje.
„Kup szeroki rynek”, nie „sprzedaj Amerykę”
Nie chodzi o to, iż inwestorzy nagle stają się negatywnie nastawieni do USA. Raczej kwestionują, czy kolejny etap zysków może przez cały czas pochodzić z wąskiej grupy amerykańskich liderów. Gdy przywództwo rynkowe nadmiernie się koncentruje, inwestorzy zaczynają szukać większej „szerokości” — czyli szerszego spektrum regionów, sektorów i źródeł zysków.
Azja jest naturalnym kierunkiem takich poszukiwań. W części państw wyceny są mniej wygórowane niż w najbardziej zatłoczonych segmentach amerykańskiego rynku akcji, miejscami polityka gospodarcza staje się bardziej wspierająca, a mniej jednostronny trend dolara amerykańskiego sprawia, iż zagraniczne stopy zwrotu mogą być atrakcyjniejsze.
Najlepiej postrzegać to jako rotację w stronę dywersyfikacji źródeł zysków, a nie zero-jedynkowy wybór „USA kontra Azja”.
Ryzyko koncentracji w USA przez cały czas jest wysokie
W minionym roku wyniki rynku akcji w USA były silnie napędzane przez stosunkowo wąską grupę dużych spółek (zwłaszcza technologicznych i powiązanych z AI). To działa dobrze, gdy trend się utrzymuje — ale zwiększa strukturalną wrażliwość:
- Jeśli mała grupa odpowiada za większość całkowitego zwrotu indeksu, każde jej potknięcie ma większy wpływ.
- Aby ograniczyć to ryzyko, inwestorzy nie muszą przyjmować niedźwiedziego nastawienia do USA — mogą po prostu przesunąć część portfela w stronę regionów, w których zwroty są mniej skoncentrowane.
To właśnie stoi za obecnym podejściem „kup szeroki rynek”.
Timing polityki Fedu i „matematyka zwrotu” w kontekście dolara
Dla globalnych inwestorów zwrot z zagranicznych akcji to nie tylko zmiana cen spółek — to także zmiana kursu waluty.
Dlatego Fed i dolar mają duże znaczenie dla Azji:
- Gdy rynek uznaje, iż Fed jest bliżej łagodzenia polityki (albo przynajmniej jej nie zaostrza), globalne warunki finansowe stają się mniej restrykcyjne.
- Gdy USD przestaje systematycznie się umacniać, negatywny wpływ kursowy na zagraniczne aktywa słabnie — a bywa, iż zmienia się w czynnik wspierający.
To nie znaczy, iż każdy rajd potrzebuje słabszego dolara. Jednak jego kierunek i zmienność często decydują, czy globalne zmiany alokacji są łatwe czy bolesne.
Z perspektywy inwestora stabilny lub słabszy USD zwykle bardziej sprzyja szerszemu, globalnemu przywództwu na rynku akcji niż silny, umacniający się dolar.
Istotny dodatkowy czynnik: rosnąca niepewność polityczna w USA
Trwająca rotacja to również odpowiedź na podwyższone ryzyko polityczne i instytucjonalne w USA. Gdy ryzyko polityczne rośnie, inwestorzy zwykle oczekują wyższej premii za ryzyko — co często przekłada się na większą zmienność na rynkach akcji, stóp procentowych i walut. Reakcją nie zawsze jest sprzedaż aktywów ryzykownych; bardzo często jest to dywersyfikacja geograficzna.
Oto niedawne przykłady, które inwestorzy bacznie śledzą:
- Geopolityczna niepewność wokół Wenezueli, która może wpływać na premie za ryzyko w energetyce, ścieżki sankcji i retorsji oraz nastroje rynkowe — często gwałtownie i nieprzewidywalnie.
- Odnowiona debata wokół Grenlandii, która dokłada zamieszania dyplomatycznego i komplikuje relacje sojusznicze w kontekście suwerenności oraz aktywów strategicznych.
- Obawy o niezależność Fedu, w wyniku których rynek może zacząć wyceniać „ryzyko instytucjonalne”. Gdy tak się dzieje, często widać:
- większy popyt na zabezpieczenia (np. złoto).
- większą zmienność na rynku stóp procentowych i na rynku walutowym.
- silniejszy argument za dywersyfikacją ekspozycji poza jeden rynek i jeden reżim polityki.
Ryzyko polityczne nie musi oznaczać spadku USD — epizody „ucieczki od ryzyka” wciąż mogą wspierać dolara. Zwiększa jednak prawdopodobieństwo, iż USD stanie się mniej przewidywalny, a sama nieprzewidywalność może skłaniać inwestorów do poszerzania alokacji.
Azja to nie pojedyncza zagrywka
Jednym z częstszych błędów jest traktowanie Azji jak jednego bloku. Znacznie sensowniejsze jest podejście, które postrzega region jako zestaw odmiennych historii — każda działa z innych powodów.
