Tajwan coraz wyraźniej zamienia dominującą pozycję w produkcji półprzewodników w narzędzie polityki gospodarczej, ale ceną za bliższe relacje z sojusznikami staje się przenoszenie części produkcji poza wyspę.
Podczas SEMICON Taiwan władze w Tajpej przedstawiały lokalny sektor chipów jako fundament bezpiecznego i demokratycznego łańcucha dostaw dla sztucznej inteligencji. Jednocześnie tajwańskie firmy przyspieszają inwestycje zagraniczne. TSMC zwiększyło planowane nakłady w Arizonie do 265 mld dol. Projekty obejmują sześć fabryk półprzewodników, zakłady zaawansowanego pakowania i centrum badawczo-rozwojowe.
To nie tylko decyzja biznesowa. Waszyngton chce ograniczyć zależność od produkcji skoncentrowanej w Azji, szczególnie w kontekście napięć z Chinami. Jednocześnie Europa próbuje przyciągnąć większą część łańcucha wartości. Komisja Europejska zaproponowała w czerwcu Chips Act 2.0, który ma zmniejszyć strategiczną zależność UE od dostawców spoza kontynentu. Kilka miesięcy później kooperacja z Tajwanem znalazła się w centrum rozmów o europejskim zapotrzebowaniu na chipy AI i infrastrukturę centrów danych.
Dla Tajwanu powstaje jednak trudny bilans. Globalizacja produkcji zmniejsza ryzyko zakłóceń dostaw i wzmacnia polityczne więzi z USA oraz Europą, ale jednocześnie osłabia wyjątkowość wyspy jako niemal niezastąpionego centrum najbardziej zaawansowanych technologii.
Na razie nie oznacza to jednak odpływu kluczowych kompetencji. TSMC przez cały czas rozwija na Tajwanie kolejne fabryki 2 nm i zaawansowane moce pakowania. Coraz bardziej widoczny jest jednak nowy model: Tajwan nie rezygnuje z technologicznej przewagi, ale wykorzystuje ją do budowania międzynarodowych zależności gospodarczych.

34 minut temu












