Dlaczego traderzy bankrutują? To nie strategia, ale wielkość pozycji

2 godzin temu

W świecie rynków finansowych, gdzie każdy dzień przynosi nowe wyzwania, a zmienność jest jedyną stałą, istnieje jeden szczególny element, który odróżnia profesjonalistów od amatorów, a mianowicie umiejętność zarządzania wielkością pozycji. Choć większość początkujących inwestorów obsesyjnie skupia się na sygnałach wejścia, poszukując idealnego momentu na zakup akcji czy kontraktu, to w rzeczywistości o długoterminowym sukcesie lub porażce na rynku decyduje w dużej mierze to, ile pieniędzy kładziemy na szalę w momencie podejmowania decyzji. I choć może brzmieć to zupełnie nieintuicyjnie, wielkość pozycji, powszechnie nazywana w branżowym żargonie “sizingiem”, jest matematycznym i psychologicznym fundamentem, na którym buduje się długoterminową zyskowność, a jej ignorowanie jest najkrótszą drogą do bankructwa, niezależnie od tego, jak skuteczną strategią dysponujemy.

W niniejszym artykule przeanalizujemy to zagadnienie, wyjaśniając, w jaki sposób dynamicznie dostosowywać zaangażowanie kapitałowe do zmieniających się warunków rynkowych, aby nie tylko przetrwać, ale i systematycznie budować wartość portfela.

Czym jest sizing?

Zrozumienie istoty sizingu wymaga wyjścia poza proste postrzeganie go jako liczby akcji czy kontraktów w portfelu. W ujęciu profesjonalnym sizing to procentowa ekspozycja kapitału na ryzyko w odniesieniu do całkowitej wartości portfela oraz bieżącej zmienności rynku. Jest to mechanizm kontrolny, swoisty zawór bezpieczeństwa, który determinuje, jak mocno ewentualna pomyłka wpłynie na nasz stan psychiczny i finansowy. Wielu traderów popełnia błąd, traktując wielkość pozycji jako stałą wartość, na przykład zawsze kupując aktywa za taką samą kwotę nominalną, ignorując fakt, iż różne instrumenty finansowe charakteryzują się odmienną specyfiką ruchu i ryzykiem. Inwestowanie dziesięciu tysięcy dolarów w stabilne obligacje to zupełnie inna decyzja niż zainwestowanie tej samej kwoty w wysoce zmienną kryptowalutę czy spółkę technologiczną w fazie wczesnego rozwoju. Bez zrozumienia tej różnicy i odpowiedniego dostosowania wielkości pozycji, inwestor oddaje kontrolę nad swoim losem rynkowi, co rzadko kończy się szczęśliwie w długim terminie.

Fundamentalnym powodem, dla którego sizing przez wielu jest uważany, za najważniejszy element tradingu, jest matematyczna asymetria strat. To zjawisko, które brutalnie weryfikuje brak zarządzania ryzykiem. jeżeli inwestor straci pięćdziesiąt procent swojego kapitału, aby wrócić do punktu wyjścia, musi wygenerować stopę zwrotu na poziomie stu procent. jeżeli strata pogłębi się do dziewięćdziesięciu procent, wymagany zysk do odrobienia strat wynosi już niewyobrażalne dziewięćset procent. Właśnie dlatego sizing pełni rolę tarczy obronnej i dlatego jest tak istotny.

Odpowiednio dobrana wielkość pozycji sprawia, iż choćby seria niefortunnych transakcji nie wyrządzi w portfelu szkód, których nie dałoby się naprawić w rozsądnym czasie.

W tym kontekście sizing nie służy do maksymalizacji zysków w pojedynczym strzale, ale do zapewnienia przetrwania, które jest warunkiem koniecznym do tego, by w ogóle myśleć o zyskach w długim terminie. Profesjonaliści często powtarzają, iż ich nadrzędnym celem jest ochrona kapitału, a dopiero w drugiej kolejności jego pomnażanie.

Strata kapitału (Drawdown)

Wymagany zysk, aby „wyjść na zero”

5%

5,3%

10%

11,1%

15%

17,6%

20%

25%

25%

33%

30%

42,9%

40%

66,7%

50%

100%

60%

150%

75%

300%

90%

900%

95%

1900%

Tabela: Strata procentowa i ile trzeba odrobić, aby wyjść “na zero”. Źródło: Opracowanie własne.

