Donald Trump podpisał w środę rozporządzenie o "cłach wzajemnych" na towary sprowadzane do USA. Stawki różnią się w zależności od kraju. Dla towarów z państw UE wynoszą 20 proc., dla Chin - 34 proc., dla Japonii - 24 proc., natomiast Wielka Brytania i Australia zostały objęte minimalną, 10-procentową stawką.
Nowe cła nie będą dotyczyć Kanady i Meksyku, na które cła nałożono już wcześniej. Wyłączone z tych taryf mają być stal, aluminium, samochody i części samochodowe, będące również przedmiotem osobnych 25-procentowych ceł, miedź, leki, półprzewodniki i drewno (te mają zostać dodatkowo oclone w przyszłości), a także nośniki energii i minerały niedostępne w USA. Reklama
Andrzej Domański o cłach Trumpa: To nie jest optymistyczny poranek
Decyzję Donalda Trumpa o nałożeniu ceł na Unię Europejską w wysokości 20 proc., w czwartek rano na platformie X skomentował minister finansów Andrzej Domański. "To nie jest optymistyczny poranek dla konsumentów i firm" - napisał szef resortu. Jednak zdaniem ministra w rządzie Donalda Tuska, "Polska i Europa wyjdą z tego silniejsze".
Kilka godzin wcześniej do ruchu Białego Domu odniósł się także szef polskiego rządu Donald Tusk. "Przyjaźń oznacza partnerstwo. Partnerstwo oznacza prawdziwie wzajemne taryfy. Potrzebne są odpowiednie decyzje" - napisał premier późnym wieczorem w środę na X.
Brytyjski minister handlu: Zrobimy wszystko, żeby bronić brytyjskiego interesu
Swoją opinię przedstawił też brytyjski minister handlu Jonathan Reynolds. W przypadku Wielkiej Brytanii stawka cła będzie niższa i wyniesie 10 proc. Podkreślił w komunikacie, iż jego rząd przez ostatnie kilka tygodni był "w pełni skupiony na negocjowaniu umowy gospodarczej ze Stanami Zjednoczonymi, która wzmacnia nasze istniejące sprawiedliwe i zrównoważone relacje handlowe".
"USA są naszym najbliższym sojusznikiem, więc nasze podejście polega na zachowaniu spokoju i zaangażowania w osiągnięcie tej umowy, która, mamy nadzieję, złagodzi wpływ tego, co zostało ogłoszone dzisiaj" - dodał brytyjski minister.
Reynolds zaznaczył, iż Londyn nie chce wojny handlowej i liczy na zawarcie porozumienia, ale ostrzegł, iż rząd "zrobi wszystko, co konieczne, by bronić brytyjskiego interesu narodowego", posiada "szereg narzędzi" i "nie zawaha się podjąć działań".