Pierwszy kwartał roku nie był najlepszy dla Airbusa. Dostawy Airbusów w pierwszym kwartale roku spadły w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku. Tymczasem jego amerykański rywal Boeing w marcu nie tylko nadgonił, ale niemal zrównał się z europejskim gigantem.
Dostawy Airbusów spadły w pierwszym kwartale roku
Choć producent z Tuluzy utrzymuje pozycję lidera w branży lotniczej, marcowe dane Cirium sugerują, iż pod względem dostaw początek roku nie był dla niego zbyt łaskawy. Europejski koncern dostarczył zaledwie 69 samolotów w marcu, co daje łącznie 132 maszyny w ciągu pierwszych trzech miesięcy roku. To mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, gdy dostawy Airbusów w pierwszym kwartale objęły 142 maszyny.
Choć na pierwszy rzut oka spadek dostaw Airbusa może wydawać się niepokojący, firma od dawna zapowiadała możliwe opóźnienia w pierwszym kwartale. Głównym winowajcą okazują się problemy z dostępnością silników, zwłaszcza modelu CFM Leap, montowanego w popularnych maszynach z rodziny A320.
Dodatkowo, z danych analityków Cirium wynika, iż wiele gotowych samolotów – ponad 70 – opuściło końcową linię montażową, ale jeszcze nie odbyło pierwszego lotu. Aż 43 maszyny są już w pełni zmontowane i czekają tylko na zielone światło do dostawy. To potencjalna rezerwa, która może znacząco zwiększyć wynik w drugim kwartale.
In February 2025 we delivered 40 aircraft to 25 customers, bringing our all-time delivery total to over 16,000 aircraft! We also recorded 14 gross orders for the #A320 Family, including 6 #A321 for @KoreanAir
Read more https://t.co/rnNgz1yt5J pic.twitter.com/SVxBuDjh1Y
— Airbus (@Airbus) March 7, 2025
Ambitny cel: 820 maszyn do końca roku
Chociaż dostawy Airbusów zwolniły na początku roku, europejski producent absolutnie nie składa broni. Celem na ten rok jest dostarczenie 820 samolotów, czyli więcej niż rekordowe 766 w ubiegłym roku. Czy to realne? jeżeli tempo dostaw wzrośnie w kolejnych kwartałach, jak sugerują pierwsze oznaki ożywienia (53 pierwsze loty w marcu i kolejne w kwietniu), producent może z powodzeniem osiągnąć ten ambitny próg.
Z drugiej strony, Boeing również nie próżnuje. Z 33 dostarczonymi 737 MAX w marcu oraz dodatkowymi czterema egzemplarzami 787 i tyleż samo 777, amerykańska firma może pochwalić się bardzo solidnym startem roku. Według Cirium cały pierwszy kwartał producent z USA zakończył z 130 dostarczonymi maszynami – prawie tyle samo co Airbus.
Szczególnie istotny jest wzrost liczby pierwszych lotów – aż 27 samolotów Boeinga odbyło swój dziewiczy lot w marcu, co sygnalizuje przyspieszenie produkcji. Boeing planuje osiągnąć poziom 38 dostaw miesięcznie, co stanowi górny limit zatwierdzony przez FAA dla modelu 737 MAX. To nie tylko ambitne, ale i wykonalne, jeżeli utrzymają tempo.
Co ciekawe, Boeing także korzysta z zapasów, a niemal jedna czwarta marcowych dostaw to samoloty, które czekały na odbiór ponad 90 dni. Firma wciąż posiada około 34 gotowych 737-8, które mogą być wydane w tym roku. To istotny bufor, który może zaważyć na wynikach końcowych. Z jednej strony Airbus – silny, ale chwilowo spowolniony. Z drugiej Boeing – dynamiczny, zdeterminowany, by odzyskać utraconą dominację.
Polska kupi udziały Airbusa? Tusk ogranicza sojusze z USA