EBC w trybie wyczekiwania: szok naftowy nie wymusi pośpiesznej podwyżki stóp

4 godzin temu

Wojna na Bliskim Wschodzie i szok naftowy wywróciły do góry nogami oczekiwania rynkowe wobec polityki pieniężnej w strefie euro. Jeszcze trzy tygodnie temu inwestorzy liczyli na obniżki – teraz wyceniają podwyżki. Tymczasem decydenci z Rady Prezesów EBC jednym głosem apelują o spokój i wstrzymanie się z decyzjami przynajmniej do posiedzenia 19 marca.

Jeszcze pod koniec lutego strefa euro wyglądała inflacyjnie komfortowo. Wstępne dane Eurostatu za luty wskazały na inflację HICP na poziomie 1,9 proc. – poniżej dwuprocentowego celu EBC. Rynki nie widziały powodów do zmian stóp procentowych w najbliższych miesiącach, a niektórzy analitycy mówili wręcz o definitywnym zakończeniu cyklu obniżek i stabilizacji stopy depozytowej na poziomie 2 proc. przez cały 2026 rok.

Potem Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły operację wojskową przeciwko Iranowi. W ciągu kilku dni ceny ropy Brent wystrzeliły z okolic 70 dol. za baryłkę do chwilowych szczytów powyżej 119 dol. (poniedziałek, 10 marca), po czym gwałtownie spadły poniżej 90 dol. w reakcji na deklaracje prezydenta Trumpa o bliskim zakończeniu konfliktu. We wtorek i środę ropa ponownie wróciła w okolice 100 dol. za baryłkę, napędzana irańskimi atakami na tankowce w Zatoce Perskiej i zamknięciem irackich portów naftowych. Ruch w Cieśninie Hormuz – krytycznym wąskim gardle, przez które przechodzi około jedna piąta światowego handlu ropą i gazem skroplonym – spadł o 97 proc.

Rynki przeszły od obniżek do podwyżek w kilka dni

Ta zmiana otoczenia błyskawicznie przeorała oczekiwania inwestorów. Na platformie Polymarket prawdopodobieństwo podwyżki stóp EBC w 2026 roku wzrosło do 42 proc. – z zaledwie 12 proc. sprzed wybuchu konfliktu. Rynki instrumentów pochodnych wyceniają już podwyżki rzędu 30-35 punktów bazowych do końca roku, z pierwszym pełnym ruchem w górę oczekiwanym najpóźniej we wrześniu. Jeszcze dwa tygodnie temu dominował scenariusz stabilizacji z niewielką szansą na cięcie.

To jedna z najszybszych zmian oczekiwań rynkowych wobec EBC od czasu inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.

Rada Prezesów gasi pożar słowami

Na tym tle decydenci z EBC wystąpili z serią wystąpień, które można podsumować jednym słowem: cierpliwość. Szef austriackiego banku centralnego Martin Kocher powiedział wprost, iż „kto działa pochopnie, ten zwykle działa źle”. Zaznaczył wprawdzie, iż EBC jest gotowy zareagować szybko, gdyby inflacja zaczęła się utrwalać, ale podkreślił potrzebę dokładnego przemyślenia scenariuszy.

Prezes litewskiego banku centralnego Gediminas Simkus zwrócił uwagę na absurdalną zmienność cen ropy, która potrafi wahać się o 30 dol. na baryłce w ciągu jednej sesji. Jego zdaniem przy takiej amplitudzie nie sposób podejmować racjonalnych decyzji o polityce pieniężnej – i najrozsądniej jest poczekać do posiedzenia 19 marca, by spokojnie ocenić sytuację.

Szef Bundesbanku Joachim Nagel mówił o potrzebie „czujności”, ale zastrzegł, iż rzetelna ocena średnioterminowych konsekwencji szoku jest dziś po prostu niemożliwa. Wiceprezydent EBC Luis de Guindos wezwał do zachowania „zimnej głowy”. Prezes Christine Lagarde zapewniła, iż bank zrobi „wszystko, co konieczne”, by Europejczycy nie doświadczyli powrotu inflacji z lat 2022-2023.

