Egipski mocznik dla Polski? Solidarność z Puław ostrzega

1 godzina temu
Zdjęcie: Egipski mocznik dla Polski? Solidarność z Puław ostrzega


Statki wypłyną z polskim zbożem, a wrócą z nawozami. Taki pomysł rozważa się w kontekście eksportu zboża przez Elewarr. Organizacja Międzyzakładowa NSZZ „Solidarność” w Grupie Azoty Puławy opublikowała na Facebooku stanowisko, w którym przestrzega, iż tani mocznik z Egiptu może uderzyć w krajowego producenta. Związkowcy pytają, czy ktoś policzył skutki takiego kontraktu.

Nawozy w drodze powrotnej statków ze zbożem

Punktem wyjścia jest plan eksportu polskiego zboża przez państwową spółkę Elewarr. Związkowcy przywołują wypowiedź wiceminister rolnictwa Małgorzaty Gromadzkiej. Według cytatu resort pracuje nad kontraktem nawozowym, a statki, które popłyną ze zbożem, mają wracać z nawozami.

Autorzy stanowiska zwracają uwagę, iż sam eksport zboża jest dobrą wiadomością dla rolników. Wątpliwości dotyczą ładunku w drodze powrotnej, czyli mocznika z Egiptu.

284 tys. ton produkcji i 100 tys. ton importu

Związkowcy opierają swoje obawy na liczbach. Według ich stanowiska produkcja mocznika w Grupie Azoty Puławy spadła w pierwszym półroczu 2026 r. o 16%, do 284 tys. ton. Tymczasem w branżowych publikacjach mówi się o wstępnych dostawach z Egiptu na poziomie około 100 tys. ton.

Z wyliczeń związku wynika, iż taki import odpowiadałby:

  • ok. 35% produkcji Puław z pierwszego półrocza 2026 r.,
  • blisko 18% produkcji w ujęciu rocznym, przy utrzymaniu tempa z pierwszych sześciu miesięcy.

Autorzy zaznaczają, iż to wolumen, którego nie da się pominąć, i wskazują na potrzebę analizy wpływu importu na sprzedaż krajowego producenta.

2,28 tys. zł/t za egipski mocznik, 2,9–3,2 tys. zł/t za krajowy

Kluczowa jest różnica w cenie. Związek podaje, iż egipski mocznik z tanim frachtem powrotnym kosztowałby około 2,28 tys. zł/t. Średnią cenę krajową szacuje na 2,9–3,2 tys. zł/t. Różnica to od 620 do 920 zł na tonie, czyli od ok. 21% do ok. 29% mniej.

Dla gospodarstw niższa cena nawozu jest oczywistą korzyścią. Związkowcy widzą jednak drugą stronę. jeżeli dystrybutorem importowanego mocznika zostałby państwowy Elewarr, jedna spółka Skarbu Państwa konkurowałaby cenowo z drugą, czyli z Grupą Azoty. Dodają też, iż egipski przemysł nie ponosi unijnych kosztów klimatycznych ani opłat za uprawnienia do emisji CO2, które obciążają polskich producentów chemii.

Co mówią politycy i zarząd Grupy Azoty

Związek odwołuje się do posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Grupy Azoty. Poseł Artur Łącki (KO) miał przekazać wizję Ministerstwa Rolnictwa, polegającą na łączeniu egipskich producentów z krajowymi zakładami. Według relacji związkowców powiedział też, iż sprowadzane nawozy są „bardzo dobre i bardzo tanie na tę chwilę”.

Wiceprezes Grupy Azoty Małgorzata Królak odpowiedziała, iż taki wariant jest analizowany, ale nie może przedstawić szczegółów.

Co może oznaczać tani import w dłuższej perspektywie

Związkowcy opisują scenariusz, którego się obawiają:

  • nadmiar taniego importu obniża marże Puław i może prowadzić do wygaszania kolejnych instalacji,
  • udział krajowego producenta w rynku maleje, a z nim liczba miejsc pracy,
  • importerzy zostają na rynku bez krajowej konkurencji i mogą podnosić ceny,
  • rolnicy stają się bardziej zależni od zagranicznych dostawców, co według związku osłabia bezpieczeństwo żywnościowe kraju.

To ocena autorów stanowiska. Z treści wynika, iż oczekują najpierw wsparcia dla krajowej produkcji, a dopiero potem budowania na tym handlowej dyplomacji.

Druga sprawa: ustawa o wsparciu dla firm energochłonnych

Związek przypomina też o ustawie o wsparciu przedsiębiorstw energochłonnych. Według jego relacji rząd na ostatnim etapie prac wycofał ze swojego projektu zapisy korzystne dla firm produkujących energię na własne potrzeby, a poprawki korzystne dla Puław przepadły w Sejmie. Ministerstwo Rozwoju miało tłumaczyć, iż koszty autoproducentów są zbyt trudne do wyliczenia. Zdaniem związku Puławy są przez to w gorszej pozycji niż firmy kupujące prąd z zewnątrz. Porównuje to do Niemiec, gdzie według jego opinii rząd precyzyjnie wspiera własnych autoproducentów.

Pytania, na które związek czeka na odpowiedź

Solidarność z Puław oczekuje jasnych deklaracji od Ministerstwa Aktywów Państwowych, Ministerstwa Rolnictwa i zarządu Grupy Azoty. Pyta m.in.:

  • czy ktokolwiek przeprowadził analizę skutków egipskich kontraktów dla produkcji, sprzedaży, wykorzystania instalacji i miejsc pracy w Puławach,
  • czy Grupa Azoty ma sprzedawać produkt konkurujący z własną produkcją,
  • dlaczego w Sejmie zabrakło woli, by zapewnić Puławom równe warunki konkurencji,
  • czy rząd ma plan dla krajowego przemysłu nawozowego, czy tylko doraźne rozwiązania.

Dla rolników jest to temat podwójny. Z jednej strony chodzi o cenę nawozu przed kolejnym sezonem, z drugiej o to, kto będzie ich dostawcą za kilka lat i na jakich warunkach. Na razie wiadomo niewiele: wolumeny i ceny pochodzą z nieoficjalnych doniesień, a zarząd Grupy Azoty nie podał szczegółów.

Źródło: stanowisko OM NSZZ „Solidarność” Grupa Azoty Puławy S.A. opublikowane na Facebooku.

Idź do oryginalnego materiału