Wielkość pozycji vs kapitał

Podejście do wielkości pozycji ewoluuje wraz z doświadczeniem oraz wielkością zarządzanego kapitału. Po pierwsze warto wspomnieć, iż istnieje wyraźna różnica w strategii sizingu stosowanej przez inwestorów detalicznych z małym kontem a tymi, którzy zarządzają portfelami o dużej wartości. Często można spotkać się z opinią, wygłaszaną przez doświadczonych graczy giełdowych, iż w początkowej fazie budowania majątku, gdy kapitał jest stosunkowo niewielki, konieczne jest podejmowanie większego ryzyka procentowego, aby umożliwić znaczący wzrost. Inwestor dysponujący kilkoma tysiącami złotych, stosując ultra-konserwatywne zasady zarządzania ryzykiem, może potrzebować niebywale dużo czasu, aby zbudować kapitał pozwalający na utrzymanie się z giełdy. Dlatego na etapie tak zwanego budowania bazy kapitałowej, traderzy często decydują się na bardziej agresywny sizing, godząc się na większą zmienność krzywej kapitału w zamian za szansę na szybszy wzrost. Nie chodzi tutaj o to, aby mając mniejsze środki zachowywać się jak rynkowy degenerat i w co drugą “super okazję” angażować ponad 50% środków.

Posłużmy się prostym przykładem i weźmy dwóch traderów:

Trader #1 ma portfel z 1 000 000 dolarów, a trader #2 ma 10 000 dolarów. Załóżmy, iż jeden i drugi trader nigdy się nie mylą i ryzykują zawsze tyle samo kapitału na daną pozycję – 5% – oraz zawsze mają w ten sam sposób zdefiniowane poziomy wyjścia z pozycji – TP 10%.

W tym scenariuszu, trader #1, aby zarobić 10 000 dolarów, musi zająć dwie pozycje. Trader #2 natomiast, aby zarobić tyle samo, musi zająć tych pozycji 200. Dla tradera #1, zarobienie 10 000 dolarów oznacza, iż jego kapitał musi urosnąć o 1%, a dla tradera #2 oznacza to, iż jego portfel musi się podwoić. Z tego właśnie powodu, mali inwestorzy są z reguły bardziej skorzy do podejmowania dużego ryzyka i angażowania relatywnie dużej części portfela w pojedyncze transakcje.

Z kolei wielu inwestorów z dużym portfelem oraz instytucje finansowe podchodzą do kwestii sizingu z zupełnie innej perspektywy. Dla nich priorytetem jest ochrona zgromadzonego majątku (ang. wealth preservation). Przy portfelu wartym miliony, zysk rzędu dziesięciu czy piętnastu procent rocznie przekłada się na ogromne kwoty nominalne, nierzadko w pełni satysfakcjonujące zarządzającego. Co więcej, duzi gracze napotykają na problem płynności. Zbyt duża pozycja w stosunku do średniego wolumenu obrotu na danym walorze sprawia, iż wejście i wyjście z rynku staje się trudne i kosztowne, gdyż samo zlecenie może przesunąć cenę na niekorzyść inwestora. Dlatego w świecie dużego kapitału sizing jest często ograniczany nie tyle przez chęć ryzyka, co przez fizyczną pojemność rynku.

Sizing dynamiczny

Istnieją jednak gracze, którzy zaprzeczają i temu podejściu i wcale nie jest ich mało. Topowi traderzy, George Soros czy Stanley Druckenmiller, słyną z podejścia, które można streścić jako selektywna agresja. Ich filozofia nie polega na ciągłym graniu dużą pozycją, ale na drastycznym zwiększaniu zaangażowania wtedy, gdy wszystkie elementy układanki rynkowej idealnie do siebie pasują, a przekonanie o słuszności tezy inwestycyjnej jest niezachwiane. Druckenmiller wielokrotnie podkreślał, iż błędem jest stawianie małych pieniędzy, gdy jest się pewnym swego, oraz stawianie dużych pieniędzy, gdy się tylko zgaduje. To właśnie esencja profesjonalnego sizingu – zmienność wielkości pozycji w zależności od jakości okazji inwestycyjnej.

Kluczowym aspektem, który powinien determinować wielkość naszej pozycji, jest zmienność, którą należy rozpatrywać dwojako: jako specyfikę danego aktywa oraz jako aktualną fazę rynku. Różne instrumenty finansowe charakteryzują się odmienną amplitudą wahań. W przypadku aktywów o niskiej zmienności lub w okresach rynkowego spokoju, zlecenia obronne mogą być ustawione relatywnie blisko ceny wejścia, co pozwala na zajęcie większej pozycji nominalnej przy zachowaniu tego samego, stałego ryzyka kwotowego. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku instrumentów agresywnych lub w momentach rynkowej paniki i kryzysów. Wtedy zakresy ruchów cenowych drastycznie się rozszerzają, a „szum” rynkowy staje się głośniejszy. Aby uniknąć przypadkowego wyrzucenia z rynku przez naturalną, podwyższoną zmienność waloru, inwestor musi dać pozycji więcej przestrzeni, odsuwając swój poziom stop loss znacznie dalej. Matematyka jest tutaj nieubłagana i działa identycznie dla wszystkich rynku – szerszy stop loss, wynikający z natury instrumentu lub chwili, wymusza drastyczne zmniejszenie wielkości pozycji, aby utrzymać ryzyko portfela na akceptowalnym poziomie. Niestety, amatorzy często ignorują tę zależność, stosując tę samą wielkość pozycji dla spokojnych i szalonych rynków, co w zderzeniu z wysoką zmiennością prowadzi do katastrofalnych, niekontrolowanych strat.

