Dziś rozpoczyna się sezon publikacji wyników amerykańskich firm za trzeci kwartał, a inwestorzy podchodzą do niego z wyśrubowanymi oczekiwaniami. Wyceny spółek są wysokie, a największą uwagę, jak to ostatnio, skupią na sobie firmy z branży AI. Analitycy oczekują, iż zyski spółek z indeksu S&P 500 wzrosną o około 30 proc. rok do roku. Ale przy tak wysoko ustawionej poprzeczce choćby przyzwoite wyniki mogą nie wystarczyć. Sezon otwierają banki, ich wyniki będą testem tego, jak wysokie ceny ropy oraz rosnące koszty pieniądza wpływają na firmy i konsumentów w USA. A już w środę i czwartek wyniki przedstawią pierwsze firmy ważne dla branży AI, czyli holenderskie ASML i tajwańskie TSMC.
JPMorgan, Wells Fargo, Goldman Sachs i Citi otwierają sezon
Pierwsze ważne wyniki poznamy już dziś. Od godz. 13.00 czasu polskiego raporty za trzeci kwartał przedstawią JPMorgan Chase, Wells Fargo, Goldman Sachs i Citigroup. Publikacje pojawią się po pięciu kolejnych tygodniach spadków akcji banków. SPDR S&P Bank ETF kosztuje w tej chwili 63,10 dolara, około 12 proc. poniżej sierpniowego rekordu wynoszącego 71,90 dolara. W całym trzecim kwartale fundusz ten stracił 6,8 proc. Ta seria pokazuje, iż inwestorzy stali się ostrożniejsi. Część inwestorskich obaw może być już jednak uwzględniona w wycenach, dlatego same raporty mogą nie wystarczyć, by przesądzić o dalszym kierunku notowań.
Ropa i rentowności są największym testem dla banków
W centrum uwagi znajdą się ropa i koszty finansowania. Cena ropy Brent wynosi w tej chwili około 106 dolarów. Wzrostowi cen sprzyjają utrzymujące się obawy o dostawy z Bliskiego Wschodu. Rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich wynosi w tej chwili około 5,2 proc. W ubiegłym tygodniu w trakcie sesji sięgnęła powyżej 5,3 proc., najwyżej od kwietnia 2002 r. W tle wysokich rentowności są między innymi obawy o inflację i stan finansów publicznych USA. Droższa ropa może dodatkowo podsycać presję cenową. To dwa poważne obciążenia dla rynku akcji, bo energia i rentowności obligacji rosną jednocześnie. Wyniki banków mogą pokazać, jak ta kombinacja przekłada się na gospodarkę, popyt na kredyt i kondycję klientów.
Wyższe stopy nie zawsze pomagają sektorowi bankowemu
Wyższe rentowności nie są jednoznacznym wsparciem dla amerykańskich banków. Nowe kredyty i te o zmiennej stopie mogą przynosić wyższe odsetki, ale większość hipotek w USA ma stałe oprocentowanie, a wiele kart kredytowych ma stopę zmienną, powiązaną ze stopą prime. Oprocentowanie części depozytów dostosowuje się z opóźnieniem, ale konkurencja o środki klientów może zmusić banki do podnoszenia stawek. W efekcie wyższe przychody z kredytów mogą zostać częściowo zrównoważone przez rosnące koszty finansowania, więc marża odsetkowa nie musi znacząco wzrosnąć.
Wyższe rentowności obniżają też wartość starszych obligacji w portfelach banków. Niezrealizowana strata nie oznacza sama w sobie kryzysu, jeżeli bank może utrzymać papiery do wykupu, ale jej wpływ na kapitał zależy od klasyfikacji obligacji i zasad dotyczących danego banku. Sprzedaż przed terminem oznacza zrealizowanie straty i może skłonić bank do ostrożniejszego podejścia do skupu akcji i dywidend.
Kredytobiorcy mogą być słabszym ogniwem
Presja ta dotyka też kredytobiorców. Droga ropa podnosi koszty i uderza w portfele Amerykanów, a wysokie rentowności utrudniają zaciąganie kredytów. W bankowych raportach warto więc zwracać uwagę na wzrost akcji kredytowej, ale także zaległości w spłacie kart kredytowych i komentarze zarządów na temat kondycji klientów. To może być wyprzedający sygnał, czy popyt na kredyt słabnie i czy presja finansowa zaczyna przekładać się na bilanse banków.
Handel na rynkach może poprawić wyniki, ale nie bez kosztów
Ważnym źródłem dochodów amerykańskich banków są przychody z transakcji na rynkach finansowych. Zyskują na znaczeniu, gdy inwestorzy są aktywni i częściej handlują akcjami, jak ma to miejsce w ostatnich kwartałach. Po mocnym drugim kwartale oczekiwania wobec tego segmentu są wysokie. Wrześniowe wahania mogły zwiększyć liczbę transakcji, ale niepewność mogła też opóźnić część emisji i większych transakcji. Sam większy obrót nie gwarantuje jednak wyższego zysku, jeżeli dodatkowe przychody pochłoną premie, wynagrodzenia oraz wydatki na rozwój technologiczny, w tym AI.
Prognozy zarządów mogą być ważniejsze niż same wyniki
Najważniejsze dla inwestorów w tym momencie mogą się okazać przewidywania zarządów na kolejne kwartały. Dobre bieżące wyniki mogą gwałtownie stracić znaczenie, jeżeli banki będą prognozować, iż droga ropa i wysokie rentowności amerykańskich obligacji osłabią gospodarkę w nadchodzących miesiącach. Taki sygnał mógłby ograniczyć apetyt na ryzyko na rynkach globalnych i zmniejszyć popyt zagranicznych inwestorów także na polskie akcje. Mocniejsze prognozy mogłyby natomiast poprawić nastroje i przyciągnąć kupujących do amerykańskiego sektora bankowego. Ale banki to dopiero początek, bowiem wielu inwestorów z niecierpliwością czeka na wyniki spółek z sektora AI. W tym tygodniu swoje wyniki opublikują ASML i TSMC.
O autorze
Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.

2 godzin temu