Japonia: strukturalny impuls reform oraz nadzieje fiskalne
Japonia ma trwałe wsparcie, które wciąż jest przez wielu inwestorów niedoważane: wieloletni nacisk na wyższą efektywność kapitału i lepsze zwroty dla akcjonariuszy dzięki reformom ładu korporacyjnego i rynku kapitałowego. To powolny, ale stały wiatr w żagle.
Nowością jest bardziej taktyczny element: okresowe oczekiwania fiskalne i polityczne spekulacje potrafią dodać paliwa, zwłaszcza gdy wzrost gdzie indziej hamuje, a inwestorzy szukają wsparcia ze strony polityki, które pozostaje możliwe.
Komplikacją jest jen. Słabsza waluta może podbić zyski eksporterów i nastroje, ale jednocześnie zwiększa ryzyko werbalnych interwencji lub reakcji polityki, co może wywoływać gwałtowne, „nagłówkowe” ruchy.
Korea i Tajwan: sprzętowy kręgosłup AI
Jeśli AI wciąż napędza globalną falę nakładów inwestycyjnych (capex), Korea i Tajwan są w centrum tej infrastruktury.
- Tajwan: Najnowsze wyniki TSMC potwierdzają, iż popyt na AI przekłada się na realne zamówienia i wzrost zysków, podkreślając kluczową rolę Tajwanu w produkcji zaawansowanych układów scalonych.
- Korea: Wąskim gardłem nie są tylko GPU, jest nim pamięć. Przyspieszone plany zwiększania mocy SK Hynix, by sprostać rosnącemu popytowi na HBM, pokazują, jak kluczowa dla infrastruktury AI jest koreańska podaż pamięci.
Ekspozycja na Koreę i Tajwan pozwala rozgrywać temat AI poprzez sprzętowe „enablery” (odlewnie półprzewodników, pamięć, ekosystemy pakowania układów), a nie wyłącznie przez amerykańskich gigantów programistyczno-platformowych — to kolejna forma „szerokości”.
Chiny i Hongkong: Potencjał ponownej wyceny, ale ryzyko polityczne to cena wejścia
Chiny potrafią gwałtownie reagować na zaufanie i sygnały polityki, w obie strony. Gdy polityka sprzyja, a zaufanie się stabilizuje, potencjał wzrostu bywa znaczący, bo punkt wyjścia (pozycjonowanie i sentyment) jest często ostrożny.
Ale profil ryzyka Chin jest specyficzny:
- Zmienność polityki, nagłówki regulacyjne i rozczarowania tempem wzrostu gwałtownie potrafią zmienić ton rynku.
- Przełożenie wsparcia polityki na zaufanie sektora prywatnego nie zawsze jest bezpośrednie.
Chiny mogą być historią ponownej wyceny, ale wielkość pozycji i horyzont inwestycyjny mają znaczenie, bo zmienność jest częścią tej historii.
Co może utrzymać rotację — a co może ją zatrzymać?
Czynniki wspierające kontynuację (nasz scenariusz bazowy):
- Przywództwo rynkowe w USA pozostaje wąskie, co skłania do dalszej dywersyfikacji.
- USD pozostaje stabilny lub słabszy (albo przynajmniej nie ma jednostronnego trendu umacniającego się).
- Katalizatory w Azji przez cały czas działają: tam, gdzie to istotne, pojawia się wsparcie ze strony polityki, wyniki spółek pozostają odporne, a szerokość rynku się poprawia.
Czynniki, które mogłyby ją wstrzymać lub odwrócić:
- Gwałtowny powrót siły USD, który mógłby gwałtownie odwrócić „matematykę zwrotu” z rynków zagranicznych na niekorzyść inwestorów.
- Ponowny rajd gigantów z USA, ściągający przepływy z powrotem do najbardziej płynnych zwycięzców.
- Wstrząsy specyficzne dla Azji: zaskakujące zacieśnienie polityki w Chinach, urzeczywistnienie ryzyka interwencji walutowej w Japonii, nasilenie napięć geopolitycznych albo rozczarowanie wynikami w azjatyckim kompleksie eksportowym.
Konkluzja: Rotacja może być realna, ale bywa wyboista. Inwestorzy powinni uwzględniać ryzyko w obie strony.
O Autorze
Charu Chanana, strateżka rynkowa w singapurskim oddziale Saxo Bank. Posiada ponad 10-letnie doświadczenie na rynkach finansowych, ostatnio jako Lead Asia Economist w Continuum Economics, gdzie zajmowała się analizą makroekonomiczną państw wschodzących Azji, ze szczególnym uwzględnieniem Indii i Azji Południowo-Wschodniej. Jest biegła w analizowaniu i monitorowaniu wpływu krajowych i zewnętrznych wstrząsów makroekonomicznych na region. Jest często cytowana w artykułach prasowych i regularnie pojawia się w CNBC, Bloomberg TV i Channel News Asia oraz w biznesowych kanałach radiowych Singapuru.

19 godzin temu