Profesjonalne dostosowanie sizingu wymaga również analizy charakteru rynku – czy znajduje się on w fazie trendu, czy w konsolidacji. W silnym trendzie wzrostowym lub spadkowym, skuteczna strategia zarządzania pozycją często obejmuje technikę zwaną piramidowaniem. Polega ona na dokładaniu kolejnych cegiełek do już zyskownej pozycji w miarę jak rynek potwierdza nasze założenia. W takim scenariuszu początkowa wielkość pozycji może być umiarkowana, ale wraz z rozwojem sytuacji rynkowej, całkowite zaangażowanie rośnie, przy jednoczesnym przesuwaniu zleceń obronnych tak, aby chronić wypracowany zysk. Jest to metoda pozwalająca na maksymalizację wyniku w sprzyjających warunkach. Z kolei w rynkach bocznych, w konsolidacjach, gdzie cena odbija się od bandy do bandy bez wyraźnego kierunku, podejście do sizingu musi być diametralnie inne. Piramidowanie w takich warunkach jest zabójcze, ponieważ rynek często zawraca zaraz po wybiciu. W konsolidacji warto przemyśleć stałą, z góry określoną wielkość pozycji, a choćby jej zmniejszenie, chociażby ze względu na częstsze fałszywe sygnały.

Sizing, a korelacja aktywów w portfelu

Kolejnym czynnikiem wpływającym na decyzję o wielkości pozycji jest korelacja między instrumentami w portfelu. Częstym błędem jest otwieranie kilku pozycji o standardowej wielkości na różnych walorach, które są ze sobą silnie skorelowane, na przykład na trzech różnych spółkach z sektora bankowego lub na dwóch parach walutowych powiązanych z dolarem amerykańskim. W rzeczywistości, mimo iż mamy trzy osobne pozycje, z punktu widzenia ryzyka, posiadamy jedną, gigantyczną ekspozycję na dany sektor lub walutę. jeżeli sektor bankowy zanurkuje, stracimy na wszystkich trzech pozycjach jednocześnie. Aby tego uniknąć, widząc okazje na skorelowanych rynkach, można podzielić swoją standardową wielkość pozycji przez liczbę skorelowanych aktywów, aby łączne ryzyko portfela nie przekroczyło granic wyznaczonych dla poszczególnych sektorów i aby nie zaniedbywać tematu dywersyfikacji (rzecz jasna ten przykład jest jedynie obrazowy, w rzeczywistości mocno zależeć to będzie od strategii danego inwestora/tradera).

Przykładowe zestawienie korelacji między spółkami technologicznymi – spółki z jednego sektora zwykle są mocno skorelowane. Źródło: asktheman.xyz
Ignorowanie korelacji to ukryta forma lewarowania, która ujawnia się w najgorszym możliwym momencie – przy dużych spadkach, gdy korelacje niemal wszystkich notowanych aktywów dążą do 1.

Wielkość pozycji a psychologia inwestowania

Warto również poruszyć kwestię psychologii w kontekście wielkości pozycji. Istnieje pojęcie „punktu bezsenności” – jest to taka wielkość pozycji, przy której inwestor nie może spać spokojnie, ciągle sprawdza notowania i odczuwa fizyczny stres związany z otwartą transakcją (jeden z tak zwanych ukrytych kosztów tradingu). jeżeli łapiesz się na tym, iż emocje biorą górę, serce bije szybciej przy każdym ticku ceny, a myśl o potencjalnej stracie paraliżuje proces decyzyjny, jest to jasny sygnał, iż pozycja jest zbyt duża w stosunku do Twojej odporności psychicznej, niezależnie od tego, co mówi matematyka czy stan konta. Trading pod wpływem silnego stresu prowadzi do błędów poznawczych – chociażby zbyt wczesnego zamykania zyskownych pozycji z chęci ulgi oraz przetrzymywania strat w nadziei na odwrócenie losu. Dostosowanie sizingu do własnej strefy komfortu psychicznego jest równie ważne, jak dostosowanie go do zmienności rynkowej. Czasami zmniejszenie pozycji o połowę sprawia, iż wraca klarowność umysłu, co paradoksalnie prowadzi do lepszych wyników finansowych.

