Donald Trump wstrząśnie handlem? Pierwsza taka sytuacja od ponad 115 lat

19 godzin temu
Zdjęcie: Polsat News


"Średnia stawka celna na import towarów do USA wyniesie około 22,5 proc. i będzie najwyższa od ponad 115 lat, wyższa niż podczas I i II wojny światowej" - wskazują ekonomiści PKO BP. Analitycy są zgodni: nowe cła wprowadzone przez Donalda Trumpa są wyższe od wcześniejszych oczekiwań. Ruch Białego Domu może być jednak szansą dla Europy dzięki tańszym produktom z Chin, które przestaną być eksportowane do USA.


Prezydent USA podpisał w środę rozporządzenie nakładające "cła wzajemne" o stawce co najmniej 10 proc. na towary importowane z zagranicy. W przypadku Unii Europejskiej ma to być 20 proc, Japonii - 24 proc., Indii - 26 proc., Korei Płd. - 25 proc. W przypadku Chin jest to 34 proc., co oznacza, iż stawka celna na produkty z tego kraju wzrośnie aż do 54 proc., ponieważ nowa taryfa sumuje się z wcześniej nałożonymi cłami.


USA są gotowe na negocjacje ws. ceł?


Według analityka eToro Pawła Majtkowskiego, jest to poziom zdecydowanie wyższy niż wcześniejsze zapowiedzi, a także oczekiwania analityków, którzy spodziewali się albo ogólnej taryfy, albo ceł odwetowych. Tymczasem - jak zauważył - zastosowano oba rozwiązania jednocześnie. "Tak wysokie stawki oznaczają zdecydowane odejście od paradygmatu wolnego handlu, który przez lata stanowił fundament globalnego wzrostu gospodarczego" - wskazał analityk.Reklama


Jednak, w jego opinii, zarówno wcześniejsze decyzje Donalda Trumpa, jak i pierwsze zapowiedzi - m.in. ze strony sekretarza handlu Scotta Bessenta - wskazują na otwartość USA na negocjacje. Sekretarz wezwał inne kraje, by nie podejmowały pochopnych decyzji i nie wprowadzały ceł odwetowych. "Wobec skomplikowanej siatki globalnych relacji handlowych, właśnie takie bilateralne rozmowy mogą w dłuższej perspektywie doprowadzić do nowego porozumienia handlowego. Ale jak ono będzie wyglądać - tego dziś jeszcze nie wiemy" - wskazał analityk eToro. Jego zdaniem poziomy stawek celnych oparto na dość prostym wzorze: stosunku nadwyżki handlowej danego kraju wobec USA do całości jego eksportu do Stanów Zjednoczonych.
Ekonomista zauważył też, iż wstępne zapowiedzi sugerowały szerszą analizę; miała obejmować kwestie walutowe, podatkowe oraz bariery pozataryfowe. "Ostatecznie jednak zdecydowano się oprzeć wszystko na samym bilansie handlowym" - wskazał. Objęcie produktów z UE cłami na poziomie 20 proc. - według eksperta - nie musi być znaczącym problemem dla polskiej gospodarki, jednak pośrednio możemy ucierpieć na zmniejszonym eksporcie Niemiec do USA. "Niemcy eksportują tam towary o wartości 161 mld euro rocznie. Poszczególne polskie firmy eksportujące na rynek amerykański mogą zostać dotknięte tą decyzją. Warto pamiętać, iż aż 20 proc. eksportu całej Unii Europejskiej trafia właśnie do Stanów Zjednoczonych" - wyjaśnił Majtkowski.
Dodał też, iż nowe taryfy mogą doprowadzić do przetasowań w globalnym handlu; np. Europa może skorzystać na tańszych produktach z Chin, które przestaną być eksportowane do USA z powodu wysokich ceł.


Cła najwyższe od ponad 115 lat


Ekonomiści ING są zgodni - cła nałożone przez Trumpa są wyższe od oczekiwań.
"Pierwsze szacunki mówią, iż średnioważona stawka celna USA skoczyła z około 6-7 proc. na 18-24 proc., podczas gdy oczekiwano 15-20 proc. Dużą niewiadomą są dalsze kroki. Tak wysokie cła mogą być propozycją wyjściową do dalszych negocjacji, Trump zachęcał partnerów handlowych do obniżenia swoich stawek celnych, zmniejszania innych barier i inwestycji w USA. Ale druga możliwa opcja, iż wysokie cła zostaną na dłużej - bo Trump potrzebuje zgromadzić dochody budżetowe, aby przekonać republikanów, iż można przedłużyć wygasające pod koniec 2025 cięcia podatków, bez bolesnych cięć wydatków i eksplozji deficytu. W takim scenariuszu wysokie cła mogłyby pozostać np. do końca roku. Pozwoliłoby to zgromadzić potrzebne 600 mld dolarów dochodów budżetowych" - wskazano w komentarzu.
Eksperci PKO BP szacują rekordowe poziomy ceł po decyzji Donalda Trumpa.
"Średnia stawka celna na import towarów do USA wyniesie około 22,5 proc. i będzie najwyższa od ponad 115 lat, wyższa niż podczas I i II wojny światowej. Szacunki The Budget Lab wskazują, iż z powodu wprowadzonych ceł, w krótkim terminie poziom cen wzrośnie o 2,4 proc. (z czego aż 1,3 proc. wynika z ceł ogłoszonych 2 kwietnia). Cła nieproporcjonalnie silnie dotkną odzież i tekstylia, a ich ceny wzrosną o około 17 proc. Z powodu wszystkich ceł wzrost PKB w USA w 2025 będzie niższy o 0,9 pp (a 0,5 pp różnicy wynika z samych ceł ogłoszonych 2 kwietnia), a w długim okresie PKB USA będzie niższy o 0,6 proc" - brzmi prognoza.


USA wejdą w recesję?


Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych XTB prognozuje, iż podwyżka ceł może oznaczać dla USA spadek PKB o 3 proc. i wzrost cen o 1,7 proc., prawdopodobnie w ciągu 2-3 lat.


"Są to jednak szacunki ceteris paribus, ponieważ jeżeli partnerzy handlowi nałożą w odpowiedzi jeszcze bardziej dotkliwe stawki na USA, a Amerykanie odpowiedzą surowymi cłami na półprzewodniki/farmaceutyki, skala spadku PKB może wynieść już choćby -4,1 proc., a bazowa PCE wzrosnąć o 2,4 proc.. Eksport UE do USA może zmniejszyć się o około 50 proc. w średnim okresie, narażając 1,1 proc. PKB UE na ryzyko. W przypadku Wielkiej Brytanii, z 10-proc. cłem, państwo to może odnotować spadek eksportu o około 20 proc., narażając 0,2 proc. PKB." - wskazuje.
I wyjaśnia, iż niektóre państwa, jak np. Wietnam czy Tajlandia być może będą wręcz zmuszone do negocjacji z USA ze względu na dużą zależność wewnętrzną produkcji od USA.
"Rynek bukmacherski wycenia w tej chwili prawdopodobieństwo wejścia USA w recesję w 2025 roku już na 50 proc., a wczoraj było to nieco poniżej 40 proc." - dodaje.
Idź do oryginalnego materiału