Czy Stany Zjednoczone przygotowują się do ataku na Iran? Donald Trump poinformował, iż USA wzmacniają swoją obecność militarną na Bliskim Wschodzie, wysyłając w region kolejne okręty wojenne. Prezydent zasugerował, iż amerykańska flota zmierza w kierunku Iranu, licząc jednocześnie na to, iż Teheran zdecyduje się na negocjacje.
USA zaatakują Iran?
Jak przekazują media, USA wysłały w rejon Bliskiego Wschodu lotniskowce USS Theodore Roosevelt oraz USS George H.W. Bush, które mogą umożliwić przeprowadzenie zmasowanych ataków powietrznych na Iran. Mimo tego Trump podkreśla, iż wciąż wierzy w możliwość zawarcia porozumienia i twierdzi, iż strona irańska wielokrotnie próbowała nawiązać kontakt z Waszyngtonem.
Obecna sytuacja sugeruje albo atak przez weekend (tradycyjnie!) albo nacisk na Iran, by ten gwałtownie siadł z Amerykanami do stołu negocjacyjnego.
BREAKING NEWS
The American forces have completed their buildup near Iran, which certainly indicates that the military option against Iran has been decided upon and will be executed. pic.twitter.com/GeuxZa1A5t
Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem sięga 1979 roku, kiedy w Teheranie obalono prozachodni rząd, a władzę przejęli islamscy duchowni. Od tego momentu oba państwa pozostają w stanie niemal permanentnej konfrontacji politycznej i gospodarczej. USA przez dekady nakładały sankcje, oskarżając Iran o wspieranie terroryzmu i dążenie do budowy broni nuklearnej. Z kolei Teheran traktuje Amerykę jako głównego wroga, oskarżając ją o destabilizowanie regionu i ingerencję w sprawy wewnętrzne państw Bliskiego Wschodu.
Czego żąda Waszyngton?
Administracja Trumpa domaga się dziś od Iranu całkowitego zniszczenia zapasów wzbogaconego uranu, zakazu dalszego wzbogacania paliwa nuklearnego, ograniczenia irańskiego arsenału rakiet dalekiego zasięgu oraz zaprzestania wspierania Hezbollahu.
W tle pojawia się jednak również postulat politycznej zmiany władzy w samym Iranie. Trump otwarcie zasugerował, iż nadszedł czas na nowe przywództwo w Teheranie, odnosząc się bezpośrednio do 86-letniego ajatollaha Alego Chameneiego, który od dekad sprawuje realną władzę w kraju.
Rynki reagują nerwowo — cena ropy Brent osiągnęła najwyższy poziom od września.
Kuba na celowniku Białego Domu
Iran to nie jedyny kraj, wobec którego Trump zapowiada twarde działania. Prezydent ogłosił również, iż Kuba też znajduje się na celowniku, a jej obecny rząd upadnie. Według The Wall Street Journal administracja USA aktywnie poszukuje osób w strukturach władzy w Hawanie, które byłyby gotowe do współpracy z Waszyngtonem.
Trump powiedział, iż kubański rząd stracił finansowe wsparcie ze strony Wenezueli, zwłaszcza w postaci dostaw taniej ropy, co znacząco osłabia jego pozycję. W tle pojawiają się spekulacje o próbie doprowadzenia do zmiany władzy, podobnie jak wcześniej w Wenezueli.
I tu mamy do czynienia z konfliktem, który trwa od dekad. Stosunki amerykańsko-kubańskie są napięte od 1959 roku, gdy rewolucja Fidela Castro doprowadziła do przejęcia władzy przez komunistów i zerwania więzi z Waszyngtonem. W odpowiedzi USA nałożyły na wyspę sankcje, które obowiązują — z przerwami — do dziś. Przez dekady Kuba była symbolem oporu wobec amerykańskich wpływów w Ameryce Łacińskiej, a jednocześnie polem zimnowojennej rywalizacji, czego kulminacją był kryzys z 1962 roku (uniemożliwiono wtedy instalację na wyspie systemów rakietowych ZSRR).
Obecne działania administracji Trumpa wskazują na powrót do prowadzenia twardej polityki siły i generowania presji na państwa uznawane za wrogie. Czy skończy się to kolejnymi porozumieniami, czy też otwartą konfrontacją? Jedno jest pewne: napięcie na globalnej scenie politycznej znów rośnie.

1 dzień temu

.webp)






