Dzisiejsza sesja rynkowa rozpoczęła się pod znakiem niepokoju wywołanego eskalacją napięć wokół Grenlandii, gdzie prezydent USA Donald Trump zagroził nałożeniem dodatkowych ceł na osiem europejskich krajów, w tym Danię, Francję i Niemcy, dopóki Stany Zjednoczone nie uzyskają możliwości zakupu tej autonomicznej wyspy. Rynek akcji w Azji zareagował spadkami, z indeksem Nikkei tracącym 0,8%, a szerszym MSCI Asia-Pacific poza Japonią notującym lekki spadek o 0,1%.
W Europie EUROSTOXX 50 i DAX spadły o 1,1%, podczas gdy FTSE stracił 0,4%, co odzwierciedla obawy przed potencjalną wojną handlową. Dolar amerykański osłabił się wobec bezpiecznych aktywów, tracąc 0,4% do franka szwajcarskiego i 0,2% do jena, co podkreśla ucieczkę inwestorów w kierunku bezpiecznych przystanii, napędzając tym samym złoto i srebro, które osiągnęły historyczne maksima, z ceną złota rosnącą o 1,4% do 4660 dolarów za uncję, a srebra o 3,3% do 92,93 dolara.
Unia nie da się zastraszyć
Konflikt wokół Grenlandii, największej wyspy świata bogatej w surowce naturalne i strategicznie położonej w Arktyce, wynika z ambicji USA, by wzmocnić swoją pozycję wobec Rosji i Chin, które zwiększają obecność w regionie. Trump argumentuje, iż Dania nie radzi sobie z „rosyjskim zagrożeniem” na Grenlandii, i grozi cłami w wysokości 10% od 1 lutego, wzrastającymi do 25% w czerwcu, jeżeli nie dojdzie do transakcji. Europa potępiła te groźby jako szantaż, z francuskim ministrem finansów Klingbeilem deklarującym, iż Unia nie da się zastraszyć i przygotowuje kontrśrodki. UE rozważa reaktywację pakietu ceł szacowanych na 93 miliardy euro względem importu z USA, zawieszonego na sześć miesięcy, oraz użycie niewykorzystanego jeszcze „Anti-Coercion Instrument”, który mógłby ograniczyć dostęp USA do europejskich inwestycji czy usług.
Kraje docelowe, w tym Dania i Norwegia, wysłały już niewielkie kontyngenty wojskowe na Grenlandię, podkreślając solidarność, podczas gdy liderzy UE planują nadzwyczajny szczyt w czwartek. W Davos, gdzie Trump ma przemawiać, spodziewane są intensywne negocjacje, a duński minister spraw zagranicznych Rasmussen podkreśla wiarę w dyplomację z USA. Co jednak ciekawe, sondaże CBS News pokazują, iż 86% Amerykanów sprzeciwia się użyciu siły wobec Grenlandii, co może osłabić pozycję Trumpa wewnętrznie. W tym kontekście musimy rozbić te dane na dwie strony polityczne. Jedynie 3 proc. wyborców partii Demokratycznej opowiada się za siłowym rozwiązaniem ws. Grenlandii. 97 proc. jest przeciw. Wśród wyborców Republikanów pomysł taki popiera 30 proc. 70 proc. jest przeciw.
Inwestorzy obawiają się chaosu prawnego
Dalsza eskalacja może przynieść dużą niestabilność na rynkach, zwłaszcza jeżeli Sąd Najwyższy USA, spodziewany z wyrokiem lada dzień, uzna nałożenie ceł na podstawie IEEPA za niekonstytucyjne, co rynek wycenia z 70% prawdopodobieństwem. Inwestorzy obawiają się chaosu prawnego, bo zmiana podstawy prawnej ceł, jeżeli Trump dalej chciałby je implementować wymagałaby długich śledztw, a tymczasowe cła na 150 dni wydają się trudne do uzasadnienia. Dla rynku oznacza to potencjalny wzrost zmienności, szczególnie przed danymi o inflacji USA w czwartek i decyzji Banku Japonii w piątek, gdzie możliwe sygnalizowanie podwyżek stóp.
Jeśli Europa aktywuje kontrśrodki, handel usługami, w którym USA mają nadwyżkę, może ucierpieć, co uderzy w big tech i finanse. Ostatecznie, choć rynek stawia na deeskalację, przedłużający się spór mógłby zahamować globalny wzrost, podbijając ceny surowców i osłabiając akcje cykliczne, podczas gdy bezpieczne aktywa jak złoto czy jen zyskają na atrakcyjności. Europejski parlament już zawiesza prace nad umową handlową z USA, co sygnalizuje ryzyko długoterminowego ochłodzenia w relacjach transatlantyckich.
Źródło: Mateusz Czyżkowski, XTB

3 godzin temu






