Po ponad 40 latach wraca pomysł dokończenia budowy elektrowni szczytowo‑pompowej Młoty na Dolnym Śląsku. To jedna z najbardziej niezwykłych i najdłużej zawieszonych inwestycji energetycznych w Polsce. Prace ruszyły w 1973 roku, a przez osiem lat drążono sztolnie, wykonywano wyrobiska i przygotowywano teren pod dwa zbiorniki – górny i dolny.
Elektrownia Młoty wraca do gry. Inwestor czeka na zgodę środowiskowąWszystko przerwał stan wojenny w grudniu 1981 r.. Oficjalnie zabrakło pieniędzy i spadło zapotrzebowanie na energię. Wstrzymano wtedy wiele dużych projektów infrastrukturalnych, a Młoty stały się symbolem niedokończonej modernizacji PRL.
Dziś, w dobie transformacji energetycznej, projekt znów nabiera znaczenia. Magazynowanie energii stało się najważniejsze dla stabilizacji systemu opartego na OZE.
Druga próba: wieś od dekad żyje w zawieszeniu
W 2022 r. ówczesny minister Michał Dworczyk ogłosił, iż inwestycja zostanie „odkurzona”. Dla mieszkańców wsi Młoty była to informacja przełomowa – od lat nie mogą rozbudowywać domów ani prowadzić większych remontów, bo cała miejscowość ma zostać zatopiona, by stworzyć dolny zbiornik elektrowni.
W 2023 r. projekt przejęła spółka PGE Invest 12, wsparta przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Zapowiadano, iż elektrownia powstanie do 2030 roku, a koszt inwestycji wyniesie ok. 5 mld zł.
Zmiana rządu nie zatrzymała projektu – choć tempo prac spadło, inwestycja pozostała w planach PGE.
Kluczowy etap: zgoda środowiskowa
W lipcu 2024 r. PGE wystąpiło o decyzję środowiskową, niezbędną do rozpoczęcia budowy. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska uznała jednak, iż potrzebny jest szerszy raport, obejmujący wpływ inwestycji na obszary chronione.
Na dzień przed końcem roku spółka złożyła wymagany dokument. RDOŚ rozpoczął jego analizę już następnego dnia. To właśnie ta decyzja przesądzi o przyszłości projektu.
Ministerstwo Energii informuje, iż przygotowano już:
- technologię budowy zbiorników i zapory,
- koncepcję wyprowadzenia mocy z elektrowni,
- proces dobrowolnej wyceny nieruchomości dla mieszkańców Młotów i Spalonej.
PGE nie ujawnia aktualnych kosztów inwestycji – mają zostać podane dopiero po ogłoszeniu przetargu na generalnego wykonawcę. Coraz bardziej prawdopodobne jest, iż termin 2030 r. będzie przesunięty.
Jak ma działać elektrownia Młoty
Planowana moc elektrowni to 1050 MW, co czyniłoby ją jedną z największych instalacji tego typu w Polsce. Jej zadaniem będzie magazynowanie energii:
- w nocy pobiera tani prąd i pompuje wodę do górnego zbiornika,
- w szczycie energetycznym spuszcza wodę, napędzając turbiny i produkując prąd.
Pojemność magazynowa ma wynieść 4090 MWh, co pozwoli na pracę przez ok. cztery godziny na pełnej mocy. To wystarczy, by zasilić około pół miliona odbiorców.
Zbiornik jako ochrona przeciwpowodziowa
Dolny zbiornik na rzece Bystrzycy ma pełnić także funkcję retencyjną. Według Ministerstwa Energii mógłby przejąć falę powodziową o wielkości 4 mln mł.
Minister energii Miłosz Motyka podkreślił, iż inwestycja została wpisana do programu redukcji ryzyka powodziowego Nysy Kłodzkiej.
Co dalej?
Jeśli RDOŚ wyda zgodę środowiskową, budowa elektrowni Młoty ruszy po ponad czterech dekadach przerwy. jeżeli nie – projekt ponownie utknie w martwym punkcie, a mieszkańcy wsi znów pozostaną w niepewności.
Jedno jest pewne: to jedna z najbardziej symbolicznych i kontrowersyjnych inwestycji energetycznych w Polsce, łącząca historię PRL, współczesną transformację energetyczną i dramat lokalnej społeczności.

2 godzin temu












