22 października 2026 roku mijają dwa lata od śmierci Dariusza Winnickiego – cenionego hotelarza, felietonisty Horeca Business Club, prelegenta konferencji Hotel Meeting i człowieka, którego trudno było pomylić z kimkolwiek innym. Miał ogromną wiedzę, niezwykłe poczucie humoru, ciętą ripostę i odwagę do wyrażania własnych opinii. Potrafił rozbawić, sprowokować do dyskusji, a czasem choćby wyprowadzić rozmówcę z równowagi. Ale właśnie za tę autentyczność tak wielu ludzi go ceniło.
Dariusz Winnicki zmarł 22 października 2024 roku w wieku zaledwie 52 lat. Dziś, w drugą rocznicę jego śmierci, wracamy pamięcią do człowieka, który pozostawił po sobie znacznie więcej niż zawodowy dorobek. Dla wielu osób z branży hotelarskiej był nie tylko doświadczonym menedżerem, ale przede wszystkim barwną osobowością, z którą można było godzinami rozmawiać, dyskutować i żartować. Nie zawsze trzeba było się z nim zgadzać, ale trudno było przejść obojętnie obok jego argumentów. Miał własne zdanie, potrafił go bronić i nie przejmował się przesadnie tym, czy wszystkim się ono spodoba.
Przez wiele lat był związany z Ostoją Chobienice, którą zarządzał i o której opowiadał z ogromnym zaangażowaniem. Hotelarstwo traktował nie tylko jako zawód, ale jako dziedzinę opartą przede wszystkim na ludziach, relacjach i doświadczeniach. Znał realia codziennej pracy hotelu, rozumiał wyzwania stojące przed pracownikami i menedżerami, a swoimi obserwacjami chętnie dzielił się z innymi.
Felietonista, którego teksty miały charakter
Dariusz współpracował również z redakcją Horeca Business Club jako felietonista. Jego publikacje były dokładnie takie jak on sam – bezpośrednie, błyskotliwe, niepozbawione ironii i dystansu. Nie próbował pisać tak, aby wszystkim się przypodobać. Poruszał tematy bliskie codzienności hotelarzy, często zwracając uwagę na sprawy, o których inni woleli mówić nieco ostrożniej.
W drugą rocznicę jego śmierci warto ponownie sięgnąć po teksty, które pozostawił na naszych łamach. Przypominamy dwa z nich: „Trudny gość, choć chciałoby się powiedzieć «upierdliwy»” oraz „Idziemy na dymka, czyli palenie w pracy”. To felietony, które dobrze oddają jego sposób myślenia i pisania. Z jednej strony pełne humoru i celnych spostrzeżeń, z drugiej pokazujące doświadczenie człowieka, który hotelarstwo znał od podszewki.
Fot.: FB – profil Dariusz WinnickiHotelarz, który został królem Polski
Nie sposób wspominać Dariusza Winnickiego bez przypomnienia jego drugiej wielkiej pasji, jaką były rekonstrukcje historyczne. Angażował się w nie wspólnie z rodziną, a w 2023 roku podczas inscenizacji Bitwy pod Grunwaldem wcielił się w postać króla Władysława Jagiełły. Zdjęcia Dariusza w królewskim stroju obiegły wówczas środowisko hotelarskie, a określenie „król Polski” na dobre przylgnęło do jego osoby.
Było w tym coś niezwykle charakterystycznego. Dariusz nie ograniczał się do jednej roli, jednego środowiska czy jednego sposobu spędzania czasu. Potrafił z takim samym zaangażowaniem opowiadać o zarządzaniu hotelem, jak i uczestniczyć w wielkiej historycznej inscenizacji. Łączył profesjonalizm z pasją, powagę z humorem, a wiedzę z umiejętnością cieszenia się życiem.
Dziś wspomnienie Dariusza w stroju Władysława Jagiełły wywołuje uśmiech, choć towarzyszy mu również smutek. Bo właśnie takiego go pamiętamy – pełnego energii, pomysłów, zawsze gotowego do rozmowy i żartu.
Pamięć pozostaje
Dwa lata to wystarczająco dużo czasu, aby przyzwyczaić się do czyjejś nieobecności w codziennym życiu, ale zdecydowanie za mało, aby zapomnieć o człowieku, który pozostawił po sobie tyle wspomnień. W branży hotelarskiej każdego roku pojawiają się nowe twarze, zmieniają się stanowiska, obiekty i zawodowe wyzwania. Są jednak osoby, których nie da się po prostu zastąpić.
Dariusz Winnicki był jedną z nich. Jego charakter, poczucie humoru, bezpośredniość i umiejętność patrzenia na świat z dystansem sprawiały, iż spotkania z nim zapadały w pamięć. Pozostawił po sobie teksty, wspomnienia wspólnych rozmów i wydarzeń oraz wiele historii, do których warto wracać.
Darku, dziękujemy za rozmowy, śmiech, wspólne wydarzenia i za to, iż zawsze byłeś sobą.

4 godzin temu







