Krzysztof Ruchniewicz, były dyrektor Instytutu Pileckiego, który kilka miesięcy temu został odwołany ze swojej funkcji w atmosferze skandalu, ma mieć powiązania z osobami z bliskich kręgów Grupy Wagnera – ujawniła Wirtualna Polska. Według ustaleń portalu Ruchniewicz miał być w związku z tym prześwietlany przez polski kontrwywiad.
O Ruchniewiczu stało się głośno już w sierpniu ub.r. „Rzeczpospolita” ujawniła, iż ówczesny dyrektor Instytutu Pileckiego odwołał konferencję dotyczącą zrabowanych przez Niemców dzieł sztuki w czasie II wojny światowej, aby „nie drażnić” Niemców. Ograniczał też działania Centrum Lemkina, którego celem było zbieranie świadectw rosyjskich zbrodni na terenie Ukrainy. Zdaniem wielu decyzje Ruchniewicza były sprzeczne z polską racją stanu.
Wyleciał ze stanowiska dopiero po publikacjach w mediach
Dopiero po publikacjach „Rzeczpospolitej” odwołano Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego. W oficjalnym uzasadnieniu Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta Cienkowska wskazała, iż wadliwe zamierzenia programowe, polityka komunikacyjna i decyzje zarządcze są powodami dymisji w Instytucie Pileckiego. Nowym dyrektorem Instytutu Pileckiego został Karol Madaj.
Jak ujawnia Wirtualna Polska, Ruchniewicz budził podejrzenia służb już w trakcie pełnienia funkcji dyrektora instytutu, a powodów jego zwolnienia mogło być więcej. Polski kontrwywiad interesował się jego powiązaniami z wpływowym sympatykiem Grupy Wagnera w Niemczech, niejakim Ursem Unkaufem, który brał choćby udział w wyjazdach do Afryki organizowanych przez Rosjan.
– Miał w ten sposób legitymizować neokolonialną politykę Moskwy wobec państw subsaharyjskich. Polecała go związana z Grupą Wagnera Julia Berg vel Afanasjewa, która według polskiego kontrwywiadu jest pracownikiem Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji – pisze WP.
Polecam. Fascynująca opowieść Zbyszka Parafianowicza o "niebezpiecznych związkach" Krzysztofa Ruchniewicza, b. szefa @InstPileckiego. Z… Grupą Wagnera w tle. https://t.co/adxSCSM1ik
— Marek Magierowski (@mmagierowski) February 18, 2026Jak zaznacza WP, znajomość między panami była na tyle bliska, iż Ruchniewicz napisał choćby wstęp do książki Unkaufa analizującej stosunki polsko-niemieckie („Niemcy i Polska. Historia oficjalnych relacji”).
Był pełnomocnikiem rządu Tuska ds. relacji polsko-niemieckich
Ruchniewicz przed pracą w Instytucie pełnił funkcję pełnomocnika rządu ds. relacji polsko-niemieckich. Powołał go na to stanowisko w czerwcu 2024 roku szef MSZ, Radosław Sikorski. Posłowie opozycji, w tym europoseł PiS Arkadiusz Mularczyk, ostrzegali, iż Ruchniewicz realizuje niemiecki interes i podziela niemieckie podejście do reparacji wojennych.
Wtedy też polskie służby zainteresowały się tym, dlaczego Ruchniewicz kwestionował sens i legalność prowadzonych przez Instytut programów dotyczących Białorusi i Ukrainy. Miał on również sceptyczny stosunek do gromadzącego świadectwa o zbrodniach rosyjskich Centrum Lemkina. W ten sposób polski kontrwywiad dotarł do Ursa.
– Niechęć prof. Ruchniewicza do tematów białorusko-ukraińskich zaprowadziła nas do pana Ursa. W naszej ocenie jego uwikłanie w podejrzane znajomości z Rosjanami i Rosjankami pracującymi w RFN pod przykryciem organizacji pozarządowych lub działalności konferencyjnej wykracza daleko poza pełnienie roli pożytecznego idioty – stwierdza anonimowe źródło WP.
Jak ujawnia WP, nt. Ruchniewicza powstała obszerna notatka, w której omawiane są jego kontakty z osobą blisko związaną z Grupą Wagnera. Notatka ma zawierać opis spotkań między nimi, które nie do końca miały mieć uzasadnienie w kontekście pracy Instytutu Pileckiego.
– Nikt nie zabroni mu relacji z fanklubem Putina i Gazpromu w Niemczech. To jego sprawa. Inną kwestią jest natomiast pytanie, czy takie znajomości nie są barierą do sprawowania ważnych funkcji publicznych – komentuje postawą Ruchniewicza anonimowy rozmówca z rządu dla WP.

6 godzin temu