Z kolei Madis Muller – szef estońskiego banku centralnego – przyznał najbardziej otwarcie ze wszystkich, iż prawdopodobieństwo kolejnej zmiany stóp przesunęło się w stronę podwyżki. Ale jednocześnie postawił pytanie, na które nikt dziś nie zna odpowiedzi: czy obecny szok cenowy okaże się przejściowy, czy trwały.

Co mówią modele ekonomiczne

Za ostrożnością decydentów stoją nie tylko emocje, ale i twarda analityka. Według szacunków Goldman Sachs każdy 10-procentowy wzrost cen ropy przekłada się na wzrost inflacji HICP w strefie euro o około 0,3 punktu procentowego. Bank of America nakreślił trzy scenariusze rozwoju sytuacji. W bazowym – przy ropie wracającej do 80 dol. – inflacja krótkotrwale podskoczy do 2,5 proc. i wróci poniżej celu przed latem. W umiarkowanie negatywnym, przy ropie po 100 dol. i gazie TTF w okolicach 60 euro/MWh, inflacja w drugim kwartale przekroczy 3 proc., a powrót do celu EBC przesunie się na początek 2027 roku. W najgorszym wariancie – przedłużającego się szoku energetycznego – bank centralny musiałby podnieść stopy łącznie o 50-75 punktów bazowych, najpewniej do września.

Oxford Economics zwraca uwagę na istotną zmianę reguł gry: stara strategia „patrzenia przez” przejściowe szoki energetyczne, stosowana jeszcze dekadę temu, po doświadczeniach z 2022 roku straciła wiarygodność. Banki centralne nie mogą sobie już pozwolić na ryzyko odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych – choćby jeżeli szok ma charakter stricte podażowy i teoretycznie nie powinien być leczony wyższymi stopami.

Dodatkowym problemem strefy euro jest brak własnych złóż gazu ziemnego, co czyni region znacznie bardziej wrażliwym na szoki energetyczne niż Stany Zjednoczone. Efekty drugiej rundy – przełożenie wyższych kosztów energii na płace i ceny usług – mogą być silniejsze niż w 2022 roku, bo zarówno pracownicy, jak i przedsiębiorstwa nauczyli się szybciej reagować na szoki.

19 marca: data, której rynki będą pilnować

Niemal wszyscy analitycy zgadzają się, iż na najbliższym posiedzeniu 19 marca Rada Prezesów utrzyma stopy bez zmian na poziomie 2 proc. W tej kwestii nie ma sporu. najważniejsze będzie jednak nie to „co”, ale „jak” – retoryka komunikatu i konferencji prasowej Christine Lagarde.

Każde przesunięcie akcentu w stronę „gotowości do działania” czy „ryzyk dla zakotwiczenia oczekiwań inflacyjnych” rynki odczytają jako sygnał, iż podwyżka w drugim półroczu staje się bazowym scenariuszem. To przełożyłoby się natychmiast na wyceny obligacji skarbowych państw strefy euro, kurs euro wobec dolara i kondycję europejskich indeksów akcji, które od początku marca są pod wyraźną presją – Euro Stoxx 50 stracił w czwartek rano kolejne 1,3 proc.

Jak ujął to gubernator Banku Francji François Villeroy de Galhau: „Nie wierzę, iż stopy powinny teraz rosnąć. Ale nie pozwolimy, by inflacja się zakorzeniła.” Ta cienka linia między wyczekiwaniem a gotowością do zdecydowanego działania będzie w nadchodzących tygodniach najważniejszym tematem dla inwestorów lokujących kapitał w europejskich aktywach.

Źródła: EBC, Euronews, Reuters, Bloomberg

Idź do oryginalnego materiału