Amerykański atak na Wenezuelę był niemałym zaskoczeniem dla rynków finansowych, ale jednocześnie wpływ na same najważniejsze aktywa był dosyć wyraźnie ograniczony. Oczywiście cała ta sytuacja może mieć daleko idące reperkusje, ale przynajmniej na ten moment mamy więcej spekulacji niż realnego wpływu. Niemniej, jeżeli Stanom Zjednoczonym faktycznie udałoby się położyć rękę na wenezuelskim sektorze naftowym, potencjalnie mogłoby to oznaczać dalsze perspektywy spadkowe dla rynku ropy. To z kolei może oznaczać, iż inflacja w najbliższym czasie w ogóle nie będzie problemem.
Donald Trump zapowiedział, iż Wenezuela ma przekazać Stanom Zjednoczonym od 30 do 50 milionów baryłek ropy naftowej, która wcześniej była objęta sankcjami, natomiast środki ze sprzedaży na rynku mają być przeznaczone na korzyść obywateli Wenezueli oraz Stanów Zjednoczonych. Choć ilość ta może robić wrażenie, a co więcej – wartość takiego transportu mogłaby wynieść blisko 3 miliardy dolarów, to jednak nie robi to wrażenia w kontekście całego globalnego rynku ropy, a choćby samego rynku amerykańskiego. Jest to produkcja zaledwie 4–5 dni całego sektora naftowego w USA, choć z drugiej strony choćby dwumiesięcznej produkcji w Wenezueli. Niemniej sama ta ilość nie zmieni ani sytuacji materialnej mieszkańców Wenezueli, ani nie wpłynie realnie na globalne fundamenty. Z drugiej strony, jeżeli Wenezuela faktycznie podjęłaby taki krok, może to oznaczać wstęp do większych inwestycji ze strony Stanów Zjednoczonych i faktyczne zwiększenie produkcji w Wenezueli. Co więcej, przejęcie kontroli nad tym państwem oznacza zmniejszenie wpływu Chin czy Rosji w tym regionie, co dla Donalda Trumpa może mieć ogromne znaczenie.
Presja spadkowa na ceny ropy
Jeśli Stanom Zjednoczonym udałoby się wskrzesić wenezuelską potęgę na rynku ropy naftowej, w dłuższej perspektywie może to nałożyć dalszą presję spadkową na ceny. Warto jednak podkreślić, iż największe instytucje zajmujące się ropą, jak EIA czy IEA, i tak przewidywały sporą nadpodaż na rynku ropy w tym i w kolejnych latach. Wobec tego, bez względu na Wenezuelę, ropa i tak może podążać w kierunku 50 USD za baryłkę. najważniejsze będzie jednak zażegnanie kryzysu związanego z Ukrainą i Rosją czy również brak wybuchu kolejnego punktu zapalnego na Bliskim Wschodzie. Potencjalnie taki spadek może spowodować stałe obniżenie się inflacji w USA o 0,2–0,3 punktu procentowego.
Podobnie może to wyglądać w Polsce, choć już za 2025 rok obserwowaliśmy sporą redukcję inflacji ze względu na niższe ceny paliw. Spadek inflacji to oczywiście szansa na stałe osiągnięcie celu inflacyjnego, co mogłoby doprowadzić do tego, iż zarówno Fed, jak i NBP powróciłyby do cięcia stóp procentowych szybciej, niż zakładają to obecne prognozy. W przypadku Fedu wskazuje się na ok. 50% prawdopodobieństwa cięcia w marcu, natomiast w przypadku NBP szanse na cięcie w marcu są zdecydowanie większe.
Z perspektywy Stanów Zjednoczonych warto wspomnieć, iż kolejnym ważnym czynnikiem dla decyzji Fed będzie rynek pracy. Ostatnie dane dotyczące otwartych miejsc pracy JOLTS kompletnie rozczarowały. Z kolei raport ADP sugeruje dosyć słaby odczyt zmiany zatrudnienia za ostatni miesiąc 2025 roku. Niski odczyt wzrostu zatrudnienia mógłby przypieczętować szybszą obniżkę ze strony Fed i odwrócić ostatnią passę amerykańskiego dolara.
Chwilę przed godziną 10:00 za dolara płaciliśmy 3,6084 zł, za euro 4,2115 zł, za funta 4,8489 zł, za franka 4,5210 zł.
Źródło: Michał Stajniak, CFA, XTB

1 dzień temu