Sizing vs wyniki tradingowe

Poza kwestiami już poruszonymi, proces decyzyjny dotyczący zwiększania lub zmniejszania stawek powinien być oparty na obiektywnych wynikach i spostrzeżeniach, a nie na życzeniowym myśleniu. Zależy on również od kilku, zupełnie różnych kwestii. Jedną z nich jest osobisty performance tradera, gdzie dobrą praktyką jest zasada, iż na zwiększenie wielkości pozycji trzeba sobie „zasłużyć”. Oznacza to, iż zwiększamy ryzyko tylko wtedy, gdy nasza krzywa kapitału rośnie, a my jesteśmy w fazie tak zwanego „flow”, czyli dobrego czucia rynku. Zyskujemy wówczas pewien bufor finansowy, który możemy zaryzykować. Z kolei w momencie wystąpienia obsunięcia kapitału (ang. drawdown), naturalnym odruchem wielu graczy jest chęć szybkiego odrobienia strat poprzez zwiększenie stawki, ale jest to klasyczny błąd hazardzisty. Profesjonalne podejście nakazuje w takiej sytuacji zachowanie dokładnie odwrotne: gdy tracisz i wpadasz w spiralę strat, powinieneś drastycznie zmniejszyć wielkość pozycji. Pozwala to na ochronę reszty kapitału, ale przede wszystkim na odbudowanie pewności siebie na mniejszych kwotach. Dopiero gdy wrócimy na ścieżkę zyskownych transakcji, możemy powoli wracać do standardowego sizingu. Ta technika, choć bolesna dla ego, jest najskuteczniejszą metodą przerywania pasm porażek.

Podsumowanie

Podsumowując rozważania na temat wielkości pozycji, należy stwierdzić, iż jest to ten element rzemiosła traderskiego, który spina w całość analizę techniczną, fundamentalną i psychologię. Bez odpowiedniego sizingu choćby najlepsza strategia z wysoką skutecznością może doprowadzić do bankructwa, jeżeli w serii stratnych transakcji pozycje będą zbyt duże. Z kolei przeciętna strategia, poparta wybitnym zarządzaniem wielkością pozycji, może generować stabilne zyski.

Ważna jest elastyczność – rozumienie, iż wielkość pozycji nie jest stałą, ale zmienną zależną od fazy rynku, poziomu zmienności, korelacji w portfelu oraz naszego stanu psychicznego i finansowego. Inwestorzy, którzy potrafią płynnie regulować swoje zaangażowanie – grać agresywnie, gdy mają wiatr w plecach, i defensywnie, gdy rynek jest niełaskawy – to ci, którzy przetrwają próbę czasu. Trading to w dużej mierze sztuka przetrwania okresów, w których nie mamy racji, po to, aby móc w pełni wykorzystać momenty, w których rynek podąża zgodnie z naszymi przewidywaniami. Sizing jest narzędziem, które to umożliwia, stanowiąc swoistą kierownicę i hamulec w wyścigowym samochodzie, jakim jest nasz portfel inwestycyjny. Bez nich, niezależnie od mocy silnika, rozbijemy się na pierwszym zakręcie.

Opanowanie sztuki sizingu wymaga czasu i pokory. Często mówi się, iż rynek jest drogim miejscem do nauki, a czesne płaci się straconym kapitałem. Wielu traderów dochodzi do wniosków przedstawionych w tym artykule dopiero po bolesnych doświadczeniach wyzerowania konta. Zrozumienie, iż inwestor z małym kapitałem musi balansować między ryzykiem, a szansą na wzrost, podczas gdy duży gracz skupia się na obronie twierdzy, pozwala lepiej dobrać strategię do własnej sytuacji. Niezależnie jednak od wielkości portfela, zasada pozostaje ta sama: szanuj ryzyko, a rynek uszanuje Twój kapitał. Dostosowywanie wielkości pozycji to ciągły proces oceny prawdopodobieństwa i potencjalnej nagrody w stosunku do ponoszonego ryzyka. To właśnie ta dynamiczna ocena i odwaga, by postawić dużo, gdy szanse są po naszej stronie, oraz dyscyplina, by wycofać się lub grać minimalnie, gdy warunki są niesprzyjające, często definiuje prawdziwego mistrza spekulacji giełdowej. Traktuj sizing jako filar swojego tradingu, ważniejszy niż jakakolwiek średnia krocząca czy oscylator, a Twoje szanse na sukces w bezlitosnym świecie giełdy wzrosną niepomiernie.

Idź do oryginalnego materiału