EKG: Krajowe założenia dot. energetyki wiatrowej na lądzie zdecydowanie zbyt optymistyczne

10 godzin temu

Katowice, 22.04.2026 (ISBnews) – Założenia dotyczące rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie, przewidziane m.in. w Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK), są zdecydowanie zbyt optymistyczne i ich realizacja będzie niemożliwa bez znaczącego przyspieszenia procedur, ocenili przedstawiciele branży wiatrowej.

„KPEiK przewiduje 14,6-14,8 GW z wiatru na lądzie w 2030 roku, podczas gdy w tej chwili mamy 11,2 GW. choćby w mniej ambitnym scenariuszu oznacza to ok. 40 projektów o mocy ok. 100 MW, które powinny zostać doprowadzone do statusu gotowości do budowy w 2028 roku. Nie sądzę, żeby było to realne. Byłbym szczęśliwy, gdyby udało się zrealizować połowę z tego” – powiedział COO Ignitis Renewables Jacek Wojerz podczas sesji „Wiatr na lądzie – efektywność i bariery” w trakcie XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2026 w Katowicach.

Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) Szymon Kowalski dodał, iż plany Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) zakładają 10 GW nowych mocy wiatrowych do 2035 r.

„Jeśli wszystkie obowiązujące dziś ograniczenia zostaną utrzymane, to 3 GW w tym terminie będą sukcesem” – przekonywał.

Wiceszef PSEW zwrócił uwagę, iż o ile nałożymy na siebie wszystkie ograniczenia, to obszar Polski, gdzie można postawić wiatraki to 170-350 km2, czyli od 0,5% do 1% powierzchni kraju, i to nie wliczając miejsc, gdzie na elektrownie wiatrowe nie zgodzi się społeczność lokalna.

„A większość z tych ograniczeń nie ma choćby charakteru ustawowego” – wskazał.

Wiceprezes i Regional Manager na Europę Centralną w European Energy Olga Sypuła wymieniła wśród najważniejszych barier energetyki wiatrowej na lądzie wojskowe strefy niskich przelotów, w których pozostaje większa część Polski oraz nowe wytyczne Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska dotyczące monitoringu ptaków.

Prezes OX2 Polska Tomasz Guzowski dodał, iż w polskich warunkach permitting i development projektów wiatrowych to choćby 8 lat.

„Najważniejszą zmianą konieczną do wprowadzenia jest równoległe prowadzenie procedur, np. zmian planistycznych i postanowień środowiskowych” – powiedział.

Przedstawiciele branży wiatrowej mieli rozbieżne opinie na temat tego, czy tzw. ustawa sieciowa UC84, która weszła niedawno w życie, może poprawić sytuację.

„Ustawa sieciowa w praktyce nic nie zmieni” – oceniła Sypuła.

W ocenie Kowalskiego ta ustawa to krok w dobrą stronę, ale „trochę rozwiązujący problem sprzed 5 lat”.

Z kolei wiceprezes Tauron Polska Energia ds. zarządzania majątkiem i rozwoju Michał Orłowski uznał, iż choć w przypadku ustawy wciąż istnieją wątpliwości interpretacyjne, to mimo wszystko może być „game changerem”.

„Od końcówki tego roku powinniśmy zobaczyć jej efekty w postaci uwolnionych mocy przyłączeniowych” – wskazał.

Według niego, ustawa docelowo zwiększy barierę wejścia, ale będzie większa szansa, iż projekt, który zawnioskuje o przyłącza, faktycznie powstanie.

„Obecnie mamy wydanych 110 GW przyłączeń dla fotowoltaiki i 100 GW dla magazynów energii, z których według szacunków do 2030 roku powstanie kilka gigawatów. Żyjemy w urojonym świecie, gdzie w wydanych przyłączach widzimy wielokrotnie więcej mocy niż kiedykolwiek powstanie. Z perspektywy systemu elektroenergetycznego [ustawa UC84] to korzystne rozwiązanie” – podsumował Orłowski.

(ISBnews)

Idź do oryginalnego materiału