
Biurokratyczny paraliż oraz katastrofalne ceny skupu na poziomie 4,60–4,80 zł za kilogram wagi żywej zmuszają polskich hodowców do masowej likwidacji stad trzody chlewnej. Janusz Terka, hodowca z powiatu piotrkowskiego i działacz rolniczej „Solidarności”, obnaża realia pracy w gospodarstwie, gdzie rolnik stał się przede wszystkim… pracownikiem biurowym. Jak wskazuje Terka, drastycznie rosnące wymogi ewidencyjne w strefach ASF oraz skomplikowane procedury sprzedaży tuczników powodują, iż branża utrzymuje się na powierzchni wyłącznie dzięki niewliczaniu kosztów własnej, kilkunastogodzinnej pracy do bilansu gospodarstwa.















