Eksperci apelują o przyspieszenie wdrożenia ETCS na polskiej kolei. Można to zrobić taniej i szybciej

19 godzin temu

Tylko w 2024 roku doszło na polskiej kolei do niemal 200 tzw. zdarzeń SPAD, czyli najczęściej przejechania przez pociąg sygnału „Stój”. Liczba takich incydentów z roku na rok rośnie, co może prowadzić do poważnych zagrożeń. Ograniczeniu konsekwencji ludzkich błędów ma służyć Europejski System Sterowania Ruchem Kolejowym (ETCS). w tej chwili jest on wdrożony na zaledwie 1 tys. km linii kolejowych w Polsce, mimo iż pierwotne plany zakładały zakończenie wdrożenia do 2023 roku.

– Widzimy, ile różnych wypadków się zdarza, ile zdarzeń typu SPAD występuje na sieci. Na dzień obecny nasze systemy zabezpieczenia ruchem nie pozwalają na eliminację tych zdarzeń, niemal wszystko zależy od człowieka – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr inż. Sławomir Jasiński, prezes zarządu Rail-Mil.

Jak wynika z danych Urzędu Transportu Kolejowego, w ubiegłym roku doszło łącznie do 196 zdarzeń SPAD. Na tę liczbę złożyło się m.in. 47 minięć semafora wskazującego „Stój”, 28 pominięć tarczy manewrowej zabraniającej jazdy i 88 pominięć wskaźnika W4 oznaczającego miejsce zatrzymania na peronie. Średnia liczba zdarzeń SPAD z roku na rok rośnie. Dlatego konieczne jest wdrożenie ETCS, który wspiera człowieka i minimalizuje ryzyko popełnienia błędu.

ETCS pozwoli nam zabezpieczyć linie kolejowe przed zdarzeniami niebezpiecznymi. Ostatnio niemal doszło do wypadku na linii wyposażonej w ETCS, natomiast pojazdy nie były wyposażone w ETCS. Dlatego trzeba mocno przyspieszyć przede wszystkim wdrażanie ETCS-u na pojazdach, bo to jest baza, żeby wdrożyć ETCS na gruncie. Jak będziemy mieć jedno i drugie, to wtedy będziemy mieli bezpieczeństwo – ocenia prezes zarządu Rail-Mil.

Narodowy Plan Wdrażania z 2007 roku zakładał, iż wdrożenie ETCS na polskiej sieci kolejowej zostanie zakończone do końca 2023 roku. Jak podaje UTK, planu jednak nie udało się zrealizować i w tej chwili ETCS jest wdrożony na ok. 1 tys. km linii kolejowych, natomiast przewoźnicy kolejowi mogą prowadzić pociągi pod nadzorem systemu tylko na odcinku ok. 750 km linii kolejowych.

W perspektywie do 2050 roku planowane jest wdrożenie ETCS na ponad 8,2 tys. linii kolejowych w Polsce, czyli na ok. 42 proc. polskiej sieci kolejowej. Oznacza to, iż niemal połowa sieci kolejowej w naszym kraju przez cały czas będzie zabezpieczona jedynie urządzeniami samoczynnego hamowania pociągu (SHP), które zostały opracowane w latach 60. ubiegłego wieku. UTK wskazuje, iż rozwiązaniem, które pozwoliłoby na poprawienie bezpieczeństwa na liniach, na których w chwili obecnej nie jest planowane wdrożenie ETCS poziomu 1 lub 2, jest instalacja ETCS poziomu 1 w wersji Limited Supervision – ograniczonego nadzoru (ETCS LS). Przemysł może dostarczyć zarówno urządzenia dla pierwszego, jak i drugiego poziomu ETCS.

– Bardzo promujemy system ETCS L1, bo to by niesamowicie przyspieszyło wdrożenie ETCS-u w skali sieci – przekonuje dr inż. Sławomir Jasiński. – Masowe wdrożenie systemu ETCS Limited Supervision wpłynęłoby pozytywnie również na systemy Full Supervision. Zgodnie z wymaganiami UE do 2040 roku musimy się na głównych sieciach pozbyć urządzeń klasy B, czyli pociąg bez ETCS na te sieci nie wjedzie. Handicapem z tego, iż one zostaną wyposażone w ETCS, jest zainstalowanie również LS na sieciach pobocznych, wtedy ten sam pociąg, ta sama lokomotywa, wyposażona w ETCS, będzie jechała równie bezpiecznie po kolejowych liniach o mniejszym natężeniu ruchu.

Jak podkreśla ekspert, przy pewnych uproszczeniach Limited Supervision można by wdrożyć w skali 10 lat na całej pobocznej sieci.

– Tam jest 12 tys. km do zabudowy – ocenia prezes Rail-Mil. – Mam nadzieję, iż Ministerstwo Infrastruktury dzięki ekspertyzie na temat wdrożenia Limited Supervision zrozumie, iż warto wdrażać, a dzięki temu naprawdę jesteśmy w stanie uzyskać pełną interoperacyjność i podnieść bezpieczeństwo ruchu kolejowego w określonym czasie.

Idź do oryginalnego materiału