Dolar kontra reszta świata: nowa wojna walutowa

4 godzin temu

Obecna sytuacja dolara oraz napięcia określane mianem wojny walutowej wynikają z nałożenia się kilku czynników makroekonomicznych i geopolitycznych. Po pandemii wysoka inflacja zmusiła banki centralne, zwłaszcza FED, do agresywnego podnoszenia stóp procentowych, co znacząco wzmocniło dolara i wywołało presję na inne waluty, zmuszając słabsze gospodarki do reakcji w celu ograniczenia odpływu kapitału i inflacji importowanej. Jednocześnie wojna w Ukrainie oraz szerokie sankcje finansowe zwiększyły obawy części państw przed nadmierną zależnością od amerykańskiej waluty, co skłania je do dywersyfikacji rezerw – między innymi poprzez większe zakupy złota i rozwijanie rozliczeń w innych walutach. Dodatkowo rosnące zadłużenie publiczne i spowolnienie gospodarcze powodują, iż niektóre kraje postrzegają słabszą walutę jako narzędzie wspierania eksportu i obniżania realnej wartości długu, a nasilająca się rywalizacja systemowa między Stany Zjednoczone a Chiny oraz rosnąca rola BRICS wzmacniają dążenia do ograniczenia globalnej dominacji dolara w handlu międzynarodowym.

O tym, jak inflacja i fluktuacje dolara na światowych rynkach wpływają na nastroje społeczne, sytuację gospodarczą i politykę monetarną w Polsce opowiadał w programie Horyzonty Patrycjusza Wyżgi Ignacy Morawski, główny ekonomista i wicenaczelny Pulsu Biznesu. – W latach 90. inflacja była dwucyfrowa, ona tak powoli schodziła przez całe lata 90 z bardzo wysokich poziomów na początku transformacji do niższych pod koniec lat 90., ale wtedy to było wszystko wpisane w oczekiwania. Powszechne było wtedy, iż człowiek dostawał podwyżkę płac kilka razy w roku, następowała notoryczna waloryzacja płac. Teraz w ostatnich 10–20 latach tego nie było, ludzie nie oczekiwali takiej inflacji, a nieoczekiwana inflacja jest dużo bardziej bolesna, bo nagle zżera wynagrodzenia, sprawia, iż ludzie czują się zdezorientowani, a co najważniejsze, inflacja powoduje konflikty. Ci, którzy szybciej podniosą ceny, szybciej dostaną podwyżki płac, mają się lepiej, a ci, którzy tego nie zrobią, mają się gorzej, więc często pewna zdolność wyszarpania sobie, decyduje o tym, ile ludzie mają dochodów. Nie pracowitość, kreatywność, rzetelność, czyli to, co wszyscy sobie cenimy na rynku pracy, tylko zdolność do szybszego podniesienia ceny, mocniejszej negocjacji płacowej. To w czasach wysokiej inflacji decyduje i dlatego inflacja jest taka bolesna – mówił.

– W Polsce bardzo dobrym przykładem jest okres lat 2021–2023, kiedy mieliśmy jeden z największych wzrostów gospodarczych w Europie. Mało który kraj przeszedł tak dynamicznie pandemię, jak my. Aczkolwiek przeszliśmy tę pandemię z dużo wyższą inflacją niż inne kraje. Mimo tego, iż inflacja ta była w dużej mierze wywołana czynnikami zewnętrznymi – ludzie tego nie zaakceptowali. Skutek był taki, iż jedynym powodem, dla którego PiS stracił poparcie w 2023 roku, jest to, iż inflacja była wysoka, ponieważ społeczeństwo jest negatywnie nastawione do inflacji. Wszyscy, którzy konstruują politykę gospodarczą, powinni o tym pamiętać – dodaje.

Zakupy złota

Narodowy Bank Polski pokazał zestawienie informujące o tym, ile mamy rezerw złota – w tej chwili jesteśmy na 12. miejscu na świecie. Jest to stan rezerw złota banków centralnych na świecie na koniec 2025 roku. Polska ma 550 ton złota, najwięcej mają zdecydowanie Stany Zjednoczone 8133 tony. Natomiast prezes NBP ma dużo większe ambicje, które sięgają 10. miejsca w światowym rankingu rezerw.

Ten fakt ekspert komentuje w następujący sposób: – W momencie, kiedy NBP podjął decyzję o zwiększeniu zasobów złota w 2023 roku, ta decyzja była dobra. choćby jeżeli wtedy mogła wydawać się kontrowersyjna, to dziś wiemy, iż mogła być dobra. Natomiast znacznie trudniejsze jest pytanie o to, czy dziś warto zwiększać dalej tę rezerwę. NBP zaczęło kupować złoto tuż przed momentem, kiedy na świecie w 2023 roku pojawiła się zwiększona potrzeba akumulacji tego kruszcu, mniej więcej po tym, jak rozpoczęła się wojna w Ukrainie. Minęło jeszcze trochę czasu, zanim wzrost cen złota zaczął się zwiększać, wtedy cena dolara na świecie wzrosła od około 60 proc. do 70 proc. Dzięki czemu wzrosła wartość naszych, wcześniej akumulowanych rezerw złotego kruszcu. w tej chwili jest niestety drogo i poddaje się dyskusji temat, czy warto posiadać aż tak dużo złota w swoich aktywach – dodał Ignacy Morawski.

Podsumowując, w warunkach trwającej wojny w Ukrainie, rosnących napięć geopolitycznych i zwiększonej akumulacji złota przez banki centralne, globalny system finansowy wchodzi w fazę ostrożnej dywersyfikacji rezerw, co osłabia dominację dolara, ale nie podważa jeszcze jego kluczowej roli w handlu i finansach. Ewentualna eskalacja „wojny walutowej” oraz utrzymująca się niepewność mogą zwiększać presję inflacyjną i zmienność kursową, jednak siła dolara przez cały czas opiera się na głębokości amerykańskiego rynku finansowego i zaufaniu do instytucji USA.

Na koniec Ignacy Morawski polecił dwie ważne książki wydane przez Wydawnictwo WEI: – Książki, które polecam Państwa uwadze to np. książka Daniela Susskinda pt. „Wzrost”, która tłumaczy, czym jest wzrost gospodarczy, jakie są koncepcje wyjaśniające, skąd się bierze wzrost gospodarczy. Ponadto bardzo jest także interesująca książka Piotra Korysia, polskiego ekonomisty i historyka z Uniwersytetu Warszawskiego pt. „Pożegnanie z pańszczyzną”. To interesująca historia gospodarcza Polski, coś, czego w Polsce trochę brakuje, takiego spojrzenia na zmiany ekonomiczne, ale pisana językiem, który jest łatwo przyswajalny – dodał.

Całą rozmowę można obejrzeć TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału