Dwa odczyty inflacji, jeden kierunek dla stóp procentowych

13 godzin temu

Wrześniowe dane o inflacji z Polski i Stanów Zjednoczonych przyniosły podobny sygnał: presja cenowa pozostaje silniejsza, niż zakładał rynek, a drożejąca ropa zwiększa ryzyko dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Różnica dotyczy przede wszystkim terminu reakcji banków centralnych. W USA podwyżka stóp procentowych przez Fed już w październiku staje się coraz bardziej prawdopodobnym scenariuszem. W Polsce decyzja RPP może zostać odsunięta na początek 2027 roku, ponieważ do końca grudnia wpływ cen paliw na inflację będzie ograniczał rządowy program CPN. W obu gospodarkach ryzyko przesuwa się jednak w tę samą stronę: zamiast długo oczekiwanych obniżek stóp trzeba coraz poważniej brać pod uwagę ich wzrost.

W Polsce wrześniowa inflacja wzrosła do 4,1 proc. rok do roku, wyraźnie przekraczając cel NBP. Sam odczyt nie przesądza jeszcze o natychmiastowej zmianie nastawienia Rady Polityki Pieniężnej. Od początku października ponownie obowiązuje program CPN, obejmujący obniżki podatków na paliwa oraz mechanizm cen maksymalnych. Rozwiązania te mają obowiązywać do końca grudnia i powinny ograniczać bezpośredni wpływ cen paliw na kolejne odczyty CPI. Dają więc RPP czas, ale nie usuwają źródła ryzyka.

Kluczowy będzie moment wygaśnięcia osłon. Po zakończeniu programu ceny paliw w większym stopniu odzwierciedlą sytuację na światowych rynkach, a ta pozostaje podatna na napięcia geopolityczne. o ile ropa utrzyma się na wysokich poziomach lub dalej będzie drożeć, inflacja może wzrosnąć, a RPP będzie musiała ponownie rozważyć podwyżki stóp. W takim scenariuszu początek 2027 roku może przynieść wyraźną zmianę oczekiwań dotyczących polskiej polityki pieniężnej. Perspektywa dalszego łagodzenia warunków finansowych ustąpi miejsca pytaniu, czy konieczne będzie ich zaostrzenie.

Znaczenie ma nie tylko bezpośredni wpływ paliw na wskaźnik inflacji. Wyższe ceny energii podnoszą koszty transportu, logistyki i produkcji, a przedsiębiorstwa mogą z czasem przenosić część tych wydatków na klientów. Wówczas presja cenowa obejmuje szerszą grupę towarów i usług, a jej ograniczenie staje się trudniejsze. Dla RPP najważniejsze będzie zatem to, czy zakończenie programu CPN zbiegnie się z utrzymującą się presją na rynku surowców i czy wzrost kosztów zacznie przenikać do cen pozostałych towarów i usług.

W Stanach Zjednoczonych wrześniowy CPI również okazał się wyższy od prognoz, a inflacja sięgnęła 3,7 proc. rok do roku. Droższa benzyna była istotnym czynnikiem wzrostu, ale dla Fedu znaczenie ma również ryzyko, iż presja cenowa utrwali się w pozostałych kategoriach. Najnowszy raport wzmacnia argumenty za podwyżką stóp procentowych już na październikowym posiedzeniu. Przy inflacji pozostającej wyraźnie powyżej celu bank centralny ma ograniczone pole do łagodzenia polityki, a dalsze odkładanie reakcji mogłoby zwiększyć koszt sprowadzenia wzrostu cen pod kontrolę.

Oczywiście, podwyżka stóp nie obniży cen ropy ani nie rozwiąże problemów z podażą surowców. Może jednak ograniczyć popyt i zmniejszyć ryzyko, iż początkowy szok energetyczny przerodzi się w trwalszą presję inflacyjną. Fed musi przy tym uwzględniać kondycję rynku pracy i zagrożenie dla wzrostu gospodarczego. Przy obecnej ścieżce inflacji bilans ryzyk może jednak przemawiać za działaniem już teraz. o ile kolejne dane potwierdzą utrzymywanie się presji cenowej, rynek będzie musiał brać pod uwagę również możliwość dalszych podwyżek, a nie pojedynczego ruchu w październiku.

Polska i USA znajdują się więc w podobnej sytuacji, ale na innym etapie. W Stanach Zjednoczonych presja inflacyjna może skłonić Fed do podwyżki stóp jeszcze w październiku. W Polsce program CPN czasowo łagodzi wpływ paliw na CPI, przesuwając najważniejszy moment dla RPP na początek przyszłego roku. Ta różnica w kalendarzu nie zmienia wspólnego zagrożenia: o ile droższa ropa przełoży się na szerszy wzrost cen, banki centralne będą zmuszone bronić wiarygodności swoich celów inflacyjnych.

W tym tkwi wspólny mianownik obu publikacji. Banki centralne nie kontrolują geopolitycznych przyczyn wzrostu cen ropy, ale muszą ograniczać ryzyko, iż droższa energia przełoży się na trwałe podwyżki cen w całej gospodarce. jeżeli tak się stanie, skutki odczują nie tylko konsumenci i przedsiębiorstwa, ale także kredytobiorcy, ponieważ odpowiedzią na utrzymującą się inflację mogą być wyższe stopy procentowe.

W Polsce najważniejszy będzie początek przyszłego roku, gdy wygaśnie program CPN. W USA najbliższym sprawdzianem będzie październikowe posiedzenie Fed, a kolejne dane pokażą, czy presja inflacyjna wymaga dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. W obu przypadkach ryzyko przesuwa się w stronę bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej. Droższa ropa może więc oznaczać nie tylko wyższe rachunki, ale również droższy kredyt i słabsze perspektywy wzrostu gospodarczego.

Źródło: XTB / Mikołaj Sobierajski

Idź do oryginalnego materiału