Lewarowane ETF-y nie są żadnym potworem, jak próbują to przedstawić niektórzy „influencerzy”. Racjonalne i kontrolowane ich użycie pozwoli korzystać z dodatkowych zwrotów za ich pomocą choćby długoterminowym inwestorom.
Trzeba mieć jednak pełną świadomość, iż lewarowane ETF-y niosą za sobą dodatkowe ryzyko wyższych obsunięć kapitału podczas spadków aktywów będących ich bazą. Traktowała o tym poprzednia część.
Oto kilka strategii, które pozwalają korzystać z ETF-ów lewarowanych w sposób elastyczny i z uwzględnieniem wspomnianego ryzyka.
1. Zastąpienie
Jeśli ETF ma lewar x2, to z logicznych względów wystarczy kupić go za połowę posiadanych środków i uzyskać taką samą ekspozycję jak ETF bez lewara. Bądź też kupić ETF z lewarem x3 za 1/3 środków.
Na przykład zamiast 10.000 zł wpakować w całości w ETF normalny, możemy przeznaczyć tylko 5.000 zł na zakup ETF-a z lewarem x2 na ten sam instrument bazowy. Wówczas z dużym przybliżeniem w obu przypadkach zarówno stopy zwrotu i obsunięcia będą podobne. Mamy za to wolne 5.000 zł, które można ulokować np. w bezpieczniejsze aktywa, jak obligacje czy lokaty, dostając dodatkowe zyski. Ewentualnie wykorzystać okresowo na własne potrzeby jeżeli wyniknie jakiś pilny problem, a potem wrócić do normalnego ETFa.
2. Lewarowana beta
To strategia, który wykorzystuje oba rodzaje ETF-ów: bez i z lewarem.
Jej idea sprowadza się do następującego działania:
– za część środków kupujemy ETF bez lewara
– za resztę kupujemy ETF z lewarem, na ten sam lub inny indeks.
Proporcje mogą być różne, zależnie od wieku, celu, wrażliwości na ryzyko. Ktoś bardziej odporny na ryzyko i młody może zrobić podział 50/50%. Ktoś bardziej ostrożny może 80% włożyć w ETF zwykły, a pozostałe 20% w lewarowany. W takiej sytuacji łączne obsunięcie portfela będzie nieco większe niż normalnego ETFa, ale z premią dodatkową za zysk. Proporcje można nieustannie zmieniać, np. zależnie od koniunktury.
3. Strategiczna lub taktyczna alokacja
Niewielka część portfela może być z góry zaplanowana jako nieco bardziej ryzykowna, szczególnie gdy przed nami dekady akumulacji kapitału. Dzięki temu osiągamy nieco wyższe zyski, przy wcale nie jakimś napompowanym ryzyku.
Taki najprostszy portfel może wyglądać następująco:
60% ETFy akcyjne zwykłe,
30% obligacje lub ETFy na nie,
10% ETF lewarowany x2 lub choćby x3.
Warto uprzednio sprawdzić swoją wrażliwość na spadki, zanim zwiększymy ewentualnie proporcje w powyższym portfelu.
Ten przykład to była alokacja strategiczna (zafiksowana), ale możemy zamienić ją na taktyczną. Wówczas wszystkie procentowe składowe mogą być ruchome, zależnie od koniunktury. Wówczas można część lewarowaną zmieniać, np. do 20% podczas hossy, ale np. do zera gdy zaczynają się spadki.
4. Skalowanie portfela
To propozycja dla nieco bardziej aktywnych, która przy okazji może łączyć elementy poprzednich podejść.
Chodzi o to, żeby nowe wpłaty do portfela w jakiś sposób wykorzystać na zakup właśnie ETF-ów lewarowanych. Na przykład gdy rynek jest w bessie, to zbudowane z nowo wpłacanych składek części lewarowanej niesie już mniejsze ryzyko, ponieważ jest bliższej do dna bessy. Ale można także dobierać za nowe środki ETFy lewarowane, gdy rynek zaczyna wychodzić z bessy. Po czasie zamienić je na normalne.
Inny pomysł to dodawać składkę lewarowaną tylko podczas hossy i wzrostów. W ten sposób korzystać się z efektu impetu.
Na koniec ważna uwaga:
REBALANSUJEMY!
W zasadzie we wszystkich przypadkach część lewarowa będzie się dynamicznie zmieniać w obie strony, powodując zaburzenia planowanych proporcji jej udziału. Dlatego rebalans, czyli przywracanie proporcji jest niezbędne. I to może choćby częściej niż w rebalansowaniu aktywami bez lewara.
Pewnie tych strategii niespekulacyjnych jest więcej, więc jeżeli macie pomysły, śmiało piszcie!
—kat—

4 godzin temu













